Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science fiction/Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Science fiction/Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

2022/11/08

Brudna robota - Marcin Popielarski

 *** WSPÓŁPRACA RECENZENCKA ***

"(...) Kula, której trajektorię Lenka przecięła własnym barkiem, przeszła dosyć daleko od płuc, najwyraźniej nie roztrzaskując żadnej kości lub niegroźnie od niej rykoszetując, bo zakładniczka wciąż była przytomna. Choć ewidentnie nie do końca świadoma tego, co się stało. Jej rozbiegane oczy wypełniały niemal w całości czarne studnie źrenic, a pierś poruszała się rytmicznie w górę i w dół niczym respirator z uszkodzonym potencjometrem. Dyszała z taką intensywnością, że mogłaby nadmuchać balon stratosferyczny w mniej niż pięć minut. Jednocześnie zgrzytała szczękami na podobieństwo łańcucha ślizgającego się po źle nasmarowanej zębatce".

Jakieś 2,5 roku temu przeczytałem bardzo udany debiut Marcina Popielarskiego pt. "Zmiana świateł". Tytułowa historia aż prosiła się o jakieś rozwinięcie. Oto i ono. W "Brudnej robocie" oprócz wspomnianego opowiadania, dostajemy cztery nowe, dzięki czemu mamy okazję znacznie lepiej poznać świat wykreowany przez autora. 

"Zmiana świateł" - zostajemy wrzuceni w sam środek świata przyszłości, którego rozwój niekoniecznie poszedł w dobrym kierunku. Pewien pracownik korporacji, do bólu zwyczajny facet, na skutek fatalnego zbiegu okoliczności staje się kierowcą grupy przestępców. Finał dosadnie pokazuje, że głównym bohaterem nie jest nasz nieszczęśnik, a właśnie wspomniani przestępcy. Jeśli coś można zarzucić tej historii, to fakt, że dzieje się w niej naprawdę dużo i wiele kwestii pozostaje bez wyjaśnienia.

"Shitty job" - ekipa kierowana przez Alberta, w skład której wchodzą: pyskata Szyszka, karzeł Wazon, podstarzały elektryk Trafo, wielkolud Koniu oraz haker Klocek, podejmuje się wykonania podejrzanego zlecenia. Grupa musi odbić kogoś ważnego z miejsca znanego jako Labirynt. Zakończenie, podobnie jak w "Zmianie świateł", wprowadza czytelnika w niezłą konsternację... Dodatkowy plus za wykład o filmowym "Predatorze" - złoto. :D

"Me.hy926" - kolejne zlecenie, tym razem pod przywództwem Wazona, który przyklepał je sobie bez wiedzy Alberta. Cel: narobić bałaganu w pewnym laboratorium. Standardowo: wszystko co może pójść nie tak, idzie nie tak, a nasi bohaterowie wpadają w poważne tarapaty.

"Szklana pułapka" - Szyszka, miłośniczka środków zmieniających świadomość, wpada w ręce organów ścigania. Istnienie całej grupy zostaje zagrożone. W tym opowiadaniu dostajemy całkiem sporo nowych postaci, oraz nieco szersze spojrzenie na świat, w którym żyją. A przy okazji całą masę nowych pytań...

"Excalibur" - tradycyjnie - pozornie łatwa robota okazuje się ciężką przeprawą. Okradziony ze swojego pomysłu pisarz chce skonfrontować się z redaktorką wrogiego wydawnictwa. Ekipa Alberta ma mu to umożliwić. W pewnym sensie akcja kończy się sukcesem... XD Na koniec mamy domknięcie poprzedniej historii, i kolejny motyw, który powinien doczekać się kontynuacji.


Świat, w którym toczy się akcja książki to przyszłość za około 50-60 lat. Sporo się zmieniło, bynajmniej nie na lepsze. Zaawansowana technologia dość mocno ingeruje w ludzkie życie, mamy więc do czynienia z klimatami dystopijno-cyberpunkowymi. Albert i jego ludzie zajmują się tytułową 'brudną robotą'. I w tym momencie docieramy do jednego z najmocniejszych elementów książki - bohaterów. Ta zbieranina osobników spod ciemnej gwiazdy gwarantuje solidną dawkę humoru. Czarnego, czyli takiego, jaki lubię najbardziej. Postacie stworzone przez Marcina Popielarskiego nie pozostawią czytelnika obojętnym. Może i nie wypada im kibicować, w końcu zajmują się szemranymi interesami, jednak w przełomowych momentach historii bez wątpienie będziecie po ich stronie. Kolejną wyróżniającą się na plus cechą "Brudnej roboty" są sceny akcji. Napady, pościgi i strzelaniny mają fantastyczną dynamikę, czuć, że autor świetnie się czuje w tego rodzaju opisach. Pochwaliłem, pochwaliłem, to teraz pora na minusy. Myślę, że forma kilku luźno powiązanych ze sobą opowiadań wprowadza zbyt dużo chaosu. Przydałoby się nieco uporządkować zarówno samą fabułę, jak i świat przedstawiony. O tym drugim dowiadujemy się znacznie więcej niż w "Zmianie świateł", jednak to nadal za mało. Tym bardziej, że nowe fakty są przyćmione mnóstwem kolejnych pytań i domysłów. Ostatnia rzecz, co do której mam mieszane uczucia, to zakończenia. Wprowadzają w konsternację, ale sprawiają wrażenie wymuszonych. Całość trzyma fajne tempo, i nagle <ciach> koniec. 

Podsumowując - jeśli lubicie cięty humor, nieszablonowych (anty)bohaterów i historie w których akcja pędzi na złamanie karku, a przy tym nie straszne wam niewybredne żarty i duża dawka kreatywnych wulgaryzmów - "Brudna robota" okaże się całkiem dobrym wyborem. Zakładam, że Marcin Popielarski już pracuje nad kolejnymi przygodami ekipy Alberta. Ciekawość po raz kolejny nie pozwoli mi przejść obok nich obojętnie. Potencjału na kolejne opowiadania z całą pewnością nie brakuje. 

"Brudna robota" - Marcin Popielarski
Wydawnictwo: AlterNatywne
Rok wydania: 2022
Stron: 509
Ocena: 7/10

2022/05/11

Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2021

"(...) Wtem jedna z pięści trafiła w podbrzusze i cofnęła się, natrafiając na zbroję z pięciogroszówek, Odrywanie ich z tej okolicy bolało bardziej niż cokolwiek dotychczas, więc od niego odstąpiłem. Okazało się, że słusznie. - Co jest, kurwa? Co ty tam chowasz? - spytał chuligan, rozcierając rękę. - Nie... - zacząłem, lecz mężczyźni nie słuchali, ściągając ze mnie ubranie. Gdy ich oczom ukazały się różowe, wilgotne tkanki obdartych ze skóry, pokiereszowanych ramion, uciekli z pełnym zgrozy wrzaskiem. Przemykałem cieniem, jednak nie czułem się bezpieczny. Skóra błyszczała w bladym świetle księżyca, roztrzęsione ręce przypominały poruszające się na wietrze węźlaste gałęzie. Ktoś zaklął. Ktoś zamarł. Ktoś uciekł z krzykiem. Nikt nie krzyczał głośniej ode mnie. Kilka razy upadłem, straciłem orientację. Nie wiedziałem już, skąd przyszedłem i jak mam wrócić do domu. Nie miałem też kogo spytać - byłem sam. Znienawidzony. Obrzydliwy." - Ł. Redelbach "Blask słońc mosiężnych nie zdusi mroku"

[Zamiast czytać SU 2021, powinienem nadrobić dwa tomy z 2020 no ale dobra, wyszło jak wyszło, może je ogarnę do końca roku]. Zabierając się za tę antologię zdawałem sobie sprawę, że weird bywa dość ciężki. Zdarzało się, że zupełnie nie zrozumiałem danej historii, a jednocześnie jej lektura dostarczyła mi całkiem satysfakcjonującej rozrywki. W tych niezrozumiałych rejonach prędzej czy później trafi się na coś, co człowieka mentalnie zdewastuje. Długo nie musiałem czekać.


Antologię rozpoczyna kilka słów od jej redaktorów: Wojciecha Guni i Krzysztofa Grudnika

Sylwia Wełna - Bóg się rodzi
Ależ to jest dobre! (W sieci można znaleźć audiobooka i się osobiście przekonać). Alternatywna wersja narodzin Jezusa. Przytłaczający, złowrogi, dający solidnie do myślenia tekst. Z tego co się zorientowałem, to debiut autorki na papierze. Chylę czoło.

Agnieszka Fulińska - Los caprichos
Lżejszy niż w poprzednim tekście, choć nadal dość duszny klimat. Pirenejskie legendy, zdradliwe pułapki, zgubne uczucia. Całkiem przyjemny tekst.

Łukasz Redelbach - Blask słońc mosiężnych nie zdusi mroku
Jeden z najlepszych tekstów w antologii. Fabuła: gość zaczyna obrastać monetami. Oprócz naprawdę świetnego, odrażającego body horroru, mamy tutaj zabawę formą, oraz doskonałą, niepokojącą historię m.in. o poczuciu winy, solidnie polaną patologicznym sosem. 

Agnieszka Wnuk - Części tworzą całość
Kolejny raz zaskakujący zabieg z formą. Dwie historie w jednej, zależy jak się czyta. Co prawda mnie nie porwało, ale rzecz warta uwagi.

Marcin Ścibura - Cisza
Młody amator fotografii zaczyna doświadczać dziwnych napadów ciszy. Końcówka zaskakuje i (delikatnie mówiąc) nie napawa optymizmem. Bardzo dobry, choć mocno dołujący tekst. 

Jakub Wsuwka - Cyrkowy sabotaż
Przeczytałem, i to chyba tyle. Krótkie. Ponad moje siły. 

Ines Siwińska - Piętno
Klimaty postapo z mocnym przesłaniem. Bardzo intrygująca wizja świata, z chęcią poczytałbym więcej.

Paweł Wącławski - Mediun
Gdyby nie dość mocne analogie z rzeczywistością, szczególnie jeśli chodzi o ostatnie kilka lat, to nawet by to było w jakiś sposób śmieszne. Przerysowany, satyryczny świat przyszłości, który ma stanowczo zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Niestety. Ale opowiadanie fajne, wciągające, podobnie jak w przypadku poprzedniego - chciałbym jeszcze.

Łukasz Patalan - Wyspa
Nie do końca wiem jak je zinterpretować, za to doskonale wiem, że nie zazdroszczę głównemu bohaterowi. Jakaś koszmarna pętla z rzeczywistości czy coś...

Olga Nizołek - Otulina nosogardzieli
Fajny tytuł, ładne stylistycznie, ze świetnym klimatem. Bohaterem jest kręgarz, który ma dziwną relację z pewną zagadkową kobietą. Brakowało mi jedynie mocniejszego akcentu na koniec. Ogólnie na plus.

Paulina Rezanowicz - Owoce tej ziemi
Nazwisko autorki mam na oku, za jakiś czas będę mógł pisać, że czytałem Rezanowicz zanim jeszcze stała się tak popularna. ;) Bardzo przyjemny, przygodowo-grozowy tekst o zemście. W tle dżungla, miłość, zdrada oraz zderzenie starego i nowego świata.

Lidia Gręda - Miedź
Surrealistyczne, ciekawie napisane. Nieoczywiste, a jednak fascynujące. Kolejne nazwisko godne uwagi.

Łukasz Krukowski - Synteza
Widząc nazwisko autora wiem, że będzie rozkminiane. :) Coś dziwnego, z czym zderzają się bohaterowie, staje się idealną okazją, żeby sobie trochę poanalizować ludzkie zachowania. Jedynie końcówka nie za bardzo do mnie trafiła.

Magdalena Świerczek-Gryboś - Zapach matki
Klimaty postapokaliptyczno-matriksowe. :) Niestety, z autorką mam ten sam problem, co z pisarstwem Marka Zychli. Nie potrafię się wczuć. Sprawne pióro, wyobraźnia godna pozazdroszczenia, olbrzymia kreatywność, a jednak za cholerę mi nie podchodzi. Czuję się przygnieciony tym całym bogactwem. Ale będę podejmował kolejne próby.

Katarzyna Szymonik - Zbutwiałe liście
Facet, po śmierci przyjaciela, staje się opiekunem jego dziwnego zwierzaczka. Stworzenie, z pozoru niewinne, z czasem zaczyna być przyczyną poważnych kłopotów nowego właściciela. Historia w dość klasycznym klimacie, którego nie jestem wielkim fanem, ale zaskakująco bardzo mi się spodobała. W finale mocniejszy akcent. Całość bardzo na plus.

