2019/02/09

Sakrament Okrucieństwa 1 - Łukasz Radecki, Tomasz MordumX Siwiec

"Skonać? To nie będzie takie proste. Wydaje mi się, że czegoś tutaj nie rozumiesz. Powstało już wiele teorii na temat piekła. Ale wcześniej czy później, każdy wyrobi sobie indywidualne zdanie na ten temat". - "Pohybel" Tomasz MordumX Siwiec
"Sakrament Okrucieństwa" to dwie nowele wydane w 2016 roku przez Horror Masakrę. W założeniu tytuł ten miał rozpoczynać cykl książek Siwca i Radeckiego, niestety do tej pory nie doczekał się kontynuacji. A szkoda... Oczywiście o ile lubi się horror ekstremalny.
https://www.facebook.com/
sakramentokrucienstwa/?tn-str=k*F
"Ubój" Łukasza Radeckiego - pierwsze z opowiadań, to historia porwanej kobiety która trafia do 'ośrodka' zajmującego się tytułową czynnością. Ofiarami są oczywiście ludzie. Na masową skalę. Do tego krótka rozprawa na temat kondycji współczesnego świata i człowieka. :) Im więcej Radeckiego czytam, tym bardziej cenię sobie jego twórczość. Drugie opowiadanie to "Pohybel" Tomasza Siwca. Mówi się, że jak ktoś ma pecha to i w dupie palec złamie. Tak można podsumować nie do końca udane samobójstwo głównego bohatera. Jest bardzo sugestywnie i niekomfortowo. Siwiec również nie zawiódł. Porównując te dwa opowiadania nie mam jednomyślnego faworyta. Obydwaj panowie zaprezentowali podobny poziom, jednak każdy zrobił to w swoim stylu. Radecki i Siwiec to nazwiska którym można zaufać, jeśli chodzi o polską grozę ekstremalną.

Zważywszy na dość EKHM... niszową gatunkowość literacką, "Sakrament Okrucieństwa" jest bardzo ładnie wydany. Pomijając okropną graficznie okładkę (ponoć o gustach się nie dyskutuje). Twarda, satynowa oprawa, dobrej jakości papier... Wydawnictwo Horror Masakra ma na sumieniu jeszcze trochę podobnych, niepozornych książek, niestety niewielkie nakłady i spore zainteresowanie sprawiły, że ich zakup do najprostszych nie należy. I nie ma co liczyć na wznowienia. Cholerna szkoda. Myślę, że gdyby te kilka chuderlawych pozycji scalić w jeden tom, to mielibyśmy godnego konkurenta dla kultowych "Gorefikacji".
"Sakrament Okrucieństwa 1"
Łukasz Radecki, Tomasz MordumX Siwiec
Wydawnictwo: Horror Masakra
Stron: 73
Ocena: 7/10


2019/02/06

Słowiańskie koszmary - antologia słowiańskiej grozy

"Ich świat pełen był plugastw, prowadzących na manowce leśnych czortów, przerażających leśnych bab, które wysysały krew z aort niemowlaków. Ale najgorsze były upiory, potępione dusze błąkające się nocami po bezludnych krainach." - fragment z opowiadania "Wróżdża" Macieja Szymczaka.
Miałem zamiar trochę odpocząć od literackiego horroru - jak widać nie wyszło. Przy okazji niedawnej premiery książki "Licho nie śpi" (zapraszam tutaj - recenzja na blogu mojej żony) czyli trzeciej antologii słowiańskiej grozy, sięgnąłem po jej poprzedniczkę - "Słowiańskie koszmary" (2017). Pierwszy tom - "Krew zapomnianych bogów" z 2016 roku czeka na wznowienie. Miałem pewne obawy - sporo 'nowych' nazwisk, dość mało opinii w necie, miłośnikiem historii też nie jestem... Koniec końców zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony.
http://sklep.okolicastrachu.pl/produkt/slowianskie
-koszmary-antologia-slowianskiej-grozy/
Opowiadania poprzedza wstęp Witolda Jabłońskiego - rozprawia się w nim z mitem słowiańskiego dobrotliwego chłopka, potrafiącego co najwyżej naśladować kulturę innych, niezdolnego do stworzenia własnej. Badania archeologiczne pokazują, że Słowianie spłodzili bogatą, mroczną mitologię, pełną różnego rodzaju demonów, niezwykłych stworzeń i tajemnic. Niestety klasyka polskiej literatury potraktowała kwestię rodzimej grozy po macoszemu. A jak poradzili sobie współcześni twórcy ze spuścizną przodków? Bardzo dobrze. Jest krwawo, zagadkowo i klimatycznie.

