2020/11/08

Upiorne Święta - praca zbiorowa

"(...) Nikt normalny nie zabija za głupie żarty. A jeśli tamten nie jest normalny? Jeśli to morderca? Patrzy w górę, ale stamtąd nie nadejdzie pomoc. Jeszcze nigdy nie nadeszła, choć tyle razy o nią prosił. Stamtąd leci tylko śnieg, wielkie płatki, które wpadają w oczy, roztapiają się i wypływają ze łzami na policzki. Jeśli posiedzi tutaj dłużej, śnieg pokryje go grubą warstwą. Stygnący organizm zamieni w martwy lód." T. Hildebrandt "Opowieść wigilijna"

Horror i Boże Narodzenie? Ok. Nawet bardzo ok. Ale w połowie października??? Nie za wcześnie to? Nie wiem jak Was, ale mnie strasznie irytuje robienie klimatu świąt na dwa miesiące przed właściwym czasem... Zapewne olałbym tę książkę, gdyby nie nazwisko jednego z najmocniejszych grozowych pisarzy czyli (nie, nie Mastertona) Kuby Bielawskiego. No ale dobra, po kolei...


Tomasz Hildebrandt - Opowieść wigilijna
Zaczyna się zaskakująco. Wigilijny wieczór, do ledwie zamkniętej restauracji dobija się irytujący facet w przebraniu Mikołaja, gdyby wiedział jak go ugoszczą jej pracownicy - wolałby chodzić głodny. Mamy tutaj wariację na temat dickensowskiego klasyka w szaleńczym stylu godnym horroru ekstremalnego. Pomimo średniego zakończenia daję wielki plus za świetny klimat - brud, patologia, obłęd. Podobało mi się. 

Adam Przechrzta - Kontrakt
Świąt co prawda tutaj nie ma :/ są za to nazistowscy okultyści, rosyjscy oligarchowie i wielki spisek w tle. Pewien lingwista dostaje podejrzane, ale dobrze płatne zlecenie. Oczywiście nie kończy się to dobrze. Dużo się działo ale mi nie podeszło. Tam gdzie powinienem myśleć "wow!" myślałem "co? XD". 

Hanna Greń - Pechowe święta
Kryminalno-obyczajowy dramat czy coś w tym stylu. Skojarzyło mi się z takimi typowymi, polskimi serialami. Pościgi, strzelaniny i specyficzne aktorstwo. ;) Ale żeby nie było - czytało się całkiem nieźle. Po prostu to opowiadanie niezbyt pasuje do zbioru.

Artur Urbanowicz - 87 centymetrów
Czytałem "Gałęziste" zanim Artur Urbanowicz stał się rozpoznawalnym i cenionym autorem. 😎 Bardzo mi się podobało, przyznaję. Nie wątpię, że szum wokół tego nazwiska jest uzasadniony, chociaż nie jestem na bieżąco. W każdym razie - jest klimat świąt, są charakterystyczni bohaterowie, fajne, wiarygodne tło, dużo humoru, trochę grozy, trochę s-f... To wszystko połączone w zgrabny, naturalny sposób. (Fabuła w skrócie: grupa nastoletnich przyjaciół organizuję wspólną kolację wigilijną, za oknem trwa największa od lat śnieżyca a okoliczni policjanci prowadzą śledztwo dotyczące zagadkowych śmierci mieszkańców). 

Graham Masterton - Czerwony rzeźnik z Wrocławia
Po przeczytaniu nasuwa się tylko jedno stwierdzenie: "It's a prank bro!". XD Masterton to jednak ma swój urok. Oprócz historii o makabrycznym procederze robienia kiełbasy z dzieci, możemy trafić też na ciekawe przysłowia. Uwaga, cytuję - "Możesz zrobić dużo sera z pajęczego mleka, ale nie spodziewaj się, że utkasz pajęczynę". 