Beata Zuzanna Borawska - Tajemnice barci
Z tym opowiadaniem mam kłopot - z jednej strony ma ciekawe, mocno schizofreniczne momenty, z drugiej sprawia wrażenie fragmentu wyrwanego z większej całości. Nie wiem co o nim myśleć. 

Emilian Wojnowski - Usta szeroko zamknięte
Dziwne w ch#j. :) Dziki zachód - super, uwielbiam. Dentyści, zaczarowane zęby - WTF?! :) Pomysł oryginalny, wykonanie bardzo dobre, ale przyznaje, po raz kolejny wymiękłem. :D

Ela Raj - Cienka, czerwona histeria
Kolejne świetne opowiadanie. Kobieta z mnóstwem problemów doświadcza czegoś totalnie dziwnego. Scena w spiżarni - mistrzostwo. 

Wiktor Orłowski - Do wszystkich Jodie
Zaskakujący, baśniowo-magiczny tekst, mądry, pouczający. Nie jest to coś, co ma za zadanie urwać dupę, ale warto się nad nim pochylić. 

Czas na 'podsumowanie'. Chcecie krótko i na temat? Proszę, jedno słowo: warto. Jeśli szukacie emocji, jakiegoś bodźca, który poruszy w was coś nowego - to lektura "Snów umarłych" jest bardzo dobrym sposobem na osiągnięcie celu . Kilka opowiadań okazało się być poza moimi zdolnościami poznawczymi XD , kilka dało mi wielką frajdę, sprowadzając myśli na bardzo, bardzo dziwne terytoria. Każdy czytelnik znajdzie coś, co do niego trafi, co go przerazi, zachwyci i zadziwi. Na koniec kilka słów o wydaniu, które jest prześliczne. Uwielbiam tę okładkę. Moja ulubiona ze wszystkich dotychczasowych wydań SU. Wydawnictwo Phantom Books zrobiło (nie po raz pierwszy, i jeszcze nie ostatni) kawał dobrej roboty. Za jakiś czas PB zakończy swoją działalność, co jest ogromną stratą (mimo, że żyjemy w czasach, gdzie literackiego horroru nie brakuje). Warto sięgnąć po "Sny umarłych" <którekolwiek>, będziecie mieli na półce książkę, która wkrótce stanie się unikatem, a dziwne rzeczy wewnątrz gwarantują unikalne wrażenia. 

Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2021
Autorzy:  Agnieszka Fulińska, Łukasz Redelbach, Agnieszka Wnuk, Emilian Wojnowski, Ela Raj, Ines Siwińska, Jakub Wsuwka, Lidia Gręda, Łukasz Patalan, Marcin Ścibura, Paweł Wącławski, Olga Nizołek, Paulina Rezanowicz, Sylwia Wełna, Łukasz Krukowski, Magdalena Świerczek-Gryboś, Beata Zuzanna Borawska, Wiktor Orłowski, Katarzyna Szymonik
Wydawnictwo: Phantom Books
Rok wydania: 2022
Stron: 330
Ocena: 8/10

2021/10/12

Kosmos to nie jest miejsce dla poważnych ludzi - Łukasz Motulewicz

" - Ludzie to tylko niesmaczny żart życia dla Ziemi - powiedział Flower. 
- Albo najlepsze, co spotkało wszechświat - odpowiedział Hugo.
- Niszczymy nie tylko własny dom, ale też sami siebie, nasze jedzenie jest coraz gorszej jakości i szkodzi nam, bo jest tańsze w produkcji. Już w dawnych czasach słynny francuski aktor pokazał w filmie przyszłość przemysłu gastronomicznego.
- Nadal są ludzie, którzy chcą żyć w zgodzie z naturą.
- Tak, ale tylko dopóki nie trzeba za to płacić".

Sięgnąłem po książkowy debiut Łukasza Motulewicza skuszony fantastyczną okładką i obiecującym opisem. Nawet sam tytuł budzi zainteresowanie. Czego mogłem spodziewać się w środku? Nie miałem pojęcia. Wielka niewiadoma. Mogłem się zachwycić, mogłem uznać tę lekturę za porażkę. Spróbowałem i mam mieszane uczucia... 

"Kosmos to nie jest miejsce dla poważnych ludzi" jest książka bardzo specyficzną. Już od pierwszych stron autor 'uprzedza', żeby traktować perypetie głównego bohatera z przymrużeniem oka. Warto z tej rady skorzystać. Całość podzielona jest na 14 krótkich rozdziałów, których akcja kręci się wokół postaci Hugo House'a - badacza kultur obcych cywilizacji. Główny bohater jest bardzo zwyczajny, żeby nie powiedzieć "nijaki", trudno obdarzyć go jakąś większą sympatią, nie budzi też szczególnej niechęci. Szkoda. Wyprawy badawcze, mimo, że zapowiadają się na ciekawe i intrygująco, w większości przypadków mają podobny przebieg - kończą się stanowczo zbyt szybko, nasz kulturoznawca wykazuje umiarkowane zainteresowanie swoją pracą, a puenta gdzieś się w tym wszystkim rozmywa, o ile w ogóle się pojawia. Momentami jest naprawdę intrygująco, niestety tylko momentami. Opowieści z poszczególnych rozdziałów tworzą chaotyczną całość, nie są ze sobą powiązane w żaden logiczny sposób co może irytować. Na plus na pewno można zaliczyć humor (ostatni rozdział mnie rozwalił, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa), pozytywnie oceniam także 'rozkminogenną' formę opowiadań, jakkolwiek banalne mogą wydawać się niektóre z poruszonych tutaj kwestii, to nadal zasługują, żeby sobie nad nimi porozmyślać. Na początku lektury strasznie zirytowała mnie jedna rzecz - bohaterowie żyją w czasach, gdzie technologia pozwala na podróże z prędkością wielokrotnie przekraczającą prędkość światłą, jednocześnie zmagają się z banalnymi problemami znanymi współcześnie nam wszystkim. Przecież to się ze sobą tak gryzie... Ale kiedy zacząłem się nad tym wszystkim głębiej zastanawiać, porównując potencjał ludzkości z rzeczywistą sytuacją na Ziemi, no cóż... Jest dużo do poprawy, delikatnie rzecz ujmując. :l

Po książkę śmiało mogą sięgnąć nastoletni czytelnicy, być może będą bardziej łaskawi, jeśli chodzi o jej ocenę. Nie miałem wobec tego tytułu żadnych oczekiwań, a mimo to jestem trochę zawiedziony. Autor ewidentnie ma tutaj coś do powiedzenia, i byłem skłonny tego z uwagą wysłuchać, ale w ostatecznym rozrachunku interesująca treść została zagłuszona nic nie wnoszącymi pierdołami. Śmieszki - heheszki są fajne, jednak debiut Łukasza Motulewicza mógł mieć do zaoferowania znacznie więcej (i chwilami miał). Jest jeszcze jedna opcja - być może klucz do zamierzonej przez autora interpretacji zdarzeń, które dla mnie nie miały większego sensu, wykracza poza zdolności mojego mózgu. Nie wiem. Gdyby całość utrzymana była w tonie ostatniego rozdziału, od razu dorzuciłbym ze dwie gwiazdki do oceny. A tak - 5/10. 

"Kosmos to nie jest miejsce dla poważnych ludzi" - Łukasz Motulewicz
Wydawnictwo: NowoCzesne
Rok wydania: 2021
Stron: 119
Ocena: 5/10

2021/02/18

Szczelina - Kacper Mielcarek

"Przepychając się przez tłum, podszedł do krawędzi chodnika. Wkroczył na ulicę z miną artysty, który właśnie odgrywa główną rolę w najważniejszym przedstawieniu swojego życia. Rozłożył szeroko ręce i wykonał ukłon w stronę Okultystów, wykrzywiając usta w maniakalnym uśmiechu. - Welcome to the Black Parade!  - rzucił cytatem z piosenki, przekręcając jednocześnie mechanizm ukryty w kostce. Ta w jednej chwili zamieniła się w stalową kosę z klingami na obu końcach; ostrze przy każdym poruszeniu mieniło się na fioletowo-czarno. - To ja, kostucha. Okultyści w mgnieniu oka dobyli broni".

Kacper Mielcarek w swojej debiutanckiej powieści zabiera czytelnika do niedalekiej przyszłości. 40-letni Jonathan jest Czyścicielem - specjalnie wyszkolonym strażnikiem naszej rzeczywistości. Tylko nieliczni wiedzą, że na całym świecie od setek lat pojawiają się tytułowe Szczeliny, czyli tajemnicze portale, przez które do znanego nam świata przenikają demony zamieszkujące inny wymiar - Pustkę. Podczas jednej z misji, Jonathan wpada do Szczeliny i cofa w czasie na powrót stając się nastolatkiem. W tych nowych okolicznościach chłopak poznaje Eryka - duchownego, który rozpoznał w nim Czyściciela i zaoferował pomoc w powrocie do 'domu'. Jonathan musi wrócić do własnego czasu, w przeciwnym razie zapomnie kim jest, każdego dnia traci coraz więcej wspomnień...

Równolegle do przygód Jonathana, poznajemy losy drugiej ważnej postaci - Dannego. Danny jest nastolatkiem, który, podobnie jak Jon, dba o porządek w naszym wymiarze. Różnica polega na tym, że Danny jest... demonem. Na dodatek metody jego pracy dość mocno odbiegają od przyjętych  standardów, przez co popada w niełaskę swoich zwierzchników i trafia do specjalnego więzienia. Jak się wkrótce okazuje, Danny realizuje w ten sposób swój plan...


"Szczelina" mocno mnie zaskoczyła (i trochę zirytowała, ale o tym później:). To, co na początku brałem za 'lekką, łatwą i przyjemną' lekturę, zamieniło się w rozbudowaną historię, ze sporą gromadką nieoczywistych bohaterów, zawiłą fabułą i twistami, które kilkukrotnie wywróciły całość do góry nogami. Sam pomysł na istnienie 'innej rzeczywistości', która przebija się do tej ziemskiej, nie jest niczym nowym w fantastyce. Demony zamieszkujące Pustkę nie zamierzają przejąć Ziemi dla rozrywki - mają ku temu znacznie lepsze powody. Trudno nie zgodzić się z faktem, że ludzkość na wielu płaszczyznach średnio szanuje planetę (siebie nawzajem zresztą też)... Główni bohaterowie - Jonathan i Danny budzą mieszane uczucia. Obydwaj kryją wiele tajemnic, szczególnie Danny, który mimo czarującej powierzchowności ma tendencję do szaleńczych zachowań. Dopiero z czasem zaczniemy poznawać motywy jego działań. Jeśli chodzi o postaci drugoplanowe, to niektórym z nich poświęcono zbyt mało uwagi. Tutaj dochodzimy do głównej 'wady' powieści - 200 stron to stanowczo zbyt mało, żeby rozwinąć wszystkie pojawiające się w niej wątki. Stąd wzięła się wspomniana wcześniej irytacja - za dużo pytań bez odpowiedzi. Co prawda zakończenie ewidentnie sugeruje 'ciąg dalszy', jednak myślę, że kilku kwestiom poświęcono tutaj zwyczajnie zbyt dużo uwagi, żeby pozostawić je otwartymi. Jeśli chodzi o warsztat autora - nie mam zastrzeżeń. Osobiście lubię sobie 'sprawdzić' nowe nazwisko w jakimś opowiadaniu, przynajmniej jeśli jest taka możliwość. W tym wypadku nie było, na szczęście się nie rozczarowałem. Całość czyta się naprawdę przyjemnie, akcji nie brakuje, na dodatek jesteśmy sprytnie zwodzeni i to, co jeszcze chwilę temu braliśmy za pewnik, potrafi zyskać zupełnie nowe oblicze. Znalazło się miejsce zarówno dla poważnych tematów, jak i dla odrobiny humoru. Jednym z elementów zasługujących na szczególną uwagę są sceny walk - ponieważ bohaterowie korzystają z nadzwyczajnych umiejętności, wypadają one naprawdę epicko. Walka wręcz, broń biała, do tego odrobina magii... Jest w tym coś ze współczesnych komiksów superbohaterskich. 

