Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziki Zachód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziki Zachód. Pokaż wszystkie posty

2024/06/09

Dni bez końca - Sebastian Barry

"Myślę sobie tak: John Cole jest za duży na tego muła. Myślę o wszystkich miastach i miaseczkach, w których nie byłem; nie wiem nawet, kto tam mieszka, nikogo tam nie znam i nikt nie zna mnie. Ta, John Cole jest za duży na tego muła. Jakby muł i John Cole nie pochodzili z tego samego świata. Potem John Cole naciąga kapelusz na oczy. Nic wielkiego. Opuszcza rondo kapelusza w świetle księżyca. A wokół ciemne drzewa. I sowy. To nic nie znaczy. Będzie ciężko odnaleźć się w świecie bez niego. Tak myślę. W tej części kraju widuje się spadające gwiazdy co dwie albo trzy minuty. Widać przyszła ich pora. Szukają siebie, jak wszystko inne na świecie".

Nie wiem jak to się stało, ale ta książka zupełnie mi umknęła. Przez jakieś 5 lat nie miałem pojęcia o jej istnieniu. Mam słabość do klimatów Dzikiego Zachodu (uogólniając), zwracam uwagę na tytuły zawierające ten motyw, a jednak "Dni bez końca" przeoczyłem. Całe szczęście, że wreszcie udało mi się naprawić to rażące zaniedbanie.

źródło: [klik]

Historię poznajemy z perspektywy Thomasa McNulty'ego, który snuje opowieść o swoim niełatwym, choć nie pozbawionym szczęśliwych momentów życiu. Jako dzieciak cudem przetrwał podróż do Stanów Zjednoczonych uciekając z dotkniętej klęska głodu Irlandii, w nowym kraju poznaje Johna Cole'a, młodzieńca zagubionego podobnie jak on sam, z którym połączy go więcej niż przyjaźń. Chłopcy zarabiają na życie w dość oryginalny sposób - w przebraniach kobiet zabawiają tańcem i samą swoją obecnością bywalców szynku w jednym z górniczych miasteczek. Niestety - czas nie oszczędza nikogo, bohaterowie dorastają i zwyczajnie nie mogą dalej w przekonujący sposób odgrywać swoich ról. Postanawiają wstąpić do armii. Żołnierskie życie zapowiada się całkiem obiecująco, jednak rzeczywistość szybko weryfikuje zbytni optymizm. Pogromy Indian, walki w wojnie secesyjnej, wszechobecna śmierć i zniszczenie. Gdzieś w tym wszystkim los splata ścieżki Thomasa i Johna z indiańską dziewczynką, którą postanawiają się zaopiekować. W ten sposób tworzą nietypową, jednak szczęśliwą rodzinę.

Potrzebowałem chwili żeby złapać rytm podczas lektury, specyficzny język ze sporą ilością archaizmów może drażnić, w ogólnym rozrachunku okazuje się być jednym z atutów powieści. Coś, co od początku rzuca się w oczy (i mimo wszystko zaskakuje natężeniem) to naturalistyczne opisy. W opozycji do wstrząsających scen mamy wrażliwego narratora, skorego do przemyśleń dotyczących istnienia, często posługującego się nieco poetyckim językiem. Dla mnie to połączenie idealne. Tego szukam w książkach. I cholernie się cieszę kiedy to znajduję. Poszukiwanie swojego miejsca w życiu, własnej tożsamości, akceptacja cudzej odmienności i tej wewnątrz nas samych, braterstwo, lojalność, pięknie opisana miłość, absurdalność wojen, ślepe oddanie idei - o tym (między innymi) jest ta książka, ale nie po to, by prawić morały. Bo tak naprawdę to po prostu wspomnienia pewnego Irlandczyka, jednego z wielu, którego los potoczył się tak a nie inaczej. Człowieka, który chciał być szczęśliwy u boku ukochanego. Kogoś, kto doszukiwał się piękna i spokoju w brutalnej rzeczywistości. 