Marek Zychla - Rezerwat
Zaczyna się bardzo spokojnie - takie tam przygotowania przed rodzinną wigilią. Później okazuje się, że mamy post-apokalipsę, jeszcze później, że to postapo w raczej odległej przyszłości, jakaś antyutopia... No nie dałem rady. :I Absolutnie nie twierdzę, że opowiadanie Zychli jest złe, tym bardziej, że go nie dokończyłem. Na pewno jest totalnie nieobliczalne a ja, póki co, nie potrafię się w tą twórczość wgryźć.

Robert Cichowlas - Prezent od Gwiazdora
Cierpiący po rozstaniu z kobietą facet podwozi napotkanego po drodze Gwiazdora. Autostopowicz okazuję się dość dziwnym pasażerem... Zdrada, zemsta, mroczne instynkty. Morał: uwaga na nimfomanki. :D

Jakub Ćwiek - Już nie jesteś smutkiem
Grupa bezdomnych dostaje zaproszenia na kolację wigilijną organizowaną przez zagadkową fundację. Mimo obaw postanawiają z nich skorzystać. Co złego może się stać? No ale dzieje się. I powiem wam, że zakończenie tego opowiadania zmasakrowało mi głowę. Genialna rzecz. Gatunkowo pachnie to weirdem, ale takim surowym, który uderza z pełną mocą dopiero w finale. 

Przemysław Wilczyński - Dom na końcu ulicy
Bezrobotny, sfrustrowany mężczyzna zaczyna coraz bardziej świrować. Spora dawka alegorii, fikcja miesza się z rzeczywistością itd. Mnie nie porwało generalnie ale tragedii też nie ma.

Jakub Bielawski - Krótka historia na pożegnanie
Nareszcie czas na deser. Pięknie napisana, ponura baśń o umierającym mieście po Strasznej Wojnie. Po ulicach błąkają się ociemniali i kalecy ludzie, pośród nich jest bajkokleta Sergiusz. Lada dzień wigilia, a mężczyzna zastanawia się nad szukaniem lepszego losu gdzieś indziej... Fani Bielawskiego dostaną tu dokładnie to, za co kochają twórczość pisarza - zachwycający styl, mrok i wrażliwość. 10/10 chociaż wesoło nie jest. Co jak co, ale marzy mi się przeczytanie powieści powracającej do wykreowanego tutaj świata, to by była wielka rzecz... 

Podsumowując: "Upiorne Święta" to bardzo nierówny zbiór, trafiają się perełki, trafiają się średniaki. Moje TOP 3? Bielawski, Ćwiek, Urbanowicz. Wyróżnienie: Hildebrandt. Zróżnicowaną mamy nie tylko jakość, ale i gatunki. Co kto lubi. Sam fakt, że wydawnictwo publikujące horror w raczej śladowych ilościach pokusiło się o stworzenie tej antologii jest godny pochwały i mocno cieszy. Mam nadzieję, że nie jest to jednorazowy wyskok. Zostało 1,5 miesiąca jeśli ktoś nie jest zdecydowany. Ze swojej strony oczywiście polecam.

"Upiorne Święta". Antologia horroru
Autorzy: Jakub Bielawski, Robert Cichowlas, Ćwiek Jakub, Hanna Greń, Tomasz Hildebrandt, Graham Masterton, Adam Przechrzta, Artur Urbanowicz, Przemysław Wilczyński, Marek Zychla
Wydawnictwo: Akurat
Rok wydania: 2020
Stron: 384
Ocena: 6/10

2020/11/04

Rodzinka - Tim Miller

"Porywacz złapał ją w kleszcze za podbródek i czubek głowy, tak że nie mogła rozewrzeć szczęki. Wydawała z siebie stłumione dźwięki, usiłując wypluć paskudztwo. - Masz przed sobą dwie opcje: pogryź to i przełknij albo udław się tym. Wybór należy do ciebie - stwierdził napastnik. Trwali w tej konfiguracji przez ponad minutę - dziwna patowa sytuacja. Język był śliski i słony; za duży, by przełknąć go na raz. Próbowała, ale zaczęła się krztusić. W końcu jęła żuć".

Horror ekstremalny, na dodatek rozgrywający się gdzieś na teksańskiej prowincji? Nie mogłem przejść obok takiej książki obojętnie. Okładka również mocno przykuła moją uwagę. Co jak co, ale maski są niepokojące, szczególnie TEGO TYPU maski.