Kacper Mielcarek stworzył wielowątkową, pełną akcji i przewrotną powieść. Wokół dobrze wszystkim znanego motywu, zbudował wciągającą historię z ciekawymi, złożonymi bohaterami i intrygująca fabułą. Gdyby tylko domknąć kilka wątków - byłoby super. Tak się nie robi. :/ Ewentualnie na końcu powinna być notka: "Koniec części pierwszej" albo coś w tym stylu... W obecnej sytuacji mamy wielki potencjał, który pod pewnymi względami zabrnął w ślepą uliczkę. Kontynuacja "Szczeliny" wydaje się wręcz koniecznością, po tym co się odwaliło w finale nie widzę innej opcji. Wierzę, że autor jest w stanie sprawić, żeby wszyscy czytelnicy "Szczeliny" dostali taki ciąg dalszy, który nie dość, że zaspokoi ich niedosyt, to jeszcze zagwarantuje kolejna dawkę wrażeń. Daję 6 gwiazdek i wielkiego plusa - czekam na więcej.

"Szczelina" - Kacper Mielcarek
Wydawnictwo: NowoCzesne
Rok wydania: 2020
Stron: 213
Ocena: 6/10

2021/02/01

Solarne Serce - M.J. Sunwell

"(...) - Proszę to przenieść teraz na szerszy grunt, na większą przestrzeń i pojąć, że jeden mały fragment puzzli przedstawia niewiele. Ma on kształt, rozmiar, coś sobą reprezentuje, ale gdy połączy się go z innymi puzzlami, powstaje zupełnie inny obrazek, z szerszym zrozumieniem i zupełnie innym ostatecznym celem. - Sophie mi coś już o tym wspominała. - To dobrze, summa summarum, dochodząc do momentu, w którym zaczyna się świadomie dostrzegać, że świat jest trochę inny, niż się mówi, zaczyna się samemu badać i szukać prawdy. A wszystko dzięki ciekawości, dzięki temu, że przez chwilę zatrzyma się i powie do siebie: ,,zaraz, coś tutaj nie gra, o co w tym chodzi, komu ma to służyć?”. Skoro nie służy społeczeństwu i planecie...".

Jak już mieliście okazję zauważyć - od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć po jakiś nieoczywisty, niekoniecznie związany z grozą tytuł. Tym razem padło na debiutancką powieść polskiego autora 'ukrywającego się' pod pseudonimem M.J. Sunwell. "Solarne Serce" to, wedle zapowiedzi, sensacyjno-przygodowa fantastyka wzbogacona solidną dawką metafizyki. Żeby nieco lepiej zrozumieć z czym będziemy mieli do czynienia, polecam odwiedzić stronę autora

Aleks Sunway jest analitykiem finansowym. Podczas jednej z codziennych, całkiem zwyczajnych wizyt w ulubionym sklepie, mężczyzna poznaje Sophie. Równie atrakcyjna, co tajemnicza kobieta fascynuje Aleksa który nie wie jeszcze, że ta znajomość wcale nie jest dziełem przypadku i już wkrótce wywróci jego życie do góry nogami. Nasz główny bohater dowiaduje się o istnieniu potężnego artefaktu - tytułowego Solarnego Serca mogącego odmienić całą ludzkość. Jednocześnie stajemy się świadkami 'narodzin' Moonsona - niebezpiecznego super-żołnierza stworzonego na rozkaz enigmatycznej Rady Jedenastu. Oni również szukają Solarnego Serca i, jak można się domyślić, nie mają najlepszych zamiarów... Tylko garstka osób wie, że dalszy los świata staje przed olbrzymim zagrożeniem.

Fabuła staje się pretekstem do poruszenia całej masy kwestii luźno związanych z samą historią. Niejako 'przy okazji' autor odnosi się do tematów takich jak: zdrowe odżywianie, manipulacja podprogowa, podróże astralne, siła podświadomości czy fizyka kwantowa. Znalazło się nawet miejsce dla popularnych teorii spiskowych. A to tylko kilka przykładów. Parokrotnie miałem wrażenie wkradającego się w to wszystko chaosu - momentami brakowało nieco surowszej redakcji, myślę, że takie 'okiełznanie' tekstu wyszłoby mu jedynie na dobre. Mniej więcej w połowie książki akcja zaczyna stopniowo przyspieszać. Konfrontacja Aleksa z nowo poznaną rzeczywistością to punkt przełomowy. Wybierzemy się razem z nim w niesamowitą podróż przez czas i przestrzeń -  historia z każdą stroną nabiera rozmachu. Nie da się ukryć, że "Solarne Serce" ma nie tylko zapewnić rozrywkę, ale również sprowokować czytelnika do odkrycia czegoś nowego wewnątrz siebie, warto więc podejść do tej książki z otwartą głową. Co ciekawe - w powieści pojawiają się krótkie fragmenty zahaczające o horror i tutaj autor mnie mocno zaintrygował, tym bardziej, że ponoć pracuje nad czymś w moim ulubionym gatunku. 

"Solarne Serce" fizycznie prezentuje się bardzo fajnie - miła dla oka okładka, dobrej jakości papier, wygodna czcionka, znalazło się nawet miejsce dla kilku, co by nie mówić, zaskakujących ilustracji (i wszyscy, którzy wiedzą o czym piszę, się w tym momencie uśmiechają - co z wami??? ;). Niestety kłuje w oczy średniej jakości korekta - zdecydowanie mogłoby (i powinno) być lepiej. Prawie na każdej stronie czuć, że autor ma nam jeszcze bardzo dużo do powiedzenia... Zakończenie daje niemal nieograniczone możliwości odnośnie kontynuacji, poza tym jest sporo pytań wymagających odpowiedzi... Wydaje mi się, że dalszy ciąg przygód Aleksa to jedynie kwestia czasu. Literacki debiut M.J. Sunwella, owszem, ma drobne wady, ale nie można odmówić autorowi ogromnej pasji którą włożył w jego stworzenie. Jeśli szukasz lektury dającej do myślenia, nie straszne ci egzystencjalne rozkminy a przy okazji podzielasz, chociaż po części, idealistyczny światopogląd autora - polecam. Dla mnie to była całkiem interesująca przygoda.

"Solarne Serce" - M.J. Sunwell
Wydawnictwo: Ridero
Rok wydania: 2021
Stron: 319
Ocena: 6/10

2021/01/05

Kochankowie niedoskonali - zbiór opowiadań

"(...) Jednak uczucie to było o wiele silniejsze od wszystkiego innego. Nie potrafił mu się oprzeć. Mógł z nim walczyć, albo raczej tylko próbować, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że z góry jest skazany na przegraną. Jeżeli to sam diabeł nakłaniał go do tych zakazanych rozkoszy, z radością oddałby mu własną duszę, by móc je przeżywać w nieskończoność. Wiedział, że przez swoje postępowanie zniweczył własną przyszłość, zatracając się w tej niegodnej namiętności. A może tak właśnie miało być? Jaka tajemnicza siła kieruje ku sobie dwie osoby, , nie zważając na to, kim one są?" - P. Ferens "Miłość wcielona"

Poznań, rok 2016. To właśnie w jednej z tamtejszych kawiarni zrodził się pomysł na wydania antologii "Kochankowie niedoskonali". Musiały minąć kolejne 4 lata, aby wspólna inicjatywa Krzysztofa Płowca i Macieja Szymczaka nareszcie ujrzała światło dzienne w swojej docelowej formie. Ogólnopolski konkurs literacki cieszył się całkiem sporym zainteresowaniem - z tego co wyczytałem na stronie wydawcy - wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób, nadsyłając blisko 100 prac. Ostatecznie wybrano 16 utworów, które ukazały się w zbiorze. Opowiadania zostały podzielone na 4 grupy. Gatunkowo jest bardzo różnorodnie: od 'typowej' fantastyki, przez horror, weird fiction, SF aż po opowiadania obyczajowe i Young adult. Dodatkowo każde z opowiadań dostało swoją czarno-białą ilustrację, wykonaną przez jedną z czterech rysowniczek. Co ciekawe - obrazki mamy również 'w tle' stron. Niecodzienne rozwiązanie. Zastanawiałem się, czy coś takiego nie będzie przeszkadzało w czytaniu, okazało się, że nie. Poniżej, standardowo, kilka słów o poszczególnych historiach.


JAK KOCHANO DAWNIEJ

"Miłość wcielona" - Piotr Ferens
Dobra rzecz na początek - "Miłość wcielona" to podróż przez epoki w serii pięciu, bardzo różnych, krótkich historii. To co je łączy, to dwójka bohaterów, których wzajemne uczucie nie może się doczekać szczęśliwego zakończenia. Ciekawy, dający do myślenia finał, międzyczasie sporo dramaturgii. Solidny warsztat i styl autora który również zasługuje na uznanie.

"Pałac na zapomnianym wzgórzu" - Mateusz Stypułkowski
Autora 'poznałem' przy okazji lektury powieści "Królowa marionetek", (zgadnijcie kto pojawia się w opowiadaniu). Relacja tragicznych losów bohaterów przeplata się z opowieścią przedstawiającą mitologię pewnej fantastycznej krainy, wyglądającej chwilami dziwnie znajomo... 

"Lalka" - Justyna Przystawska
Niepokojące opowiadanie o miłości lalki do swojego "Stwórcy". Szkoda, że takie krótkie. Autorka mocno skręca w stronę weirdu, mimo oklepanego motywu wyszło całkiem nieźle.

"Poza światem my" - Katarzyna Skrzyńska
Cofamy się do czasów legendarnej 'Zimy stulecia'. Główny bohater to szkolny stróż, który w murach dawnego pałacu musi zmierzyć się ze swoimi uczuciami. (Zima to najlepsza pora roku, żeby popaść w szaleństwo!). Świetny klimat, zamierzam mieć autorkę na oku i czekam na więcej, widać potencjał...

MIŁOŚĆ W NASZYCH CZASACH

"Piękny i bestia" - Michał Grabowski
Niecodzienna relacja młodego przedsiębiorcy i jego "partnerki". Szokowanie rodem z horroru ekstremalnego. Autentycznie obrzydliwe. Wydaje mi się, że akurat ta antologia to jednak nienajlepsze miejsce na coś takiego. :I

"Dziewczyna na krawędzi" - Dominika Tomczak
Opowiadanie w formie wpisów z pamiętnika pewnej zbuntowanej nastolatki. Niby od początku wiadomo, do czego to wszystko zmierza, a jednak dosłownie ostatnia scena rzuca na całość zupełnie inne światło.

"Boscy kochankowie" - Sylwia Błach
Fotografka Aneta, muzyk Daniel oraz pisarz Marcin. Trójka zagadkowych postaci żyjąca w duchu dekadencji. Plus odwieczne pytanie o istotę dobra i zła.

"Zabójczy pocałunek" - Krzysztof T. Dąbrowski
Głównym bohaterem opowiadania jest Hubert - nieco gapowaty przedstawiciel subkultury metalowej. Nowo poznana atrakcyjna kobieta okazuje się nie do końca taka, na jaką wygląda. Dużo suchego humoru, który mimo wszystko potrafi rozbawić. W grozowym fandomie autor uzyskał status persona non grata, ale jeśli się komuś spodobało, to więcej przygód Huberta znajdzie w książce "Orgazmokalipsa".

KOCHANKOWIE JUTRA

"Kochankowie niedoskonali" - Eryk Edwardsson
XXII wiek, ludzie mogą sobie kupić idealnego partnera w postaci doskonale dopasowanego do własnych potrzeb bota. Jack programuje wzorce zachowań maszyn, jednak wbrew ogólnym trendom jego partnerka jest zwyczajną kobietą. Często dość nieobliczalną, co warto podkreślić, ale to właśnie m.in. dzięki temu Jack ją kocha. Dużo dialogów, na szczególną uwagę zasługuje jednak końcówka, która wywraca wszystko do góry nogami i mocno daje do myślenia...