"Dni bez końca" to była świetna przygoda. Pochlebne opinie nie okazały się przesadą. Tytuł wskakuje do grona moich ulubionych książek, dziwnym trafem większość jest w westernowych klimatach. :) Po takiej książce człowiek czuje się bogatszy w środku. Było trochę adrenaliny, było trochę wzruszeń, była odrobina humoru. Końcówka kruszy serce, ale czy łamie je na dobre, czy odpuszcza, to już musicie sobie sprawdzić sami. Sporym minusem jest słaba dostępność tytułu, plusem zaś jego kontynuacja (którą akurat można kupić bez problemu). Polecam się zainteresować.

"Dni bez końca" - Sebastian Barry
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2019 (oryginał 2016)
Stron: 288
Ocena: 9/10

2024/03/26

Przeprawa - Jack Ketchum

"Godzina czekania to szmat czasu, zwłaszcza jeśli jesteś wystraszony i wiesz w głębi duszy, że niczym zbliżający się tętent nadciąga  coś strasznego, coś, co odmieni twoje życie na zawsze, o ile w ogóle zdołasz to przetrwać".

Mam słabość do Dzikiego Zachodu. Mam też słabość do wszelakiej grozy. "Przeprawa" wydaje się więc połączeniem idealnym. Zacznę od kręcenia nosem. Już wam mówię dlaczego.

Każdy tekst Ketchuma przetłumaczony na polski to dobra wiadomość. Niespodziewana premiera "Przeprawy" pozytywnie zaskoczyła cały grozoświatek. Klimatyczna, twarda okładka, barwione na czerwono brzegi (nie wiem po co to komu, ale wygląda ładnie), czerwona wyklejka - godne wydanie świetnego autora. Minusem jest długość. Tekst jest rozstrzelany do granic przyzwoitości, powinien zajmować może z 70 stron, zajmuje 200.  Zanim się dobrze wczułem - trzeba było kończyć. I to jest właściwie jedyny 'zarzut' który mam do tej książki. Zazwyczaj tekst zajmuje większość strony, ale nie tutaj. Jeśli ktoś nastawił się na porządną przygodę, to cóż - przygoda jest, ale dość okrojona. Szkoda, bo ma w sobie olbrzymi potencjał.

źródło: https://www.skarpawarszawska.pl/shop/thriller/przeprawa.html

Trzej mężczyźni łączą swoje siły żeby zapolować na mustangi. Reporter Marion T. Bell (narrator) lubi wypić kieliszek czy dwa, w porywach do zbyt wielu, małomówny zwiadowca John Charles Hart ewidentnie nosi na swoich barkach jakiś ciężar, stawkę zamyka zaskakująco sympatyczny olbrzym znany jako Matka. Podczas powrotu z jednego z polowań, grupa natrafia na dwie skatowane kobiety którym postanawia pomóc. To dopiero wierzchołek góry lodowej - po drugiej stronie rzeki jest koszmarne obozowisko, gdzie porwane nieszczęśniczki są regularnie bite i brutalnie gwałcone, a jeśli uda im się przeżyć - sprzedawane zdegenerowanym kupcom. Nad całością czuwają demoniczne Siostry Valenzura, które ponoć oddają cześć pradawnym bogom Meksyku. 

Podsumowując: wydanie - doskonałe. Western - jest, w odpowiednio brudnej, krwawej odsłonie. Horror - jest. Wiecie, że reprezentujemy gatunek najgorszych bestii na świecie? Niestety. Starzy Bogowie nie muszą się nawet zbytnio wysilać. Poza tym, jak to u Ketchuma, groza jest dobrym pretekstem, żeby poruszyć kilka trudnych, najczęściej niekomfortowych dla ludzi tematów. Wojenna trauma, przemoc wobec kobiet, najgorsze instynkty spuszczone ze smyczy w 'sprzyjających' okolicznościach. Dla równowagi jest też coś pozytywnego - męska przyjaźń, pogodzenie się z przeszłością, poświęcenie siebie dla innych. Tylko czemu tak krótko... :( 

PS Pocieszające info: Skarpa Warszawska szykuje kolejną książkę Ketchuma, również premierową. I grubszą. ;)

"Przeprawa" - Jack Ketchum
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Rok wydania: 2024 (oryginał 2003)
Stron: 208
Ocena: 7/10