Wstęp do "Rodzinki" sugeruje, że mamy do czynienia z historią zainspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Głównym bohaterem jest Eddie Mason - bezrobotny ojciec czternastoletniej Brandi oraz pięcioletniego Jeffreya. Żona Eddiego gardzi nim  z całego serca, zaś sam Eddie, mimo lichej postury i aparycji godnej stereotypowego, powoli starzejącego się tatuśka ma pewien sekret... Poluje na ludzi, a kiedy już kogoś schwyta, wtedy to on jest górą. Dzięki specjalnym rytuałom własnego autorstwa, Eddie potrafi przejąć siłę swoich ofiar. Tak mu się przynajmniej wydaje. Kiedy zakłada maskę, wtedy staje się Maską. I nie ma miejsca na wątpliwości.

Nic nowego, co nie? ALE. Jest jeden istotny szczegół. Eddie wyrusza na polowania z dzieciakami. (One też nie przepadają za matką). Potomstwo bardzo chętnie przyswaja filozofię praktykowaną przez ojca, natomiast sam ojciec puchnie z dumy. Rodzeństwo Masonów nie widzi niczego niestosownego w porywaniu ludzi, torturowaniu ich, a nawet w tym, co dzieje się później. Nadchodzi moment, w którym dzieci Eddiego same przejmują inicjatywę. 

"Rodzinkę" przeczytałem błyskawicznie. (Również dzięki dużej czcionce, ale to akurat pożądana rzecz, szczególnie o tej porze roku). Autor postawił na bardzo dynamiczną akcję, bez większego skupiania się nad tłem, co można uznać zarówno za zaletę, jak i za wadę. Oczywiście mamy jakiś tam zarys tego, co 'usprawiedliwia' działania poszczególnych osób, jednak priorytetem jest pędząca do przodu akcja. Chociaż z drugiej strony - nie wiem czy przeciętny człowiek w ogóle jest w stanie zrozumieć motywacje seryjnych morderców, wątpię. Może być tak, że to właśnie abstrakcja tego typu działań jest najbliższa ich istocie. Na początku nie mogłem się przekonać do postaci Brandi, o ile pięciolatkowi można namieszać w głowie, tak po czternastolatce spodziewałem się chociaż odrobiny empatii. Końcówka rzuciła na jej postać nieco inne światło, uwydatniając pełną premedytację działań dziewczyny - przyznaję, zrobiło to na mnie duże wrażenie. Opisy tego, co dzieje się na opuszczonej farmie to solidne, ociekające krwią gore. Tim Miller pisze prosto i skutecznie. "Rodzinka" to niemal gotowy scenariusz na filmowy horror, wystarczy dodać trochę niepokojącej muzyki i scenerii amerykańskiego zadupia. Jeśli macie ochotę na wieczór ze zwichrowanymi dzieciakami w maskach i soczyste opisy ich okrutnych praktyk - polecam. Przy okazji mam nadzieję, że Dom Horroru pokusi się o wydanie kolejnych książek Tima Millera, jeśli o mnie chodzi - będę stałym czytelnikiem.

"Rodzinka" - Tim Miller
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2020 (oryginał 2013)
Stron: 198
Ocena: 7,5/10

2020/10/24

Dunkel - Jakub Bielawski

"(...) Wspinała się mozolnie w górę ulicy, którą w przyszłości oficjalnie nazwano ulicą Kościelną. A może już wtedy tak ją nazwano? Może już sporządzono odpowiednie dokumenty? Frania niespecjalnie się tym przejmowała. Szła to szła, szkoda tylko że pod górę, że tak ślisko, że słabo odśnieżone. Po prawej stronie rozrywała szare niebo drapieżna bryła kościoła. Strzelista wieża napawała Franię lękiem i fascynacją. Przywykła do innych domów bożych, do domów innego Boga. Bała się tego mieszkającego w zimnych, kamiennych ścianach o ostrych krawędziach. Jakiż straszny musiał być Bóg mieszkający w cieniu tych ponurych łuków i grubych, grobowych ścian. Może on, zimny i twardy jak kamień, lepiej zrozumiałby duszę, którą obdarował Franię jej ojciec? Może on, ten posępny i nieprzystępny Bóg, mógłby pokochać Franię taką, jaka była?".