Autorzy podeszli do przewodniego tematu w bardzo zróżnicowany sposób - mamy tutaj zarówno stylową opowieść o dawnym rycerzu jak i ponure postapo. Które z piętnastu historii najbardziej zapadły mi w pamięć? Na pewno otwierająca zbiór Dagmara Adwentowska z opowiadaniem "Żółte oczy lasu". Już sam język robi wrażenie, świetny klimat!
Maciej Szymczak "Wróżdża". Brutalna wizja przeszłości z fajnym twistem na koniec.
Agnieszka Kwiatkowska "Szeptucha". Kolejne bardzo dobre opowiadanie. Co roku w niezrozumiałych okolicznościach topi się mieszkaniec pewnej wioski. Zbych - ojciec jednej z ofiar, szuka pomocy u szeptuchy. Krótka, intensywna historia.
Anna Musiałowicz "Baba Jaga". Współczesność. Rodzina która zabłądziła w drodze na wakacje poznaje słynną słowiańską gościnność. I jej cenę. Całkiem niezłe.
Tomasz Krzywik "Sepia". Polska zniszczona wojną domową, zagadkowy gaj, Płanetnik... Ciekawa wizja z niejednoznacznym finałem.
Piotr Ferens "Cmentarzysko demonów". Starożytne demony jako sojusznicy w walce? Czemu nie. Język delikatnie stylizowany na dawny.
"Już nigdy nie spadnie tu deszcz" Mariusz Orzeł Wojteczek. Romans śmiertelnika ze Śląkwą - boginią deszczu a w tle umierający świat...
"W pełnym słońcu" Sandra Gatt Osińska. Znowu współczesność - znudzony dziesięcioletni chłopiec,wakacje u ciotki na wsi, nowi przyjaciele... Z tym, że dzieciaki są jakieś dziwne a zabawa w berka na polu pszenicy nie kończy się za wesoło...
"Dziennik praktyk" Grzegorz Kopiec. Ostre. Młody chłopak w ramach praktyk zostaje wysłany jako obserwator do wyrębu lasu pod nową drogę ekspresową. Leśnym bóstwom niezbyt podoba się ta inicjatywa...

Jak widać, większa część opowiadań wzbudziła moje uznanie. Samo wydanie książki jest dość skromne - miękka okładka, na dodatek w moim egzemplarzu jest tak ciemna, że ledwie co widać żabę. Albo ropuchę. Nie wiem. Niech Was nie zwiodą pozory! Wnętrze jest naprawdę warte poznania. Zabierając się za "Licho nie śpi" nie będę już taki sceptyczny.

"Słowiańskie koszmary" 
Antologia słowiańskiej grozy
Wydawnictwo: Horror Masakra
Stron: 356
Ocena: 7/10

2019/01/31

Gorefikacje II - tom pierwszy

"Zakazywanie fikcji tylko dlatego, że ekstremalność jej natury może urazić niektórych ludzi, to nic innego jak literacki totalitaryzm. Jeżeli tego nie lubisz, nie czytaj tego. Proste." - Edward Lee (fragment z przedmowy)
Kolejna dawka chorej literatury za mną. Wiele można zarzucić grozie ekstremalnej, ale na pewno nie to, że szybko wyparuje z czaszki czytelnika... Drugie Gorefikacje zostały rozbite na dwie części - tom pierwszy to 16 opowiadań, z czego cztery są autorstwa zagranicznych gości. Do tego przedmowa Edwarda Lee i wstęp Tomasza Czarnego. Na końcu standardowo krótkie notki o autorach. Okładka - jak widać, całkiem niezła.