"Czy na Marsie istnieje miłość?" - Maciej Szymczak
Grupa 'zwyczajnych' mieszkańców z różnych zakątków Ziemi trafia do bazy na Marsie, gdzie biorą udział w reality show. W pewnym momencie wszystko zaczyna się sypać. Dużo akcji, sporo niewesołych rozmyślań, jedyne do czego nie mogłem się przekonać, to specyficzne relacje dwójki głównych bohaterów. Z drugiej strony - miłość często przeczy logice, więc... ;)

"Uzdrowicielka" - Dariusz S. Jasiński
Coś w klimatach postapo. Po zrujnowanym świecie wędruje tajemnicza kobieta, która posiada dar uzdrawiania. Znalazło się też trochę miejsca na moralnie wątpliwe dylematy. ;) 

"Czysta forma" - Agnieszka Nosek
Natalia ma romans ze swoim szefem - Michałem. Michał jest zafascynowany tytułową koncepcją stworzoną przez Witkacego. Sprawa jest o tyle ciekawa, że Michał ma wszczepiony (szczepionkąXD) w mózgu chip, dzięki któremu z jednej strony jest "nadczłowiekiem", ale z drugiej swoje człowieczeństwo w pewien sposób stracił. Niestety całość ma sporo dziur logicznych, ale i tak fajnie się czytało.

ROZMIŁOWANI W INNOŚCI

"Kochankowie w ciemnościach" - Brudnopis
Młoda barmanka zostaje zwolniona z pracy, co daje początek nieoczekiwanej znajomości z dziwnym osobnikiem... Sporo seksu i krwi, dosadny język. Całkiem intrygujące opowiadanie, przyznaję...

"Syreny" - Tomasz Czarny
Króciutka historyjka na, dosłownie, 3 strony. Mimo wszystko - jest pomysł, jest jakiś twist na końcu, a nawet jest odrobina czarnego humoru. 

"Przyjaciółki" - Anna Sobkowiak
Niby typowe YA, skierowane głównie do młodzieży, a jednak traktujące o sprawach, z którymi może się utożsamić niejeden dorosły czytelnik, np. jak może skończyć się strach przed brakiem zrozumienia?

"Trzy mile stąd" - Marzena "Gebene" Woźniak
No i na koniec bardzo sugestywna, brutalna historia - bohaterka łapie stopa, traf chciał, że podwozi ją grupa lokalnych harleyowców. Wszystko ok, oprócz zakończenia, a właściwie jego braku. Zanosiło się naprawdę obiecująco... No jak tak można??? :(

* * *
Podsumowując: "Kochankowie niedoskonali" to zbiór nierówny (przypadłość większości antologii), ale szalenie zróżnicowany i potrafiący zaskoczyć. Zróżnicowany nie tylko gatunkowo, ale też pod względem interpretacji tematu przewodniego. Coś jak jajko z niespodzianką - z tym, że nie tylko nie masz pewności, czy trafi ci się figurka, ale nawet nie wiesz z jakiej będzie serii. Czy to w ogóle będzie zabawka? Nic nie wiesz. Sam element zaskoczenia to w tym przypadku spora zaleta. Jeśli chodzi o wydanie - jak wspomniałem na początku - mamy sporo ilustracji. Najbardziej przypadły mi do gustu te autorstwa Rapti Mortengel. Osobną kwestią jest grafika okładkowa łotewskiego artysty Arthura Berzinsha. TUTAJ znajdziecie więcej jego prac. Masakra (w pozytywnym słowa znaczeniu oczywiście). I idealnie oddaje ducha tej książki. Nie liczcie więc na słodkie historyjki ze szczęśliwym zakończeniem, tutaj wszystko jest pokręcone a przyjemność nierozerwalnie łączy się z cierpieniem. Polecam.

"Kochankowie niedoskonali" - zbiór opowiadań
Autorzy: Sylwia Błach, Brudnopis, Tomasz Czarny, Krzysztof T. Dąbrowski, Eryk Edwardsson, Piotr Ferens, Michał Grabowski, Dariusz S. Jasiński, Agnieszka Nosek, Justyna Przystawska, Katarzyna Skrzyńska, Anna Sobkowiak, Mateusz Stypułkowski, Maciej Szymczak, Dominika Tomczak, Marzena "Gebene" Woźniak
Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika
Rok wydania: 2020
Stron: 484
Ocena: 7/10

2020/12/29

TABU II - Antologia horroru erotycznego

" (...) - Co to są sekslarwy? - Skrzywił się Odra. - To zmutowany materiał genetyczny żerujący w kosmicznych śmieciach, które zsypuje do nas wojsko. Do rozrodu posiłkują się ludzkim orgazmem i wyczuwają każdy ruch, nawet wibrację stającego fiuta. Sekslarwa wbija się potem w twoje genitalia i wywołuje taką euforię, że spuszczasz się pod siebie do momentu, aż padniesz z wyczerpania. A ona wydaje na świat dziesięć następnych glist." - A. Deka "Orbita Cmentarna"

"Tabu II" to efekt konkursu literackiego zorganizowanego przez portal TRUPI JAD za którego sterami stoi Tomasz Siwiec. Motyw przewodni, z oczywistych przyczyn, wywołał spore poruszenie zarówno wśród autorów, jak i czytelników. 19 zwycięskich opowiadań prezentuje dość zróżnicowane podejście do tematu. Jeśli chodzi o jakość - bywa raz lepiej, raz gorzej. Jak to w antologiach.  Z racji sporej rozbieżności gatunkowej, prawdopodobnie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Poniżej kilka słów o każdym z opowiadań.


Artur Grzelak – „Pierwotne instynkty”
Zaczynamy od solidnego uderzenia. "Pierwotne instynkty" to literacki reprezentant nurtu rape and revenge kojarzonego przede wszystkim z filmową serią "I Spit on Your Grave". Zgniłe polityczne elity i traumatyczny debiut młodej prostytutki. Przewidywalne zakończenie nie jest w tym przypadku wadą, dokładnie takiego finału pragnie czytelnik.

Adrian Pełka – „Pokój 47”
Długo wyczekiwane spotkanie z 'internetowym przyjacielem' okaże się dla Katarzyny sporą niespodzianką. Ogólnie pomysł ok, ale wszystko dzieje się zbyt szybko. Ledwo napięcie zaczyna rosnąć, a już mamy zwrot akcji i zakończenie.

Dagmara Adwentowska – „Okno na poddaszu”
Piękna nieznajoma widywana nocą w sąsiedztwie staje się obsesją Kamila. Co się wydarzy, kiedy fantazje mężczyzny będą miały okazję się urzeczywistnić? Spora dawka mrocznej atmosfery i nieoczywiste zakończenie - coraz bardziej doceniam tego typu rozwiązania, czyżby objaw czytelniczej dojrzałości? ;)

Agnieszka Biskup – „Rozmowy waginalne czyli ballada o dwóch Jolach”
W mojej prywatnej ocenie Agnieszka Biskup to najbardziej awangardowa (nie znalazłem lepszego określenia) autorka grozy w Polsce. Mam nadzieję, że po premierze zbioru opowiadań "Mamidła" będzie o niej głośno. (Podobnie zresztą jak o ich współautorce - Dagmarze Adwentowskiej). Obydwie pisarki z całą pewnością zasługują na większą uwagę. Swoją drogą - jestem cholernie ciekawy efektów ich wspólnej pracy. Coś mi się wydaję, że z połączenia tak różnych literackich temperamentów wyjdzie mieszanka wybuchowa - nie mogę się doczekać.
"Rozmowy waginalne" to opowieść z gatunku bizarro fiction. Katowana przez partnera Jola zyskuje niespodziewaną sojuszniczkę w walce o swoją godność. Historia jest do granic absurdalna i napisana z ogromnym polotem. Bardzo polecam.

Marcin Piotrowski – „Pożądanie”
Robert od dawna pożąda swojej przyjaciółki - Ani. Ukrywa swoje pragnienia do momentu, kiedy dziewczyna składa mu propozycje nie do odrzucenia... Kolejne spotkania sprawiają, że mężczyzna staje się coraz większym niewolnikiem swoich pokus. Marcin Piotrowski rzuca pomysł, podkręca atmosferę i prowokuje czytelnika, aby dał się ponieść wyobraźni.

Franciszek Piątkowski – „Północnica”
Do nieokrzesanego Radka uśmiecha się los - tej nocy nareszcie zaliczy. Niestety (a dla niektórych stety) spełnienie marzeń szybko zamienia się w koszmar. W opowiadaniu pojawia się postać Marka Lichockiego - głównego bohatera cyklu zapoczątkowanego powieścią pt. "Powiernik". Prosta, przyjemnie napisana historia, niepozbawiona humoru a jednocześnie całkiem krwawa. Jeśli lubisz słowiańskie demony i chcesz się skonfrontować z przerażająca wizją roz-członkowania to dobry adres. ;)

Bogdan Ruszkowski – „Ból i rozkosz”
Krótki fanfik dla fanów serii "Hellraiser". Ciężki w ocenie - jeszcze się dobrze nie zaczął, a już skończył.

E. Raj – „Potwór z Bagien”
Baśniowe love story atrakcyjnej zielarki i tytułowego monstrum. Najdłuższe opowiadanie w antologii. Sporo ekspresyjnych scen seksu. Idealne dla wielbicieli klimatów fantasy.

Adam Deka – „Orbita Cmentarna”
Dystopijna wizja przyszłości, taki cyberpunk z najgorszych koszmarów. Przerażający i skrajnie obrzydliwy, przy czym szalenie kreatywny. Przeczytałem sporo wykręconych rzeczy, ale nic nie przygotowało mnie na to, z czym się tutaj zetknę. :) Może i tło historii przyćmiewa fabułę - tylko kto by się tym przejmował? Mocne wrażenia gwarantowane. Odruch wymiotny też. XD 

Andrew Boock – „Grzech”
Przedwcześnie zmarła, atrakcyjna parafianka staje się sporym problemem dla wyposzczonego duchownego. Jest taka piękna, kiedy tak leży sobie w tej trumnie... Czy ksiądz ulegnie pokusom? Trzeba przeczytać i się przekonać... (Do samego końca czekałem na coś zaskakującego, ale się nie doczekałem).

Aneta Pazdan – „Z ciała i krwi”
Filip stracił żonę w wypadku. Oddałby wszystko, aby ją odzyskać. Traf chciał, że akurat nadarza się okazja. Całość skojarzyła mi się z przyzwoitym, współczesnym kinem grozy. Może i bez efektu WOW! ale jest całkiem nieźle.

Albert Hireskorn – „Prosektorium”
Dzień z życia zawodowego swojskich chłopaków w tytułowym 'przybytku'. Może i opisy przygotowania ciała do pochówku budzą niesmak, ale czy budzą strach? No i gdzie podziała się erotyka??? Nie bardzo wiem, skąd to opowiadanie się tutaj wzięło? 

Adam Loraj – „W pustce”
Ciekawy pomysł wyjściowy - po śmierci jaźń każdego człowieka trafia do tytułowej Pustki, gdzie przez wieczność będzie odczuwała dokładnie takie emocje, jak w momencie śmierci. Dostajemy opowieść staruszka, który przeprowadzając specjalny rytuał, potrafił sprawić, aby owym uczuciem była ekstaza. W bardziej rozbudowanej formie ta historia wyglądałaby jeszcze lepiej.

Jacek Pelczar – „Klątwa”
Jedno z fajniejszych opowiadań. Terroryzowana przez szefa Klara otrzymuje niespodziewaną pomoc od starej cyganki. Może i nic odkrywczego, ale historia napisana sprawnie i bardzo obrazowo. Jak bardzo? Tak, że w pewnym momencie można się porzygać. :D To było moje drugie spotkanie z tym autorem i, podobnie jak za pierwszym razem, oceniam je pozytywnie. 

Maciej Szymczak - „Edyta”
Głównym bohaterem opowiadania jest Michał - wokalista zespołu metalowego. Mężczyzna zakochuje się w tytułowej Edycie, z tym, że to wszystko nie jest takie proste... Michał ma swoje na sumieniu. Historia tragicznej miłości w melancholijnym klimacie, z odrobiną mitologii słowiańskiej. 

Anna Stolarczyk – „Sukces może być największą pułapką”
Typowa karierowiczka umawia się za pośrednictwem ekskluzywnego portalu na randkę z nieznajomym. Całkiem przyzwoite opowiadanie z dość istotną wadą - słabym zakończeniem. Liczyłem na więcej.

Oszubski Tadeusz – „Oczarowanie”
Krótka legenda która odsyła czytelnika do Bydgoszczy w XVII wieku. Język stylizowany na staroświecki, trochę topornie się czytało. Nie w moim guście.

Norbert Góra – „Mieszkanie nr 2”
Zmarnowany potencjał. Ukraińska prostytutka staje się problemem dla swojego 'właściciela' - gangster wydaje polecenie, aby umieścić ją w tytułowym mieszkaniu. Niby coś się dzieje, nie do końca wiadomo co, a później opowiadanie się kończy. Szkoda.