Czasami mam problem ze znalezieniem cytatu który wyróżnia się w danej książce, a jednocześnie dobrze oddaje jej klimat. W przypadku "Dunkela" miałem problem z wyborem jednego, bo kwalifikowała się cała masa cytatów. Praktycznie co kilka stron trafiałem na zdania, przy których musiałem na chwilę przystanąć, nasycić się ich smakiem... To jest książka która wymaga uwagi, owszem, ale przede wszystkim w pełni zasługuje na uwagę (nie brałem pod uwagę, że może być inaczej). W zeszłym roku zachwyciłem się "Ćmą", mijają miesiące a historia dziewczyn cały czas we mnie siedzi... Wiem, że nie tylko ja tak mam. O czymś to świadczy... 


O czym jest "Dunkel"? Hmmm... Jest to nie-za-wesoła opowieść o czwórce dzieciaków, później dorosłych ludzi, którą snuje tytułowy narrator. Bohaterom przyszło żyć w ciężkich czasach. Starają się jakoś przetrwać bo niby co mają zrobić? Ich myśli dręczą złe wspomnienia. To tak bardzo w skrócie. Stylistycznie jest bardzo po Bielawskiemu, z dużą szczyptą takiego archaizmu. Tzn. może inaczej -większa niż w poprzednich książkach autora. W ogóle narracja "Dunkela" to  coś świetnego, chwilami ciut chaotyczna, z dużą ilością powtórzeń, momentami natarczywa, ocierająca się o szaleństwo a jednak nie popadająca w nie zupełnie, balansująca na krawędzi. Jest kilka momentów mocniej akcentujących grozę, ale tak naprawdę cała ta historia ma bardzo przygnębiająco/przerażający wydźwięk. Zakończenie domyka opowieść "Dunkela" ale zaskakuje... spokojem. Autor nie sili się na jakiś "ostateczny cios" na do widzenia, widać wie, że nie wypada kopać leżącego...

Chwilami miałem dość tej książki. Czytałem po kawałku i robiłem przerwy. "Dunkel" dał mi wiele powodów do rozmyślań... Jakub Bielawski potrafi robić piękne rzeczy ze słowami. Jest mrocznie, surowo a jednocześnie poetycko. I ta historia zostawia trwały ślad w głowie. Na długo. Tyle z mojej strony. Cokolwiek napiszę, będzie wyglądało pokracznie i płasko w porównaniu z tym, co czuję, i w pełni zdaje sobie z tego sprawę. Po prostu cieszę się, że mogłem przeczytać coś tak dobrego i jednocześnie bolesnego. 

Jak "Dunkel" zapyta czy słuchasz, to trzy razy się zastanów nad odpowiedzią. Polecam. Książkę też.

"Dunkel" - Jakub Bielawski
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2020
Stron: 340
Ocena: 9/10 

2020/10/18

Pieprznik Grozowy #51 (25.09-18.10.2020)

Siema po dłuższej przerwie. Nie miałem ostatnio natchnienia na robienie postów, zresztą nadal mam umiarkowane. Z czytaniem też idzie niemrawo, kończę "Dunkela", międzyczasie zacząłem "Cokolwiek zechcesz" Eversona i antologię "Upiorne święta". W październiku przeczytałem 3 tomy "Chłopaków" i mam ambitny plan zebrania całej serii. 
PS Uważajcie na fajniaki z biedry, mój chodzi nocą z nożem po domu, nic nie mówi ale jego spojrzenie jest niepokojące... :/

Można już zamawiać najnowszą powieść Tomasza Siwca - "Dom horroru". Wydawnictwo Phantom Books. 