2019/03/02

Bracia Sisters - Patrick DeWitt

" (...) Ruchy miał precyzyjne i żwawe; poczułem nadzieję, że ta zmiana w jego zachowaniu wiązała się w jakiś sposób z naszą kłótnią z poprzedniego wieczora, że postanowił zachować względna trzeźwość i wstać rano, tak żebym dzięki temu poczuł się lepiej i żebyśmy mogli spojrzeć na naszą pracę z moralnego punktu widzenia. Aż po chwili spostrzegłem, że wystające z kabur kolby pistoletów aż lśnią - wyczyścił je i wypolerował, jak zwykle przed wykonaniem zadania."
Ekranizacja "Braci Sisters" zagościła w polskich kinach raptem tydzień temu. Bez wątpienia to bardzo dobry film, jednak literacki pierwowzór jest jeszcze lepszy. Trzeba przyznać, że wybór tytułowych aktorów był strzałem w dziesiątkę. Z racji mojej miłości do westernowych klimatów trudno mówić o obiektywnej ocenie, dlatego zachęcam do przekonania się na własnej skórze - może nie każdy podzieli mój zachwyt, ale nikt nie powinien być zawiedziony.

Amerykański Zachód, rok 1851. Cóż to był za świat! Piękny w swojej prostocie, skrajnie brutalny, brudny a jednak pełen nadziei, świat nieograniczonych możliwości, śmierci i szaleństwa... Bracia Eli i Charlie Sisters wyruszają z Oregonu do Kalifornii aby wykonać zlecenie swojego 'pracodawcy', niejakiego Komandora - zabić Hermanna Kermita Warma. Bohaterowie przemierzają szlak, a śmierć idzie wraz z nimi. Całą historię opowiada Eli - 'spokojniejszy' z braci. Mimo wielu ofiar na swoim koncie, ten niezgrabny olbrzym okazuje się być zadziwiająco wrażliwym człowiekiem. Właśnie ta niezdarna wrażliwość budzi szczerą sympatię czytelnika. Eli zaczyna mieć dość ciągłego zabijania i włóczęgi pełnej niebezpieczeństw, coraz częściej myśli o spokojnym, ustatkowanym życiu. Natomiast Charlie, cóż... Charlie nie zamierza żyć inaczej. Igranie ze śmiercią traktuje jak doskonałą zabawę. A jednak pod skorupą cynizmu, przesadnej pewności siebie, lekkomyślności i zamiłowania do trunków kryje się 'zwyczajny' człowiek, który w głębi serca pragnie tego samego, co wszyscy ludzie.
https://czarne.com.pl/uploads/catalog/product/
cover/460/large_SistersBrothersHC_coverart.jpg

Postacie i zdarzenia których będziecie świadkami są pełne humoru i tragizmu, świat braci Sisters jest całkowicie nieobliczalny, ciągłe balansowanie pomiędzy skrajnymi emocjami fascynuje i skłania do namysłu. Wszechobecna śmierć, karykaturalne a jednocześnie bardzo wiarygodne postacie, to wszystko tworzy wspaniałą mieszankę i lekturę dostarczającą nie tylko mnóstwa rozrywki ale też 'materiału' do głębszych rozkmin. Kogo tutaj nie ma! Dentysta - amator, czarownica, obłąkany poszukiwacz złota, mściwi traperzy, waleczne kurwy, chłopak którego ktoś ciągle bije po głowie, mężczyzna który ciągle płacze... No i bracia. Tak bardzo różni a jednak sobie bliscy. Mordercy, ale nadal ludzie. Jeśli lubisz czarny humor to uważaj, bo uśmiech będzie szybko starty przez kolejne katastrofalne zdarzenie. Ale czy nie takie właśnie jest życie? "Bracia Sisters" trafiają tym samym do grona najlepszych książek jakie dotychczas przeczytałem. Polecam lekturę, tym bardziej jeśli macie w planach film. Absolutnie warto!

"Bracia Sisters" - Patrick DeWitt
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2013
Stron: 336
Ocena: 9/10



Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...