Alicja Gajda – „Krwawa Mary”
Na koniec całkiem niezła historia. Młody ksiądz z prowincji 'daje się namówić' na wizytę w klubie nocnym. Oczywiście nie kończy się to dla niego dobrze. Swobodna narracja ze szczyptą kąśliwego humoru. Mam nazwisko autorki na oku - wyczułem potencjał. ;) 

* * *
Podsumowując: solidne 7/10. Zainteresowanych zakupem odsyłam do sklepu wydawcy:
W styczniu 2021 planowane jest wznowienie pierwszej części "TABU" na które z całą pewnością się skuszę, tym bardziej, że zdobycie wydania z 2017 roku graniczy z cudem. A później? Pozostanie czekać na trojkę... :)

"TABU II" - Antologia horroru erotycznego
Autorzy: Artur Grzelak, Adrian Pełka, Dagmara Adwentowska, Agnieszka Biskup, Marcin Piotrowski, Franciszek Piątkowski, Bogdan Ruszkowski, E. Raj, Adam Deka, Andrew Boock, Aneta Pazdan, Albert Hireskorn, Adam Loraj, Jacek Pelczar, Maciej Szymczak, Anna Stolarczyk, Oszubski Tadeusz, Norbert Góra, Alicja Gajda
Wydawnictwo: Horror Masakra
Rok wydania: 2020
Stron: 346
Ocena: 7/10

2020/11/08

Upiorne Święta - praca zbiorowa

"(...) Nikt normalny nie zabija za głupie żarty. A jeśli tamten nie jest normalny? Jeśli to morderca? Patrzy w górę, ale stamtąd nie nadejdzie pomoc. Jeszcze nigdy nie nadeszła, choć tyle razy o nią prosił. Stamtąd leci tylko śnieg, wielkie płatki, które wpadają w oczy, roztapiają się i wypływają ze łzami na policzki. Jeśli posiedzi tutaj dłużej, śnieg pokryje go grubą warstwą. Stygnący organizm zamieni w martwy lód." T. Hildebrandt "Opowieść wigilijna"

Horror i Boże Narodzenie? Ok. Nawet bardzo ok. Ale w połowie października??? Nie za wcześnie to? Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie irytuje robienie klimatu świąt na dwa miesiące przed właściwym czasem... Zapewne olałbym tę książkę, gdyby nie nazwisko jednego z najmocniejszych grozowych pisarzy czyli (nie, nie Mastertona) Kuby Bielawskiego. No ale dobra, po kolei...


Tomasz Hildebrandt - Opowieść wigilijna
Zaczyna się zaskakująco. Wigilijny wieczór, do ledwie zamkniętej restauracji dobija się irytujący facet w przebraniu Mikołaja, gdyby wiedział jak go ugoszczą jej pracownicy - wolałby chodzić głodny. Mamy tutaj wariację na temat dickensowskiego klasyka w szaleńczym stylu godnym horroru ekstremalnego. Pomimo średniego zakończenia daję wielki plus za świetny klimat - brud, patologia, obłęd. Podobało mi się. 

Adam Przechrzta - Kontrakt
Świąt co prawda tutaj nie ma :/ są za to nazistowscy okultyści, rosyjscy oligarchowie i wielki spisek w tle. Pewien lingwista dostaje podejrzane, ale dobrze płatne zlecenie. Oczywiście nie kończy się to dobrze. Dużo się działo ale mi nie podeszło. Tam gdzie powinienem myśleć "wow!" myślałem "co? XD". 

Hanna Greń - Pechowe święta
Kryminalno-obyczajowy dramat czy coś w tym stylu. Skojarzyło mi się z takimi typowymi, polskimi serialami. Pościgi, strzelaniny i specyficzne aktorstwo. ;) Ale żeby nie było - czytało się całkiem nieźle. Po prostu to opowiadanie niezbyt pasuje do zbioru.

Artur Urbanowicz - 87 centymetrów
Czytałem "Gałęziste" zanim Artur Urbanowicz stał się rozpoznawalnym i cenionym autorem. 😎 Bardzo mi się podobało, przyznaję. Nie wątpię, że szum wokół tego nazwiska jest uzasadniony, chociaż nie jestem na bieżąco. W każdym razie - jest klimat świąt, są charakterystyczni bohaterowie, fajne, wiarygodne tło, dużo humoru, trochę grozy, trochę s-f... To wszystko połączone w zgrabny, naturalny sposób. (Fabuła w skrócie: grupa nastoletnich przyjaciół organizuję wspólną kolację wigilijną, za oknem trwa największa od lat śnieżyca a okoliczni policjanci prowadzą śledztwo dotyczące zagadkowych śmierci mieszkańców). 

Graham Masterton - Czerwony rzeźnik z Wrocławia
Po przeczytaniu nasuwa się tylko jedno stwierdzenie: "It's a prank bro!". XD Masterton to jednak ma swój urok. Oprócz historii o makabrycznym procederze robienia kiełbasy z dzieci, możemy trafić też na ciekawe przysłowia. Uwaga, cytuję - "Możesz zrobić dużo sera z pajęczego mleka, ale nie spodziewaj się, że utkasz pajęczynę". 

Marek Zychla - Rezerwat
Zaczyna się bardzo spokojnie - takie tam przygotowania przed rodzinną wigilią. Później okazuje się, że mamy post-apokalipsę, jeszcze później, że to postapo w raczej odległej przyszłości, jakaś antyutopia... No nie dałem rady. :I Absolutnie nie twierdzę, że opowiadanie Zychli jest złe, tym bardziej, że go nie dokończyłem. Na pewno jest totalnie nieobliczalne a ja, póki co, nie potrafię się w tą twórczość wgryźć.

Robert Cichowlas - Prezent od Gwiazdora
Cierpiący po rozstaniu z kobietą facet podwozi napotkanego po drodze Gwiazdora. Autostopowicz okazuję się dość dziwnym pasażerem... Zdrada, zemsta, mroczne instynkty. Morał: uwaga na nimfomanki. :D

Jakub Ćwiek - Już nie jesteś smutkiem
Grupa bezdomnych dostaje zaproszenia na kolację wigilijną organizowaną przez zagadkową fundację. Mimo obaw postanawiają z nich skorzystać. Co złego może się stać? No ale dzieje się. I powiem wam, że zakończenie tego opowiadania zmasakrowało mi głowę. Genialna rzecz. Gatunkowo pachnie to weirdem, ale takim surowym, który uderza z pełną mocą dopiero w finale. 

Przemysław Wilczyński - Dom na końcu ulicy
Bezrobotny, sfrustrowany mężczyzna zaczyna coraz bardziej świrować. Spora dawka alegorii, fikcja miesza się z rzeczywistością itd. Mnie nie porwało generalnie ale tragedii też nie ma.

Jakub Bielawski - Krótka historia na pożegnanie
Nareszcie czas na deser. Pięknie napisana, ponura baśń o umierającym mieście po Strasznej Wojnie. Po ulicach błąkają się ociemniali i kalecy ludzie, pośród nich jest bajkokleta Sergiusz. Lada dzień wigilia, a mężczyzna zastanawia się nad szukaniem lepszego losu gdzieś indziej... Fani Bielawskiego dostaną tu dokładnie to, za co kochają twórczość pisarza - zachwycający styl, mrok i wrażliwość. 10/10 chociaż wesoło nie jest. Co jak co, ale marzy mi się przeczytanie powieści powracającej do wykreowanego tutaj świata, to by była wielka rzecz... 

Podsumowując: "Upiorne Święta" to bardzo nierówny zbiór, trafiają się perełki, trafiają się średniaki. Moje TOP 3? Bielawski, Ćwiek, Urbanowicz. Wyróżnienie: Hildebrandt. Zróżnicowaną mamy nie tylko jakość, ale i gatunki. Co kto lubi. Sam fakt, że wydawnictwo publikujące horror w raczej śladowych ilościach pokusiło się o stworzenie tej antologii jest godny pochwały i mocno cieszy. Mam nadzieję, że nie jest to jednorazowy wyskok. Zostało 1,5 miesiąca jeśli ktoś nie jest zdecydowany. Ze swojej strony oczywiście polecam.

"Upiorne Święta". Antologia horroru
Autorzy: Jakub Bielawski, Robert Cichowlas, Ćwiek Jakub, Hanna Greń, Tomasz Hildebrandt, Graham Masterton, Adam Przechrzta, Artur Urbanowicz, Przemysław Wilczyński, Marek Zychla
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Stron: 384
Ocena: 6/10

2020/08/31

Maszyna. Antologia horroru industrialnego

 "Pieniądz wymusza posłuszeństwo, zaciska na szyi obrożę, a na gębie kaganiec. Jesteś obowiązkowy i odpowiedzialny, musisz być. Produkujesz PKB, przeżerasz swoje życie, oglądasz, jak przemija, z uczuciem wdzięczności, że dane ci zaznać spokoju, czyli dane nie zaznać niczego. Ale państwo się cieszy, bo strach o byt, strach przed ubóstwem i śmiercią trzyma cię w ryzach, w szeregu posłusznych, ogarniętych stuporem pszczółek-robotnic. I nikomu nie przeszkadzasz, nie zagrzewasz rewolty, nie wytaczasz gilotyn. Siad. Leżeć. Podaj, kurwa, łapę. Grzeczny obywatel. Jak tu się nie zmęczyć samym myśleniem?" - Agnieszka Biskup "Sex, drugs and industrial"

Po blisko trzech latach od premiery, zabrałem się za "Maszynę". Zbiór nie prezentuje się może jakoś nadzwyczaj okazale, raptem 240 stron... Ale jak to bywa z pozorami... Na początku chciałbym zaznaczyć, że jest to wyjątkowo ponura lektura. Fikcja przenika się z motywami, które większość z nas doskonale zna z autopsji. Któż nie obudził się pewnego dnia witając rzeczywistość poczuciem przytłaczającej beznadziei? Kogo nie przeraża monstrualna maszyneria życia? Czy ten trybik którym jesteśmy naprawdę ma jakikolwiek wpływ na działanie całości? Może to jeszcze przed wami. Prędzej czy później wszyscy zostaniemy sprasowani i wypluci. Ku chwale wegetacji.


Wstęp - Wojciech Gunia "Zmiażdżeni, zużyci"
Cztery strony i cyk! Już jesteśmy odpowiednio nastrojeni na dalszą lekturę. 😉

Kazimierz Kyrcz Jr & Michał J. Walczak - "Dwie i pół minuty"
Najkrótsze opowiadanie. Cóż... Właściwie nie wywarło na mnie żadnego wrażenia. Jest motyw zagłady świata i to tyle. 

Wojciech Gunia - "Wieża milczenia"
Takie opowiadania to ja lubię! Wojciech Gunia napisał historię w swoim stylu - niepokojącą, niejednoznaczną, oniryczną, prowokującą do zadawania sobie nie-za-wesołych pytań. Główny bohater - 'zajechany' pracownik hurtowni, dostrzega szansę na lepsze życie w związku z otwarciem nowego zakładu pracy w budynku niegdysiejszej Kaflarni. I tutaj zaczyna się robić dziwnie. A może wcześniej? Bardzo dobry tekst. 

Przemysław Karbowski - "Zerowa grawitacja"
Trochę w klimatach filmowej "Piły". Nawiedzony facet kontra policjant i dziennikarka. Jest trochę moralnych rozkmin i brutalnych scen. Sugestywnie napisane monologi antagonisty (właśnie, właściwie kto tu jest kim?).

Agnieszka Biskup - "Sex, drugs and industrial"
Pani Agnieszka nie pisze jakoś nadzwyczaj dużo, ale jak już coś napisze to... No. Czapki z głów. "Sex, drugs and industrial" to najdłuższe opowiadanie tej antologii, prawie 50 stron. Można mieć dobre pomysły. Można mieć dobry warsztat. Ale trzeba mieć coś jeszcze, żeby tworzyć takie teksty. Pokrótce - Londyn, końcówka lat '80. Alex i Will to dwaj kumple, "zbieracze dźwięków" jak o sobie mówią. Rozczarowani życiem, szukają odskoczni w eksperymentowaniu z muzyką. Will zaginął, Alex stara się odkryć, co tak właściwie się stało. Fantastyczna historia. Oryginalni bohaterowie, dynamiczne tempo, kilka motywów które tworzą spójną całość, a to wszystko zaprawione narkotycznym szaleństwem. Naprawdę, coś pięknego. Polecam.