"Nadchodzi indyjski demon!!!W oddanym do użytku budynku mieszkalnym dochodzi do serii brutalnych samookaleczeń i morderstw. Wezwani na miejsce policjanci są przerażeni tym co zastają w mieszkaniach. Skala cierpienia i szaleństwa przeraża nawet ich. Policja wpada na trop, który prowadzi do dawnego, mrocznego kultu wyznawanego w Indiach. Kultu o którym wspomina się szeptem i ze strachem. Okazuje się, że administrator bloku przebywał przed laty w Tybecie, a jego przeszłość nie jest taka oczywista".

"Pstrągi" - Agnieszka Miklis. Wydawnictwo Videograf. Premiera 10 listopada.

"Co zrobisz, gdy przepowiednie sprzed lat zaczną się spełniać i przybiorą postać domagających się ciągłej uwagi dziwaków? Oni chcą się przed Tobą popisać, co Ty na to?
Młode małżeństwo zatrudnia opiekunkę do dziecka: atrakcyjną, choć nieco ekscentryczną Karolinę. Wkrótce potem matka dziecka umiera. Sekcja zwłok ujawnia, że została zamordowana, a poszlaki wskazują na nianię. Do akcji wkracza Roswita Rein, znana ze Wściekłej skóry detektywka amatorka, która zdążyła zaprzyjaźnić się z dziewczyną i nie wierzy w jej winę. Równolegle mordercy szuka chora na schizofrenię Ema, szwagierka ofiary, której notorycznie ukazuje się banda wszelkiej maści odmieńców, nazywających siebie Pstrągami. To oni pomagają jej rozwikłać zagadkę, ale w zamian za to proszą ją, aby stała się ich pośredniczką w pogoni za Agnes.
Atmosfera powieści zbliża się chwilami do filmu Wima Wendersa The Million Dollar Hotel. Jej istotą jest wyalienowanie, jakiemu często podlegają ludzie mający problemy z przystosowaniem się do życia społecznego: artyści, indywidualiści, poeci. Stawia pytania: Jak radzić sobie z własną odmiennością, chorobą, brzydotą? Czy od razu trzeba skakać z dachu? A może lepiej poszukać ludzi podobnie myślących i stworzyć własne państwo na krańcu świata? Nieważne gdzie, ważne z kim".

Trochę klasyki - "Z duchami przy wigilijnym stole". Wydawnictwo Zysk i S-ka. Premiera 24 listopada.

"Mistrzowska kolekcja niezwykłych opowieści, która przeraża i bawi, zapraszając czytelnika do podróży po świecie upiornych zjaw, poszukiwaczy przygód i nawiedzonych posiadłości.
Klasyczne opowieści o duchach, nie dających się wyjaśnić fenomenach, klątwach rodowych i niezwykłych wydarzeniach w wigilię Bożego Narodzenia autorstwa wielu wybitnych pisarzy, jak choćby Walter Scott i Henry James.
Zbiór opowieści przenosi czytelnika w czasy, kiedy w starych dworach skrzypiały schody, a świecę mógł zdmuchnąć podmuch wiatru lub… przechodzący duch. Napisane w różnych okresach historie prezentują pełen arsenał gotyckich motywów i nadprzyrodzonych zjawisk. Duch jest najstarszym i najtrwalszym motywem w literaturze – zmieniają się epoki, przemijają mody, jednak postać ducha niezmiennie pozostaje trwałym elementem naszej kultury popularnej od czasów szekspirowskich po dzisiejsze kinowe i serialowe fascynacje".

"Opowiem ci o zbrodni. Historie prawdziwe". Wydawnictwo Skarpa Warszawska. Premiera 12 listopada.

"Prawdziwe zbrodnie. Prawdziwi mordercy. Prawdziwe kryminalne śledztwa.
Przygotowane przez autorów opowiadania powstały na bazie prawdziwych spraw kryminalnych, które omówione zostaną w uwielbianym przez telewidzów programie o tym samym tytule na antenie Crime+Investigation Polsat.
Dziewięciu czołowych autorów kryminałów w siedmiu unikatowych odsłonach".

Antologia "Seryjni mordercy" od wydawnictwa Filia. Premiera 28 października.