https://www.facebook.com/pg/
tomaszczarnygore/photos/?ref=page_internal
Antologie otwiera opowiadanie "Strzępy skóry" Krzysztofa Maciejewskiego w którym po oddziale dermatologii krąży legenda o demonicznym 'Skórzaku'. Nastrojowe. Aż chciałoby się więcej.
Dalej jest Tomasz Czarny i jego "Nisza". Przypomniał mi się "Srpski film", podobne klimaty.
"Duchy wilków" Charlee Jacob to historia samotnego chłopca który chce być bestią a pomocy szuka pośród cyrkowych odmieńców.
"Stroboskopy" Marka Grzywacza. Nieśmiertelny motyw zemsty zza grobu, niezłe, choć końcówka nieco mnie rozczarowała.
"Fundacja Hackenholta" Łukasza Radeckiego to naprawdę mocna rzecz. Wojna, obóz koncentracyjny i masowe zabójstwa Żydów. Jedno z lepszych opowiadań. Gęsty, przytłaczający klimat.
"Dritifilia" Edwarda Lee. Cóż tu napisać... Najmocniejszy punkt całej antologii. Obrzydliwe, odrażające, popie*dolone. Bogaty bankier ma 'dość wstydliwe' zboczenie - jest 'zjadaczem flegmy'. Nie obyło się bez specyficznego humoru. Mistrzostwo.
Dalej mamy przyzwoity "Umysł mordercy" Sylwii Błach i zupełnie dla mnie niezrozumiałe "Ibidem 2" Pawła Matei.
Kolejne opowiadanie to "Palce lizać" Dawida Kaina. Zmutowany chłopiec dręczony przez dzieciaki oraz tajemniczy... cukiernik. Z jednej strony fajnie napisane, z drugiej wygląda jak zlepek dwóch pomysłów które odpowiednio rozwinięte mogłyby tworzyć osobne historie. Zapowiadało się ciekawie a wyszło banalnie. Największy zawód.
"Martwa dziewczynka na poboczu" John Everson. Jak w tytule. Z tym, że okazuje się nie taka całkiem martwa. I ma cyrograf do podpisania.
"Ureu hydroxynerum" Tomasz Siwiec. Chory na raka bogaty biznesmen chce uratować swoje życie. Egzotyczna 'kuracja' ma jednak swoją cenę. I reguły których nie powinno się łamać. Bardzo spoko.
"Klisze" Ryan Harding. Historyjka w formie dziennika pewnego nastolatka, który to podczas wywoływania zdjęć wpada na trop porywacza młodych kobiet. Nic odkrywczego ale czyta się dobrze.
"Pierdolić to" Grzegorz Gajek. Humorystyczna jatka w sklepie budowlanym. Niby proste ale ma swój urok.
"Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów" Karol Mitka. Przewrotnie zakończona opowiastka o tępicielu księży-pedofilów. Kolejny przykład umiejętnie wykorzystanego prostego pomysłu.
No i na koniec "Wodnik" Rafała Kulety. Słabe. Przekombinowane, dłużące się. Zmarnowany potencjał.

Przede mną drugi tom "Gorefikacji II". Póki co zrobię sobie przerwę. :) Podejrzewam, że gdyby z dwóch części wybrać tylko najlepsze rzeczy to dostalibyśmy naprawdę mocny zbiór. Mocny nie tylko pod względem natężenia gore, ale ogólnej jakości literackiej grozy. Na dodatek za darmo. Tak czy inaczej Gorefikacje nie zawodzą, są słabsze momenty, jak to w zbiorach bywa, ale rekompensują je bardzo dobre utwory. Od premiery minęło już co prawda kilka lat, jednak stanowczo warto pogrzebać w sieci i zapoznać się z tą antologią. Miłośnicy gatunku nie doznają zawodu.