Tomasz Czarny - "Maszyna 9"
Skojarzyło mi się nieco z filmem "Snowpiercer. Arka przyszłości". Uzależnieni od działania maszyny bohaterowie, świat po zagładzie, konflikty między ocalałymi... Całkiem fajny pomysł godny rozwinięcia. 

Flora Woźnica - "Recykling"
Bardziej s-f niż horror. Prosta historia z morałem. Mimo wszystko ma swój urok.

Piotr Ferens - "Industria"
Historia pewnego przeklętego miejsca na przedmieściach, dawniej była tam szwalnia, później prestiżowe osiedle... Dość krwawe, w takim trochę pulpowym stylu. Całkiem spoko.

Piotr Borlik - "Poczekalnia dusz"
Coś dla osób preferujących bardziej subtelną grozę, klimatyczne, weirdowe. Nocna zmiana. Wieloletni pracownik fabryki ma 'wprowadzić' nowego członka zespołu - młodego chłopaka. Tylko, że coś jest nie tak z tą fabryką i pracującymi w niej ludźmi...

Anna Musiałowicz - "Tkanina"
Zdradzona przez swojego mężczyznę szwaczka postanawia się zemścić. Werbuje do pomocy koleżankę z pracy i zakładową sprzątaczkę. Warto dodać, że babcia głównej bohaterki była uznawana za wiedźmę i miała bardzo dobre relacje z wnuczką... 

Dagmara Adwentowska - "Szkiełko w oku"
Zaczyna się niewinnie - trójka rowerzystów pyta lokalnego mieszkańca o drogę do ruin dawnej huty szkła. Mężczyzna udziela wskazówek i po chwili cała historia skręca w nieoczekiwanym kierunku. Przynajmniej mnie mocno zaskoczyła. 

Marek Zychla - "Cela z widokiem na zdrowie"
Moje drugie spotkanie z autorem. Było lepiej niż przy pierwszym razie, fakt, mimo to średnio mi podeszło. Na pewno styl Marka Zychli mocno wyróżnia się na tle pozostałych autorów. Będę próbował dalej, może coś zaskoczy...

Kornel Mikołajczyk - "Kwern"
Ciekawa rzecz na koniec. Bardzo w duchu s-f. Tytułowy kwern to takie niepokojące nie-wiadomo-co, istota/narzędzie/narkotyk, w każdym razie główny bohater pracuje przy 'produkcji' kwernów i w pewnym momencie zaczyna dostrzegać, jak destrukcyjnie działają na ludzi. Wielbiciele dystopijnych światów i Davida Cronenberga będą zadowoleni. Jest kilka smaczków. 😉

* * *
Gdybym miał wybrać autorów trzech najlepszych opowiadań, to postawiłbym na Agnieszkę Biskup, Kornela Mikołajczyka i Wojciecha Gunię. Co ciekawe, te trzy utwory są jednocześnie najdłuższymi w całej antologii. Jeśli jakiś miłośnik polskiej grozy będzie miał okazję żeby zapoznać się z "Maszyną" to proszę się nie wahać - warto. No i każdy znajdzie tu coś dla siebie - od weirdu, przez mroczne science fiction aż po krwawą sieczkę. Po lekturze nie ma się zbyt wielu pozytywnych myśli, ale w końcu od tego są horrory - generują lęk. W tym przypadku niepokój nie znika wraz z przewróceniem ostatniej strony, on dopiero wtedy zaczyna nabierać coraz wyraźniejszych kształtów. To chyba najlepsza rekomendacja.

"Maszyna. Antologia horroru industrialnego" - praca zbiorowa
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2017
Stron: 242
Ocena: 7,5/10

2020/06/24

Odzyskanie czasu - Baoshu

"Tianming myślał dawniej, że po odkryciu prawdy o dziesięciowymiarowym świecie nic nie jest już w stanie go zaskoczyć. Mylił się. Poruszają nas nie wielkie tajemnice wszechświata, lecz osobiste emocjonalne prawdy, które określają naszą przeszłość".
Po literaturę s-f sięgam raczej rzadko. Ponieważ trylogia Cixina Liu "Wspomnienie o przeszłości Ziemi" wywarła na mnie wielkie wrażenie, nie mogłem sobie odmówić powrotu do tego 'uniwersum'. Jeśli ktoś nie czytał wspomnianej trylogii, powinien to nadrobić, i dopiero wtedy zabrać się za "Odzyskanie czasu".

"Odzyskanie czasu" jest fanowskim sequelem "Końca śmierci", które autoryzował sam Cixin Liu. Baoshu (właściwie Li Yun) podjął się nie lada wyzwania jakby nie patrzeć... Pokrótce: wystrzelony w kosmos w kierunku floty trisolariańskiej mózg Yun Tianminga dotarł do celu, mężczyzna miał być szpiegiem Ziemian i ich jedyną nadzieją w nierównej walce z wrogiem. Niestety - 'nie pykło'. Minęło bardzo dużo czasu, i niespodziewanie Tianming staje przed szansą zrehabilitowania się. Stawką jest przyszłość całego wszechświata. Oczywiście wszystko jest o wiele bardziej złożone i niejednoznaczne, niż może się wydawać...

Czy trylogia Cixina Liu potrzebowała w ogóle jakiegokolwiek uzupełnienia? Myślę, że nie. Po jej zakończeniu nie czułem niedosytu. Czy w takim razie "Odzyskanie czasu" to zbędna historia? Również nie. Rzuca nowe światło na pewne kwestie, momentami wręcz zupełnie zmienia perspektywę, na dodatek Baoshu wprowadza tutaj sporo świeżych pomysłów, nie ograniczając się jedynie do 'pasożytowania' na kultowej serii swojego idola. Ok - nie jest to Cixin Liu, ale i tak jest bardzo dobrze. Mamy ciekawe interpretacje wydarzeń z "Trylogii...", jej charakterystyczną epickość (no dobra, prawie, pewne rzeczy nie robią już takiego wrażenia) i przewrotną zabawę samą opowieścią. Baoshu naprawdę nieźle to wszystko wykombinował. Jestem w stanie przymknąć oko na kilka kuriozalnych momentów i poruszanie tematów, które lepiej wyglądały jako <niewiadoma> (np. wygląd fizyczny Trisolarian - stanowczo obyłoby się bez tej informacji). Sama powieść nie może poszczycić się jakąś mega dynamiczną akcją, ale za to jest nad czym porozmyślać. Na minus - męczący rozdział trzeci (opisuje m.in. jedną z ras istot pozaziemskich, jednak Cixin Liu  o wiele bardziej mi podchodził, kiedy wplatał  w swoją historię inne historie, oderwane od głównego wątku fabuły). A może tak marudzę bo chciałbym jeszcze więcej? Sam nie wiem. W sumie całkiem dobrze się bawiłem.

"Odzyskanie czasu" - Baoshu
Cykl: Wspomnienie o przeszłości Ziemi
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2020 (oryginał 2011)
Stron: 320
Ocena: 7/10

2020/05/13

Meta Noir - Adam Deka

"Skąpane w ropie strzępy ciała, zniekształcone fragmenty tkanek przekłutych implantami, druty, przerośnięte od sterydów i hormonu wzrostu serce, a także kilka innych organów dało się jeszcze wyodrębnić wzrokiem w karaluchowym potoku, który momentalnie unicestwił Guya Gibsona. W tej samej chwili z drugiego końca korytarza wpadło dwóch mężczyzn. Jednocześnie wydobyli spod lotniczych, czarnych kurtek broń maszynową".

Adam Deka jest autorem dwóch książek wydanych przez Dom Horroru: debiutanckie "Wije" traktują o morderczych wijach (taaa), natomiast "Splunę ci w pysk" to historia nawiedzonej... suwnicy (rodzaj dźwigu wykorzystywany w halach przemysłowych). Jak widać autorowi oryginalnych pomysłów nie brakuje, jednak tym razem zaserwował on czytelnikom rzecz oryginalną nie tylko pod względem treści, ale również formy. "Meta Noir" to mocno poryta hybryda cyberpunkowego science-fiction, postapokaliptycznego horroru i cholera wie czego jeszcze. Najlepsze jest to, że książka została ręcznie wykonana a jej nakład to raptem 100 szt. 


Na początek pierwsze wrażenia: mój egzemplarz dotarł bodaj dwa dni po zamówieniu, czyli bardzo szybko. Pod pierwszą warstwą okładki (fajny, gruby papier z fakturą i okienkiem) mamy szykowną, kolorową grafikę stworzona przez Teresę Bruska-Czerwińską. Generalnie książka jest malutka (10,5x15cm) i prezentuje się mega uroczo. Czcionka, jak na oldskulową odbitkę z maszynopisu przystało, czasami bywa grubsza niż powinna, a czasami nieco niewyraźna i 'rozmyta'. Dawno temu minęły czasy popularności podobnych publikacji, fajnie jest móc trzymać w rękach takie cudo - swoisty artefakt który autentycznie oddaje ducha przeszłości. 

Ponieważ książki powinny zachwycać nie tylko wykonaniem, ale z założenia treścią, wypadałoby żebym się jakoś odniósł do tej ostatniej... A nie jest to rzeczą łatwą, bo "Meta Noir" to lektura intensywnie drenująca umysł. Czytelnik zostaje rzucony w wir akcji bez żadnej 'gry wstępnej'. Pokrótce - w przyszłości powierzchnia planety uległa skażeniu, życie przeniosło się pod ziemię. Społeczeństwo podporządkowane jest zaawansowanej technologii. Zbuntowany programista Filip - miłośnik analogowych książek i kofeiny, postanawia zburzyć bieżący porządek. Jednocześnie do Ziemi zbliża się ganimedejska flota (w dużym uproszczeniu), a jej zamiary nie są do końca znane. Istnienie futurystycznej rzeczywistości staje pod znakiem zapytania...

Przyznaję - ciężko mi było wgryźć się w tą historię. Mnóstwo akcji, złożona wizja świata (z wieloma naprawdę intrygującymi pomysłami), nieco chaotyczna narracja, musiało minąć parę chwil zanim się w tym odnalazłem. Chwilami rozgorączkowana, psychodeliczna narracja z miejsca przywiodła mi na myśl dzieła Wiliama S. Burroughsa (zgodnie z zajawką reklamującą "Meta Noir" w sieci), taki wizjonerski bełkot który, o ile nie poświęci się mu wystarczającej uwagi, będzie głównie bełkotem, a nie nabuzowaną falą emocji zmiatającą wszystko co stanie jej na drodze. Takie klimaty się albo lubi, albo odbija się od nich jak od ściany. Pod płaszczykiem szalonego s-f, chwilami brutalnego, z niewyszukanym, bezceremonialnym humorem, mamy przemyconą treść zawierającą zadziwiająco dużo ideologicznych rozkmin. W normalnych warunkach raczej wątpię, żebym zaczął się zastanawiać nad poruszanymi tutaj kwestiami... Całkiem mi się to spodobało, jedyny zarzut to ciut za duży chaos. Gdyby całą powieść delikatnie 'wygładzić' i uporządkować (?), na pewno stała by się o wiele bardziej przystępna w odbiorze. Jeśli jesteście zainteresowani - szukajcie informacji na FB albo piszcie na maila podanego pod zdjęciem.

xeromorphfan@gmail.com

"Meta Noir" - Adam Deka
Wydawnictwo: XEROMORPH
Rok wydania: 2020
Stron: 168
Ocena: 7/10
PUBLIKACJA WYDANA NA PRAWACH RĘKOPISU
LIMIT NAKŁADU: 100 SZTUK

2020/04/23

Diabeł zza okna - Anna Musiałowicz

"Gdy ptaki przestały spadać z nieba, Justyna odsunęła swoje dłonie od moich oczu. Widok był przerażająco-obrzydliwie-fascynujący. Wszędzie krew i pióra. Zamiast bruku drogę pokrywały drobne, martwe ciałka. Jak puchowe kamienie mieniące się szkarłatem. Jakby drogę do domu wyłożono czerwonym dywanem. Milczałyśmy. Wiatr delikatnie poruszał połamanymi, zmarniałymi piórami. Czarne koraliki oczu wpatrywały się w nicość. Cisza była nie do zniesienia. Wieś zamarła. Nawet Bobik nie szczekał".
Dotychczasową twórczość Anny Musiałowicz można było znaleźć porozrzucaną po kilku grozowych antologiach, "Diabeł zza okna" daje okazję by bliżej przyjrzeć się pisarskim dokonaniom autorki. Debiutancka minipowieść, chociaż sklasyfikowana jako realizm magiczny, nie jest wcale taka niewinna, jakby się mogło wydawać...

klik
Asia ma 8 lat i spędza wakacje u dziadków na wsi. Czas beztroskiego odpoczynku przerywa seria dziwnych zdarzeń. Jedna z lokalnych dziewczynek ginie w tragicznym wypadku drogowym, z nieba spadają martwe ptaki a nasza mała narratorka zaczyna widywać w okolicy dziwne stworzenie... Co na to dorośli? Zdaje się, że wiedzą więcej, niż przyznają... Tymczasem tajemnicze zagrożenie rośnie, i nie ma najmniejszego zamiaru ustąpić.