"Seryjni mordercy terroryzowali ulice polskich miast XX i XXI wieku.
Dlaczego popełniali okrutne zbrodnie i nie czuli potem skruchy?
Gdzie rodzi się zło i czy można mu zapobiec?
CO KRYJE UMYSŁ MORDERCY?
Skąd bierze się w człowieku bestia, zdolna do najokrutniejszych czynów?
Oto historie Tadeusza Ołdaka, Karola Kota, Bogdana Arnolda, Władysława Mazurkiewicza, Władysława Baczyńskiego, Stanisława Stańczyka, „Młotkarza z Torunia” czy „Wampira z Radomia”.
Autorzy bestsellerowych kryminałów, psycholog sądowy oraz profiler w fascynujący i przerażający zarazem sposób przenikają umysły psychopatycznych morderców.
Na kartach tej mrocznej książki poznajemy myśli i uczucia bestii.
Tu rodzi się zło".

"Piknik na skraju drogi i inne utwory" braci Strugackich. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Premiera 12 listopada. 900 stron godnego uwagi SF, no chyba się skuszę.

"Arkadij i Borys Strugaccy to klasycy radzieckiego science fiction. Ich powieści doczekały się miana kultowych, przetłumaczono je na kilkadziesiąt języków, są regularnie wznawiane na całym świecie. Do Polski twórczość Strugackich dotarła w latach 70. XX wieku i szybko zyskała grono zagorzałych fanów, ze Stanisławem Lemem na czele.
Ich powieści dotykają zagadnień, które od wieków nurtowały ludzkość - Strugaccy pisali o roli człowieka w społeczeństwie, o tym, skąd się bierze zło i dobro, o mechanizmach władzy i jednostkach sprzeciwiających się totalitaryzmom. Ich powieści traktowały o absurdach biurokracji, cenie rozwoju cywilizacyjnego i sensie ludzkiego istnienia.
Opublikowany w 1972 roku "Piknik na skraju drogi" miał ogromny wpływ na popkulturę. Na podstawie powieści powstał film Andrieja Tarkowskiego "Stalker", później książka stała się inspiracją dla twórców gier komputerowych.
Powieści Strugackich weszły na stałe do kanonu fantastyki. Dziś, cenione przez krytykę oraz uwielbiane przez miliony czytelników, należą do klasyki literatury światowej.
W tomie znajduje się pięć utworów:
"Piknik na skraju drogi",
"Poniedziałek zaczyna się w środę",
"Żuk w mrowisku",
"Trudno być bogiem",
"Miliard lat przed końcem świata".

"Necronomicon". Wydawnictwo Vis-a-Vis Etiuda. Premiera 20 listopada.

"Jak można się dowiedzieć z Wikipedii pojęcie Necronomiconu pojawia się w opowiadaniach Lovecrafta. Jest u niego mroczną księgą zawierającą niebezpieczną, zakazaną wiedzę tajemną i odniesienia do Wielkich Przedwiecznych.
W napisanym w 1927 roku krótkim opowiadaniu Historia „Necronomiconu” (History of the „Necronomicon”) Lovecraft przedstawił zmyśloną przez siebie historię tego dzieła. Z opowiadania tego dowiadujemy się, że księgę tę napisał ok. 730 roku w Damaszku „szalony Arab” Abdul Alhazred, nadając jej tytuł Al Azif. W 950 roku w Konstantynopolu tłumaczenia Al Azif z języka arabskiego na grekę dokonał Theodorus Philetas, który nadał tej księdze grecki tytuł Necronomicon. Wiek później, w 1050 roku, kopie Necronomiconu rozkazał spalić Michał, patriarcha Konstantynopola. W 1228 roku przekładu księgi z greki na łacinę dokonał Olaus Wormius. Już w cztery lata później, w 1232 roku, papież Grzegorz IX rozkazał wpisać grecki i łaciński przekład Necronomiconu do Indeksu ksiąg zakazanych. Arabski, oryginalny tekst Necronomiconu, uważany był już wówczas za zaginiony. Grecki przekład księgi ukazał się drukiem we Włoszech w XVI wieku, a przekład łaciński w Niemczech w XV wieku i w Hiszpanii w XVII wieku[2]. W XVI wieku Necronomicon został przełożony na angielski, tłumaczenie to nigdy jednak nie ukazało się drukiem, a z oryginalnego manuskryptu zachowały się jedynie fragmenty. W 1692 roku, w trakcie procesu czarownic w Salem, miała ulec zniszczeniu ostatnia znana kopia Necronomiconu w języku greckim[, a do początku XX wieku przetrwały tylko nieliczne łacińskie kopie Necronomiconu. Po jednej takiej kopii posiadać miały: Muzeum Brytyjskie (kopia z XV wieku), Biblioteka Narodowa Francji (kopia z XVII wieku), Uniwersytet Harvarda (kopia z XVII wieku), Uniwersytet Miskatonic (kopia z XVII wieku) i Uniwersytet Buenos Aires[2]. Pewna liczba kopii znajdować się też miała w rękach prywatnych. Krążą ponoć po świecie różme wersje tej tajemnej (czy w ogóle istniejącej?) księgi. Oto jedna z nich w przekładzie na język polski".