"Gorefikacje II - tom pierwszy"
Antologia opowiadań gore
Praca zbiorowa
Stron: 334
Ocena: 7/10

2019/01/28

Piorun kulisty - Cixin Liu

"Wszystkie siły natury, włącznie z tymi, które ludzie uważają za najłagodniejsze i najbardziej nieszkodliwe, można przekształcić w broń, która niszczy życie. Groza i okrucieństwo niektórych rodzajów tej broni przekracza ludzką wyobraźnię, chyba że ktoś zobaczył ich działanie na własne oczy."
"Piorun kulisty" zaczyna się jak rasowa powieść grozy. Chen świętuje czternaste urodziny, podczas gwałtownej burzy do salonu wpada piorun kulisty który spopiela jego rodziców nie wyrządzając przy tym większych szkód. Chłopiec postanawia poświęcić życie nauce i zrozumieć fenomen tego unikalnego zjawiska. Wraz z kolejnymi odkryciami, przedmiot jego obsesji staje się coraz bardziej niebezpieczny...

https://www.rebis.com.pl/pl/book-piorun-
kulisty-cixin-liu,SCHB08988.html
Powieść została pierwotnie wydana w 2005 roku. To kawał czasu, także w świecie nauki. Dlatego na pierwszej stronie czytamy: "Zawarte w tej książce opisy cech oraz zachowania pioruna kulistego opierają się na zapisach historycznych według stanu z roku 2004." Cieszy taka uczciwość. Droga do zrozumienia nieznanego prowadzi przez badania meteorologiczne, próby stworzenia futurystycznej broni, wizytę w opuszczonej bazie naukowej na Syberii...  Mało wrażeń? Jest jeszcze elektrownia jądrowa zajęta przez terrorystów, wojna, 'blackout' na obszarze 1/3 Chin... No i fizyka kwantowa. Kto miał do czynienia z trylogią "Wspomnienia o przeszłości Ziemi" ten wie, że Cixin Liu się nie pieści jeśli chodzi o epickie wizje. Przy "Piorunie kulistym" dopiero się rozkręcał a i to robi wrażenie...

Zważywszy na tematykę i ilość fizyki (nie wspominając o fizyce kwantowej) "Piorun kulisty" czyta się zadziwiająco dobrze. Nauka napędza historię ale jej nie przyćmiewa. Nie trzeba być zagorzałym entuzjastom s-f żeby lektura sprawiła przyjemność. Wysoce przyswajalna fantastyka naukowa - tak bym to określił. Warstwa obyczajowa daje radę. Ludzie ścigani przez demony przeszłości, pasja która staje się obłędem... Niektóre zachowania bohaterów są 'specyficzne' ale zakładam, że taki ich odbiór to wina różnicy kulturowej. Zakończenie nie rozczarowuje, daje kolejny impuls do rozmyślań.

Koncepcje które snuje Cixin Liu budzą zarówno podziw, jak i strach. Wchodzenie na terytoria fizyki kwantowej rozwala mózg. "Piorun kulisty" prowokuje do myślenia, umiejętnie zmieszana wiedza naukowa z szalonymi na swój sposób pomysłami stwarza imponujący efekt... Warto przeczytać, bardzo dobra rzecz.

