2026/01/28

Dzwon nie bije nikomu - Charles Bukowski

"Barry, którego nie widziałem od dwóch lat, zadzwonił i zapytał, czy chcę przelecieć jego teściową. Odparłem, że tak, zanotowałem, gdzie mieszkają, wsiadłem do samochodu i pojechałem. Było to gdzieś przy autostradzie do San Berdo, dość daleko ode mnie. Znalazłem ulicę, dom, zaparkowałem i wysiadłem. Barry siedział na schodach od frontu i pił piwo. Przywiozłem cztery sześciopaki. Weszliśmy do domu i Barry zaczął wkładać puszki do lodówki.
– Matka ma taką samą cipę jak córka. Pieprzyłem się z obiema. Nie ma żadnej różnicy.
– Jeśli nie ma różnicy, to wezmę córkę.
– Odpierdol się – rzekł Barry. – Chodź, są z tyłu".

Oto wchodzimy na ścieżkę chaosu. Przed lekturą opowiadań należy koniecznie przeczytać poprzedzający je wstęp autorstwa Davida Stephena Calonne'a. Czynność tę należy powtarzać zawsze wtedy, kiedy czytelnik poczuje się zagubiony. Czyli często. Dzięki uprzejmości Oficyny Literackiej Noir sur Blanc miałem przyjemność zapoznać się z najnowszym polskim tłumaczeniem utworów Charlesa Bukowskiego. Nie była to lekka przeprawa, przyznaję, ale gdyby była lekka - po co miałbym właściwie to czytać?

źródło: klik!

"Dzwon nie bije nikomu" to zbiór krótkich utworów (44 sztuki), które pierwotnie były publikowane w latach 1948-1985. Spora część z nich nie ma tytułów. Niektóre sprawiają wrażenie, jakby nie miały początku lub zakończenia (wróć do wstępu). Ale za to są rysunki samego Bukowskiego! Niezbyt wiele, ale kilka jest. Dominujące motywy? Kobiety, seks i alkohol, a jakże. Z tym, że zawsze jest coś jeszcze. Te historie, choć z pozoru grubiańskie, zawsze mają jakieś drugie dno. 

Czego tutaj nie ma... Oprócz "klasycznych" opowiadań, jest np. postawiony na głowie western, kryminał w krzywym zwierciadle, trollowanie pacjentów na oddziale psychiatrycznym czy tragikomiczny opis dnia pracy w sklepie dla dorosłych. Kilka wątków przewija się więcej niż raz: konfrontacja z demonicznymi zwierzętami (gigantycznym wieprzem albo szaloną małpą), kafkowskie porwania i przesłuchania, uprowadzenia samolotów przez zdemoralizowanych porywaczy (w tym jedno z elementami science-fiction i powalającym plot twistem). Charles Bukowski to synonim literackiej nieprzewidywalności. W charakterystycznym, bezkompromisowym stylu pastwi się nad ludzkimi słabościami, prowokuje tak, aby podrażnić nasze pragnienia i lęki, oraz zwrócić uwagę na ogólną absurdalność ludzkiego życia. Krytykuje ówczesny rząd i politykę (wojna w Wietnamie), kościół katolicki, a w opowiadaniu "Brzydki figiel spłatany Bogu" w cudowny sposób rozprawia się z nazizmem. 

Uwielbiam rynsztokowy humor Bukowskiego, co się uśmiałem to moje. Zazwyczaj te niewybredne żarty okazują się zaskakująco błyskotliwe. Podobnie jak w powieści "Kobiety", pojawia się tutaj sporo... wątpliwych moralnie zdarzeń, a kilkukrotnie dochodzi do opisów przemocy seksualnej. Radzę mieć to na uwadze. "Dzwon nie bije nikomu" dostarczył mi rozmaitych emocji, często skrajnie różnych. Od rozbawienia po zadumę. Od fascynacji po zniesmaczenie. Polecam przetestować na własnym organizmie. 

"Dzwon nie bije nikomu" - Charles Bukowski
Wydawnictwo: Oficyna Literacka Noir sur Blanc
Rok wydania: 2025 (wydanie angielskie 2015)
Stron: 320
Ocena: 7/10

2026/01/18

Brat - Ania Ahlborn

"(...) Michael przełknął ślinę. Podczołgał się do niewielkiego kopca, przycisnął do niego dłonie. Wahał się. Nie chciał tego robić, bał się, że pochowanie swoich skarbów go zmieni. Że odetnie od sekretnych nadziei i marzeń. Pozostanie tylko to życie. Farma. Oldsmobile. Krzyczące dziewczyny".

Szukałem miedzi (znasz ten zapach?), a znalazłem złoto. Można się tutaj doszukać dodatkowej symboliki - miałem ochotę na literacką krwawą jatkę a co dostałem? Ponury, przytłaczający thriller, który nie ulatuje z głowy wraz z przeczytaniem ostatniej strony. Nie wczytywałem się w recenzje, byłem jedynie świadomy dobrych ocen wystawianych przez czytelników. A i tak zostałem pozytywnie zaskoczony.

źródło: klik!

Ania Ahlborn to uznana autorka mająca polskie korzenie, z kilkoma bardzo dobrze przyjętymi powieściami grozy na koncie. Nie wiedzieć czemu, "Brat" jest jej pierwszą książką przetłumaczoną na polski. Miejmy nadzieję, że wkrótce pojawią się kolejne, po które z wielką przyjemnością sięgnę. 

Michael ma 19 lat, jako kilkuletni chłopiec został przygarnięty przez swoją "specyficzną" rodzinę. Milczący ojciec, nieprzewidywalna matka, oderwana od rzeczywistości siostra i brat, dla którego przemoc jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Oddalony od cywilizacji dom Morrowów to miejsce pełne okrucieństwa i bólu, nie tylko dla osób, które wbrew swojej woli tam trafiają, ale też dla Michaela. Chłopak od lat tkwi w tej patologicznej rzeczywistości, stając się jej częścią. W końcu ten dom i rodzina to jedyne co ma. Poznana w sklepie z płytami gramofonowymi dziewczyna obdarza Michaela sympatią, na kopule koszmarnej rzeczywistości w której jest uwięziony, pojawia się pęknięcie. 

"Brat" nie jest slasherem z hektolitrami krwi i niezbyt rozgarniętymi bohaterami. Bliżej mu do kultowych powieści Jacka Ketchuma czy, jeśli miałbym wymienić kogoś z rodzimego podwórka, Michała Jana Chmielewskiego. Ania Ahlborn doskonale przedstawia psychologiczny obraz człowieka, który nie widzi dla siebie żadnej realnej nadziei. Skazany na życie w ciągłym strachu, szantażowany, zaszczuty, w pewnym momencie Michael sam staje się elementem nieludzkiego układu, im głębiej się w nim pogrążą, tym bardziej odległa wydaje się droga ucieczki. Wypaczony obraz rodziny blednie, obojętność gwarantuje chociaż odrobinę spokoju. Wizja autorki totalnie do mnie trafiła. Sugestywna, pesymistyczna, z krwawymi akcentami, gdzie prawdziwe, bezwzględne zło rodzi się ze strachu. Doceniam konkretny, rzeczowy styl, niedopowiedzenia które robią lepszą robotę niż przesadnie rozbudowane opisy, obskurny klimat i finałowy twist. Świetna rzecz, polecam. 

"Brat" - Ania Ahlborn
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2025 (oryginał 2015)
Stron: 320
Ocena: 8/10

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...