"Do piekła i z powrotem" - Mariusz Tkaczyk. Wydawnictwo DoDo. Książka dostępna jako e-book TUTAJ.

"Lata trzydzieste XX wieku. Wielka mordercza epidemia grypy z 1919 roku zmieniła rzeczywistość. Zaklęcia z zakazanych ksiąg przestały być przedmiotem żartów i zaczęły działać. A na świat wyszły potwory z piekła. Na krawędzi otwartej wojny stanęła chrześcijańska Unia Rzymska i masoński Sojusz Anglo-amerykański.
W pierwszej linii oporu przeciw demonom stanął Legion Chrześcijański i kapitan John Kowalski. Nie wie on jeszcze, że następna samobójcza misja zaprowadzi go do miejsca, gdzie plagi biblijne są czymś zwyczajnym. Przeciwnikami Kowalskiego będą: cyniczny kapłan z Londynu oraz profesor ostrożnej archeologii, niezbyt przywiązany do swojego kapelusza i bicza.
Krótka powieść z gatunku chyba... military fantasy. Bohaterowie nie wymachują mieczami, tylko pistoletami maszynowymi i trochę brakuje księżniczek do ratowania. Ale jest smok i demony. Jeśli lubicie Działa Nawarony, Constantine czy Poszukiwaczy Zaginionej Arki może wam się spodobać. Albo nie. Powieść nie ma ambicji, żeby wywołać dyskusję o wierze albo jej braku. Jest po to, żeby zabić dwa nudne wieczory. Albo jeden, jeśli ktoś szybko czyta".

Świeża rzecz z tego miesiąca: "Naga zieleń" - Tomasz Karc. Wydawnictwo Rozpisani.pl. Może być spoko.

"Natura jest mądra. Ta prastara siła kontrolująca życie i śmierć istniała na długo przed ludźmi i istnieć będzie długo po nich. To ona wiąże ze sobą wszystko, co istnieje. Miłość, pożądanie czy zwyczajne współwystępowanie, ale czasem również gniew czy wręcz czystą nienawiść. Pierwszy tom powieści o spotkaniu dwóch światów, pomiędzy którymi miłość i magia stały się jednym. Barwna opowieść o tym, jak splotły się losy pisarza fantastyki i tajemniczej nieznajomej. Niebiańsko pięknej, zagubionej i naiwnej. Ciekawej nowego świata i całkowicie nieświadomej tego, że postawiono ją przed piekielnie trudnym zadaniem. Jednak świat, z którego przybyła, podążał za nią krok w krok i z coraz większą determinacją żądał efektów. Dostała jedynie siedem nocy. Siedem nocy na odnalezienie celu, siedem nocy na odnalezienie sensu, siedem nocy na odnalezienie miłości, na odnalezienie siebie. Świat ludzi czy mitycznych stworzeń… Co za różnica? Do miłości, seksu i zabijania zawsze znajdą się chętni…".