"Diabeł zza okna" przesiąknięty jest nostalgią. Świat w nim przedstawiony powoli, acz nieuchronnie przemija. Moje dzieciństwo przypadało na lata 90., więc załapałem się na wakacje w realiach takiej typowej, polskiej wsi. Codzienne 'wyprawy' ze znajomymi, odkrywanie nowych 'miejscówek' i przesiadywanie w nich godzinami. Do tego dodałbym dużo kopania piłki i pływania w stawie. Czas, kiedy jednym z gorszych problemów jest padający deszcz, który więzi człowieka w domu. Beztroska. Wolność. Ktoś kojarzy teraz takie pojęcia? ;) Choćby dla samego klimatu i odświeżenia własnych wspomnień warto przeczytać "Diabła zza okna", tym bardziej, że historia napisana jest bardzo umiejętnie. Widać duże doświadczenie autorki w pracy z tekstem - Anna Musiałowicz na co dzień zajmuje się redakcją i korektą. Nic więc tutaj nie 'zgrzyta'. Ładny język, płynna narracja... Czuć, że pióro trzymała kobieca ręka, ale obok tej 'łagodności' można znaleźć kilka fragmentów które odważnie poruszają kontrowersyjne kwestie - chociażby wypaczenie wiary przez instytucję Kościoła. Ciętych uwag na temat naszej rzeczywistości tutaj nie brakuje, a ja bardzo sobie coś takiego cenię. Co mnie dodatkowo ucieszyło, to kilka całkiem krwawych momentów godnych rasowego horroru. Ok - nie ma ich dużo, ale za to jak skutecznie wpływają na wyobraźnię kiedy już się pojawiają. ;) Całość dopełnia bodajże 13 stron z rysunkami autorki. Tak naprawdę jedyne, co można zarzucić tej książce, to jej długość. Stanowczo za krótka. Kiedy tylko w przyszłości pojawi się nowa rzecz od Anny Musiałowicz - bez chwili wahania po nią sięgnę.

"Diabeł zza okna" - Anna Musiałowicz
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2020
Stron: 130
Ocena: 8/10

2020/03/29

Świt legend - Mariusz Walczak

"Tuż przed pierwszym wyciem donośnej trąby oznaczającej atak miecz wydawał się cięższy, niż był. Ciało sztywniało, gdy oczy widziały wściekłą hordę, umysł niemalże przegrywał z nadciągającym koszmarem, a to wszystko nie miało absolutnie żadnego znaczenia. Emocje narastające w pojedynczej duszy znikały w deszczu pożogi".
Raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota na takie 'typowe' fantasy. Magia, miecz i te sprawy. "Świt legend" wpadł mi w oko dzięki bardzo fajnej, klimatycznej okładce. Powieść Mariusza Walczaka, choć krótka, nosi cechy powieści szkatułkowej. Historia zaczyna się w momencie, gdy przeklęty bard spotyka trójkę złodziei ukrywających się w lasach Dziedzictwa. Żeby pozbyć się swojej klątwy, musi ją komuś przekazać... Ognisko płonie, a my zagłębiamy się w opowieść ducha o dawnych czasach.

klik
Według legendy, na pamiątkę pierwszego spotkania ze smokami, ludzie zaczęli używać pozdrowienia "Qila Morte", co w języku smoków znaczy "Witaj, śmiertelny!". Warto pamiętać o swojej śmiertelności kiedy żyje się w ciężkich czasach... Żądne zemsty bestie - Bahal pragną jednego - śmierci ludzi. Kolejne królestwa na kontynencie Tanis zostają przez nie zrównane z ziemią. Mieszkańcy Dziedzictwa wiedzą, że kiedy Imperium upadnie, to oni staną się następnym celem krwawego pochodu potwornych istot. Pewnego dnia Hektor - młody mieszkaniec Dziedzictwa, znajduje w lesie rannego Mateo - posłańca Zakonu Masek, którego zadaniem jest odnalezienie mitycznej broni, która według legend jako jedyna może zakończyć trawiącą kontynent wojnę. W tym samym czasie wioskę Hektora napada oddział Bahal. Z masakry udało się ujść z życiem Sarze - przyjaciółce Hektora. We dwójkę postanawiają towarzyszyć Mateo w jego misji. Wkrótce dołączy do nich silny sprzymierzeniec - Arden Revan, czarny rycerz Zakonu Iscariot.

Akcji nie brakuje. Grupa bohaterów staje się świadkiem pradawnego rytuału, szuka pomocy u wiedźmy w nawiedzonym lesie, bierze udział w dworskiej intrydze, spotyka potężnego maga, trafia do Królestwa Zmarłych... A to dopiero początek. Dzieje się naprawdę dużo. Gdyby trafiło na hobbitów, zapewne ich małe mózgi w połowie drogi wypłynęłyby uszami. Myślę, że autor powinien pokusić się o większy metraż przedstawionej historii, wtedy mógłby też należycie rozwinąć poszczególne wątki. Ogólny zarys jest spoko, jednak chwilami miałem wrażenie, że coś się stanowczo zbyt szybko kończy. Epickie historie wymagają wieeelu stron. Z drugiej strony poznajemy jedynie opowieść nawiedzonego barda, być może jedną z wielu... Całe 'uniwersum' ukazane w "Świcie legend" czerpie ze znanych i lubianych, klasycznych motywów literatury fantasy. Ale też potrafi zaskoczyć, np. kiedy obok smoków i mieczy pojawiają się rewolwery. Dopatrzyłem się inspiracji 'Diuną" a nawet dwoma ostatnimi filmami MCU o Avengersach... :D Stylistycznie jest momentami świetnie, a momentami średnio. W moim odczuciu sama historia ma potencjał na coś znacznie bardziej rozbudowanego, zaś autor potencjał, żeby ją takową uczynić. Mimo słabszych fragmentów, takie np. sceny walk niemal za każdym razem wypadają świetnie. Czego mi jeszcze zabrakło, i to bardzo zabrakło, to jakiejś mapki z opisywanymi krainami. Przy sporej ilości fikcyjnych miejsc pozwoliłaby  ładnie wszystko ogarnąć.

Podsumowując - "Świt legend" to krótka opowieść z bogatą mitologią wykreowanego świata, której główną wadą jest... długość. Technicznie nie da się rozwinąć tylu wątków, opisów postaci i miejsc na dwustu stronach. Mimo wszystko jej lekturę uważam za całkiem udaną. Szaleńcza akcja, dobry klimat i sama forma wraz z niejednoznacznym zakończeniem rekompensują ewentualne niedoskonałości. 

"Świt legend" - Mariusz Walczak
Wydawnictwo: AlterNatywne
Rok wydania: 2019
Stron: 206
Ocena: 6/10

2020/02/17

Jestem legendą / Piekielny dom / Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał - Richard Matheson

"Ruszyła korytarzem. Mężczyzna o dzikim spojrzeniu pochylał się nad plecami nagiej kobiety. Była martwa, miała szyję owiniętą linką, fioletową twarz i wytrzeszczone oczy. Florence wbiła zęby w dłoń. Krew ściekała jej po ustach i do gardła. Postacie zniknęły, gdy dotarła do drzwi kaplicy. Przed nimi siedział w kucki jakiś mężczyzna. Miał bladą twarz i wyglądał na odurzonego narkotykami. Trzymał przy ustach odciętą ludzką dłoń i ssał jeden z palców. Florence ugryzła się w rękę. Postać zniknęła. Florence naparła na drzwi i otworzyła je pchnięciem." - "Piekielny dom"
Nareszcie! Po kilkunastu latach od pojawienia się pierwszych plotek, po kilku latach od nieco bardziej oficjalnych "zapowiedzi" - oto i ona. Pięknie wydana książka z genialną zawartością. Na ten zbiór naprawdę warto było czekać.

klik

"Jestem legendą"

Ponadczasowa klasyka. Powieść, która zachwyca czytelników od blisko 70-ciu lat. Poprzednie wydanie (2008 rok) ostatnimi czasy można było kupić jedynie z drugiej ręki, i to po cenach dwa razy wyższych niż cały ten zbiór. Jeśli ktoś nie zna - jest okazja, żeby nadrobić. No i najważniejsze: książka > film. A film jest bardzo dobry jakby nie patrzeć. 9/10

"Piekielny dom"
Powieść pierwotnie wydana w 1971 roku, po raz pierwszy w polskim przekładzie. Najlepsza historia o nawiedzonym domu, jaką dane mi było do tej pory przeczytać. Pomysł banalnie prosty - czworo ludzi kontra jeden nawiedzony dom. Ale jak dobrze to jest napisane! Milioner u kresu życia zatrudnia dr Lionela Barretta do zbadania, czy życie po śmierci jest możliwe. Odpowiedzi ma szukać w najbardziej nawiedzonym domu Ameryki - niesławnym domu Belasco, znanym także jako Hell House. Doktorowi Barrettowi towarzyszy żona - Edith, oraz wyznaczeni przez zleceniodawcę pomocnicy: spirytystka Florence Tanner oraz Benjamin Franklin Fischer - medium, który cudem ocalał z poprzedniej ekspedycji do Piekielnego domu 30 lat wcześniej. Powieść ma raptem 240 stron, i od początku do końca trzyma w cholernym napięciu. Dr Barrett uparcie wierzy w teorie naukowe bagatelizując zagrożenie, Florence za bardzo ufa swoim zdolnościom, Fischer woli nie ryzykować kolejnego starcia z domem, a Edith nawet nie wie przed czym ma się bronić, więc wydaje się łatwą ofiarą... No i sam dom. Z przerażającą przeszłością, przesiąknięty złem, coraz śmielej zabiera się za swoich nowych gości... Świetny klimat, dynamiczne tempo, wyraziste postacie, bardzo brutalne momenty (nie spodziewałem się, że będzie tak ostro!), satysfakcjonujące zakończenie. Wszystko, czego można wymagać od porządnej powieści grozy.  9/10

"Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał"
Na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności, główny bohater zapada na dziwną chorobę - codziennie kurczy się o 1/7 cala. Narracja skupia się na jego "ostatnich chwilach"- uwięziony w piwnicy własnego domu próbuje przetrwać, tymczasem poluje na niego... pająk, a 'dzień zero' nieubłaganie się zbliża... Równolegle cofamy się w czasie, żeby być świadkami powolnego upadku człowieka. Bohater systematycznie traci nie tylko wzrost, ale też własną godność, poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, że proces uda się zatrzymać. Autor porusza kilka nieoczywistych, ale jak najbardziej realnych problemów dotyczących tytułowej postaci. Momentami jest strasznie, momentami smutno... A jak człowiek zacznie się nad tym zastanawiać, to już w ogóle jest nie za wesoło. Podobny motyw mamy w "Chudszym" S. Kinga, z tym, że tamta historia nie wywarła na mnie tak dołującego wrażenia jak dzieło Mathesona. 8/10


*** OPOWIADANIA ***

"Koszmar na wysokości dwudziestu tysięcy stóp" - podczas służbowego lotu, mężczyzna dostrzega coś na skrzydle samolotu. To "coś" ma ewidentnie złe zamiary... Na początku historia wydawała mi się zbyt absurdalna, jednak zanim się obejrzałem - wsiąkłem. :)

"Test" - opowiadanie powstało w 1954. Rok 2003 - ludzie w podeszłym wieku przechodzą specjalne testy na swoją 'przydatność' w społeczeństwie. Kto nie zaliczył - zastrzyk i do piachu. Mroczna wizja przedstawiona w bardzo intymny sposób. Robi wrażenie.

"Człowiek, który nie lubił świąt" - bardzo krótka historyjka, której udaje się zaskoczyć czytelnika w dosłownie kilku ostatnich zdaniach.