"Piorun kulisty" - Cixin Liu
Wydawnictwo: Rebis
Stron: 424
Ocena: 7/10

2019/01/23

Gorefikacje - Pierwsza polska antologia gore

"- A więc zaczynamy. Najwyższa pora na trochę zabawy - powiedział i odsapnął. Zapomniał o sprawdzeniu jednej rzeczy, a mianowicie tego, czy kabel od noża do mięsa i rozdrabniacza sięgnie do gniazdka. (...). - Czas na wydrążenie. - Prawie zanucił." - cytat z opowiadania "Świątynia" - Tomasz Czarny
Pierwsze "Gorefikacje" zostały wydane w formie darmowego e-booka w 2013 roku. 16 opowiadań. Czternastu polskich autorów. Jeden cel - wstrząsnąć czytelnikiem za pomocą wszelakich możliwych środków.

Wbrew pozorom nie jest to takie proste. Jeśli już przyswoimy reguły, czy raczej brak reguł którymi rządzi się horror ekstremalny i mimo to postanawiamy się w tym babrać, to prędzej czy później czytanie o wszystkich możliwych wydzielinach ludzkiego ciała, gwałceniu różnymi rzeczami wszystkich możliwych otworów ludzkiego ciała, obcinaniu/przypalaniu/miażdżeniu/wyrywaniu etc. wszystkich możliwych części ludzkiego ciała, itd. stanie się po prostu nużące. No bo ile można? Krótkie opowiadania nie dają wielkiego pola manewru autorom. Podejrzewam,że ciężko na kilku stronach zdążyć wprowadzić czytelnika w historię, zaciekawić go, zaszokować i jeszcze zamknąć to wszystko jakimś sensownym zakończeniem. Nie wszystkim w tej antologii się to udało.

https://www.facebook.com/tomaszczarnygore/photos/
a.556043761107519/556489177729644/?type=3&theater
Większość opowiadań trzyma podobny poziom. Takie 4-. Dwa są zauważalnie słabsze. Mieszanie ostrego horroru z surrealistycznymi klimatami do mnie nie przemawia. Fajnie natomiast wypada ostry horror + czarny humor. Osobiście odbieram horror ekstremalny jako gatunek typowo rozrywkowy, nie szukam w nim głębszej filozofii, ukrytej symboliki czy innych, za przeproszeniem, gówien. Nie zmienia to faktu, że historia wykorzystująca nawet najbardziej ograne motywy powinna mieć (zrozumiały) sens. Dziać się przez coś i po coś. Nawet najwymyślniejsze obrzydliwości na niewiele się zdadzą jeśli nie są osadzone na rusztowaniu z jako - takiej rzeczywistości. Jeśli czytam chore rzeczy to chce być pod wrażeniem poje*anych pomysłów a nie zastanawiać się o co w ogóle komuś chodziło. Tym bardziej, że ten ktoś też może nie wiedzieć.

Miałem nadzieję, że chociaż jedno opowiadanie powali mnie na łopatki. Nie tym razem. Za to dwa opowiadania okazały się mocno intrygujące: "Drżenie" Marcina Rojka oraz "Święte mięso" Marka Grzywacza. Chętnie przeczytałbym więcej, jest potencjał! Dawid Kain, Łukasz Radecki, Tomasz Czarny, Grzegorz Gajek - te nazwiska również nie zawiodły. Karol Mitka w "Aż po grób, a nawet dalej" z prostego pomysłu stworzył całkiem zgrabną historyjkę. Podobnie jak Tomasz Siwiec i jego "Jajko niespodzianka". Panowie zrobili to tak jak należy - trochę z przymrużeniem oka, trochę na poważnie, naprawdę spoko.

"Gorefikacji" nie wypada polecać nikomu spoza grona miłośników tego typu literatury. Jedynka jest moim zdaniem ciut słabsza niż wydana w zeszłym roku część trzecia. Nie da się ukryć, że horror ekstremalny w Polsce cały czas rośnie w siłę. Mogłoby się wydawać, że jeśli łamie się wszystkie bariery to coraz trudniej zaskoczyć czytelnika spragnionego mocnych wrażeń... Niektórzy traktują tę myśl jak wyzwanie. I całe szczęście.

"Gorefikacje"
Pierwsza polska antologia gore 
Stron: 192
Ocena: 6,5/10

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...