"Montaż" - smutna opowieść o pisarzu, który miał marzenie. Marzenie, które niestety się spełniło. Oryginalna narracja, motyw zabawy czasem i zakończenie, które mimo swojej przewidywalności wypadło świetnie.

"Dystrybutor" - facet wprowadza się do nowego domu, na przestrzeni kilku tygodni zamienia życie swoich sąsiadów w piekło. Krok po kroku, nie wzbudzając większych podejrzeń... Uwaga, jest kilka brutalnych scen.

"Tylko umówione wizyty" - opowiadanie ma tylko dwie (!) strony. Widać tutaj kunszt Mathesona. Prosty pomysł przekuł w ciekawą i zaskakującą historię. Jak myślisz, co robi Twój fryzjer z obciętymi włosami? Na pewno je wyrzuca? A jeśli nie? Właściwie to one nadal są częścią ciebie...

"Guzik, guzik" - małżeństwo dostaje zagadkowe pudełko i kuszącą ofertę - jeśli wcisną guzik, ktoś na świecie umrze. Ale dostaną za to 50 tysięcy dolarów. Mężczyzna jest stanowczo przeciwny takiej zabawie, natomiast jego żona... Cóż, perspektywa sporych pieniędzy robi swoje.

"Pojedynek" - bezkresna amerykańska droga, śpieszący się na spotkanie główny bohater i prześladujący go szaleniec w wielkiej ciężarówce. Gęsta atmosfera, niesamowite napięcie.

"Mucha" - znużony człowiek wypełnia swoje biurowe obowiązki. Do momentu pojawienia się małej, wrednej muchy. Próby pozbycia się latającego intruza wymykają się spod kontroli. Jeśli szybko się wkurzasz, zobaczysz w głównym bohaterze bratnią duszę. 😆

* * *

Cóż tu pisać. Do tej pory twórczość Richarda Mathesona była totalnie ignorowana przez polskich wydawców. Dwie powieści i raptem kilka opowiadań rozrzuconych po różnych antologiach, to wszystko na przestrzeni kilkudziesięciu lat... Bieda z nędzą. Chwała wydawnictwu MAG za tę książkę. Matheson zostawił po sobie jeszcze wiele dobrego, legendarny pisarz stał się inspiracją dla niezliczonej rzeszy artystów. Tak, ten człowiek jest legendą. Mijają kolejne dekady, a jego twórczość się nie starzeje. Mało tego - jej echa widać w całej dzisiejszej popkulturze. To absolutna klasyka, często dość ponura, bo rozgrzebująca mroczną stronę człowieczeństwa, jednak dostarczająca niezapomnianych wrażeń. Polecam z całego serca.

"Jestem legendą / Piekielny dom / Człowiek, który nieprawdopodobnie się zmniejszał"
Richard Matheson
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2020
Stron: 752
Ocena: 9/10

2020/02/03

Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019 - część 2 z 2

"Kto by przypuszczał, że ludzkie kończyny potrafią się tak wyginać albo że ludzka skóra może być tak elastyczna? Patrz: czy teraz, kiedy już prawie nie ma kości, stara lalczyna-pijaczyna nie przypomina ci raczej powoli mięknącej kostki brudnego, zjełczałego masła?" - Jon Padgett "Brzuchomówstwo w dwudziestu prostych krokach"

Pierwsza cześć opinii do przeczytania TUTAJ.

Piotr Barej – "Skierowanie"
Mężczyzna dostaje pracę w pewnym urzędzie. Poprzedni człowiek na tym stanowisku zmarł w nie do końca jasnych okolicznościach. W gmachu panuje dziwna atmosfera, pracownicy urzędu zdają się zupełnie oderwani od rzeczywistości (co akurat nie jest niczym niesamowitym w tego typu przybytkach), a piwnica budynku skrywa pewien sekret... Całkiem fajna historia, dobry klimat.

Artur Grzelak – "Znalezisko z Blackwood"
Uzależniony od opium, i pogrążony w kryzysie twórczym pisarz, za namową przyjaciela wyjeżdża na prowincję, żeby się trochę ogarnąć. Historia w formie wspomnień głównego bohatera. Mimo, że podobnych opowiadań są dziesiątki, czytało się naprawdę spoko.

Jakub Bielawski – "Ziemia mówi"
O tak! Jakub Bielawski umie w grozę jak mało kto. Prosta historia - gdzieś na wsi umiera stuknięty dziadek, spadkobiercy mają okazję sprzedać jego majątek. Dwaj kuzyni spotykają się, żeby uprzątnąć nieco obejście, jeden z nich znajduje coś niepokojącego... Opowiadanie ma raptem 16 stron, a rozwala na łopatki. Bielawski jest niesamowicie utalentowanym pisarzem, w swoim stylu, z niepodrabialnym namaszczeniem snuje opowieść, która nie dość, że sama w sobie budzi lęk, to jeszcze pełna jest niuansów, które go potęgują. Bez tanich sztuczek, bez przesadnego kombinowania. Czytałem, i miałem pewność, że każde zdanie jest przemyślane i dopieszczone, że autor uderza w dokładnie te struny, które zbudzą czysty, pierwotny niepokój. Może to działanie czarnej waty? Nie wiem. Ale mam pewność co do innej kwestii - jeśli za 100 czy 200 lat Ziemi nie trafi szlag, ludzie nadal będą czytać Bielawskiego i zachwycać się jego mroczną wyobraźnią i pisarskim kunsztem. I nadal będą się bać.

Anna Maria Wybraniec – "Akustemologia"
Po traumatycznym doświadczeniu z dzieciństwa, Igor przestał mówić. Minęły lata od tamtego czasu. Chłopak nawiązał kontakt z niewidomą dziewczyną - Julą, która nagrywa głosowe "spacerowniki" dla osób, które podobnie jak ona, nie widzą. Zainspirowany nagraniami Igor, układa teorię 'wyjaśniającą' co tak naprawdę spotkało go przed laty. Jest w "Akustemologii" jakaś taka fajna świeżość... No i straszy, porządnie straszy... Im dłużej o nim myślę, tym bardziej mi się podoba.

Tomasz Kempski – "Kraina"
Do pewnego momentu historia wygląda jak jakaś przypowieść, czy coś... Bohater trafia do krainy, w której może kreować rzeczywistość, jednak nie za darmo... Nie porwało mnie. Generalnie opowiadanie jest dobre, finał szokuje, a mimo to nie poruszyło mnie tak, jak powinno.

Robert Zawadzki – "Sen dziecka o morzu"
Debiut autora na papierze. Opowiadanie bardzo 'weirdowe', z ciężką, egzystencjalną rozkminą. Szanuję, ale nie ogarnąłem. Rzecz ponad moje siły w tym przypadku.

Lech Baczyński – "Wina nowego świata"
Fajny patent z tytułem w kontekście całej historii. Facet, typowy "piwniczak", żyje z pisania w necie rzeczy na zlecenie. Pewnego dnia ktoś burzy jego 'poczucie niewidzialności'. Dobrze przedstawiony paranoiczny charakter głównego bohatera oraz trafne uwagi na temat naszej współczesności.

Łukasz Marek Fiema – "Cienie Absolutu"
Dzieje pisarza żydowskiego pochodzenia, któremu po latach udaje się odnieść sukces. Fajne tło "historyczne" Warszawy na początku XX wieku. Nieśpieszna akcja, płynny styl, co mi  nie zagrało, to sporo wątków obiecujących 'coś więcej', które nie zostały rozwinięte. Pewnie tak miało być. Poczytałbym coś 'pełnometrażowego' od tego autora.

Magdalena Świerczek-Gryboś – "Larwy (modlitwa do Klary)"
Kobieta z nieciekawą przeszłością, i jej koleżka, który zna sposób na doświadczenie innej rzeczywistości. Całkiem obrzydliwe, i bardzo schizowate - co jest jednocześnie największa zaletą i wadą. Intensywna rzecz, w której niestety trudno mi było się odnaleźć.

Łukasz Krukowski – "Szkółka"
Pozornie zwyczajna lekcja z dyrektorem szkoły na zastępstwie, która niespodziewanie przeradza się w koszmarne doświadczenie dla 'kolektywu klasowego'. Podobało mi się. Udany miks rzeczywistości z przerażającą 'mitologią'.

Zbigniew Golemienko – "Król"
Ostra rzecz. Widziałbym to opowiadanie w formie powieści, ma potencjał. W gościu drzemie Król, który każe mu kierować się w życiu trzema prostymi 'zasadami': 1. wyruchaj, 2. zabij, 3.zjedz. Do tego tajemnice przodków, dziwne wierzenia, demoniczne klimaty... Sporo się dzieje.

Bartosz Orlewski – "Bezprawie na pograniczu światów"
Moje ulubione, westernowe klimaty! Dziki zachód, facet ściga członków swojej starej bandy, którzy usiłują za pomocą magii otworzyć wrota do Międzyświata. Brzmi to wszystko dziwnie, ale wyszło naprawdę bardzo fajnie. Dużo dialogów, dużo akcji, dużo magii.

Kathe Koja – "Opuszczony ogród"
Opowiadanie z 1998 roku. Kathe Koja słynie ze skrajnie odbieranej, wymagającej twórczości.  Trochę się obawiałem, czy cokolwiek z tego zrozumiem... Niepotrzebnie. Krótka historia o rozstaniu. Pomijając to, co dzieje się z bohaterką tego opowiadania, przeraża brak reakcji ze strony otoczenia. Czytasz, i krzyczysz w głowie 'niech ktoś coś ku#wa zrobi!".

John Langan – "Mielizna"
Opowiadanie z 2013 roku. Obyczajowe wspominki o czasach sprzed Pęknięcia i próba w miarę normalnego życia, podczas gdy dosłownie za oknem dzieją się jakieś niestworzone rzeczy. Przyjemna narracja w gawędziarskim stylu, do tego epickie obrazy 'nienazwanego', wszystko byłoby ok, gdyby nie wrażenie, że czyta się fragment czegoś większego...

Jon Padgett – "Brzuchomówstwo w dwudziestu prostych krokach"
Obiło mi się o uszy, że to świetne opowiadanie. I rzeczywiście - ono jest po prostu genialne! Mamy poradnik do nauki brzuchomówstwa, taki na serio, aż przy KROKU 9 nasz 'mentor' proponuje poznanie tajemnic Wyższego Brzuchomówstwa. Kto by się nie skusił... ;) Konkretna groza i (także ze względu na formę) stale rosnące napięcie. Nawet jak już się skończyło czytać. Niech ktoś weźmie i wyda więcej tego gościa po polsku, proszę.

Patryk Kosenda – Wiersze
Przeczytałem, owszem, z tym że nie czuje się na tyle kompetentny, żeby je jakoś oceniać. Napiszę tylko tyle, że było dziwnie i nieobliczalnie.


*** PODSUMOWANIE SU2019 ***

Wiecie jak się czuje? Jak po ciężkiej, ale satysfakcjonującej fizycznej pracy. Patrzę na tą 'cegłę' i jestem cholernie zadowolony. Na początku topornie mi szło ze "Snami umarłych" - przyznaję. Aż coś 'zaskoczyło' i jechałem opowiadanie za opowiadaniem. SU2019 jak dla mnie są jeszcze lepsze niż "Sny umarłych 2018". Kawał książki, czcionka jakaś taka nie za duża, oczy jakieś takie nie za dobre, weird, weird, weird... Myślałem sobie "ku#wa, kiedy ja to pokonam?". Jeśli lubicie grozę, a mimo to z jakichś powodów wahacie się nad sięgnięciem po "Sny umarłych" - zaryzykujcie. Nie pożałujecie. W tej edycji trafiłem na bodajże 5 opowiadań których za ch#ja nie ogarnąłem (co nie musi źle świadczyć o opowiadaniach, ale o mnie może;) a tak poza tym dostałem dobre, bardzo dobre i wręcz genialne rzeczy do czytania. Warto, bez wątpienia warto. Czytajcie, zachwycajcie się, i nie martwcie, że zabraknie dobrego weirdu w tym smutnym kraju. Na horyzoncie kolejne dwa tomy SU2020

"Sny umarłych. Polski rocznik weird fiction 2019"
Pod redakcją Wojciecha Guni i Krzysztofa Grudnika
Wydawnictwo: Phantom Books Horror
Rok wydania: 2019
Stron: 540
Ocena: 9/10

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...