ŹRÓDŁA:
http://sklep.okolicastrachu.pl/produkt/dom-horroru-tomasz-siwiec/https://videograf.pl/pl/p/Pstragi-/2430
https://livro.pl/z-duchami-przy-wigilijnym-stole-james-henry-sku1249469807.html
https://www.skarpawarszawska.pl/shop/kryminal/opowiem-ci-o-zbrodni-historie-prawdziwe.html
http://www.wydawnictwofilia.pl/Ksiazka/539
https://livro.pl/piknik-na-skraju-drogi-i-inne-utwory-strugacki-arkadij-sku1251616806.html
https://etiuda.net/p892,necronomicon.html
https://www.facebook.com/104980334547262/photos/a.105001571211805/104983354546960/
https://ksiegarnia.pwn.pl/Naga-zielen-tom-I,853966970,p.html?gclid=CjwKCAjwz6_8BRBkEiwA3p02Vb7hEn70JX3L6s8UU5j3uQYtyteHnLlh_MDrxSXyyk0Qdx4XQilRRxoCS2EQAvD_BwE

2020/09/27

Nowoczesna niewolnica - Tomasz Czarny, Patryk Bogusz

"(...) Regina chciała wyć z rozkoszy. Nie mogła doczekać się, kiedy zacznie się właściwe przedstawienie. Była spragniona mocnego, ordynarnego, lepkiego seksu, który nie miał nic wspólnego z miłością. Bruno podszedł do szafy i wyciągnął z niej walizkę. Otworzył ją i przywdział na siebie gumową maskę psa. Dla Reginy wyciągnął czarną obrożę, knebel na usta i czerwony, lateksowy strój. Rzucił jej to wszystko pod nogi, a ona wiedziała, co z tym zrobić".

"Regina - seksowna biurwa z aparycją szarej myszki, a w środku zboczona, uległa suka." - tak o swojej ulubionej pacjentce myślał jej psychoterapeuta. Trafne podsumowanie. Tytułowa bohaterka tylko pozornie wydaje się 'normalną' kobietą. Zafascynowana filozofią libertyńską, w wolnych chwilach zajmuje się oglądaniem brutalnych nagrań wideo z odmętów dark webu. Jest nimfomanką i lubi być zdominowana. Facet który jest jej panem nazywa się Bruno. Mężczyzna ma mnóstwo pieniędzy, robi jakieś szemrane interesy ale to bez znaczenia - jedynie Bruno potrafi zaspokoić fantazje seksualne Reginy. To się liczy. A te fantazje, no cóż, do 'najlżejszych' nie należą... Już przy pierwszym spotkaniu dwójki bohaterów jesteśmy świadkami ostrych scen. Ewidentnie daje się odczuć, że "gra" prowadzona przez tę dwójkę może się wyrwać spod kontroli. Tak też się dzieje. [Niektórzy ludzie wyznają zasadę, że "łobuz kocha najbardziej", zaś jeszcze inni nagrywają o tym piosenki disco polo. Serio.].


Postać Reginy jest dość przewidywalna. Dziewczyna z traumatycznym dzieciństwem, z jednej strony świadoma swojego zwichrowania, z drugiej postanawiająca mu się całkowicie oddać. Co innego Bruno - ten to dopiero ma nasrane w głowie. Brutalny, nieobliczalny, z szaleńczą wizją napędzaną prochami i alkoholem. Sceny w których pokazuje swoje prawdziwe oblicze to najmocniejsze kawałki w tej książce. Przyznaję, że chwilami robiło mi się nieswojo więc założenia horroru ekstremalnego zostały spełnione. Właściwie to Bruno zdominował nie tylko Reginę, ale i fabułę "Nowoczesnej niewolnicy", motyw jego postępującego obłędu robi kapitalne wrażenie. Podobały mi się również rozmowy Bruna z barmanem, nie pogardziłbym gdyby takich humorystycznych wstawek było więcej. Czytanie głównie o, że tak to ujmę <ostrym pieprzeniu> z czasem staje się nużące. Kiedy zadajesz sobie po raz wtóry retoryczne pytanie: "co oni ku#wa wyprawiają?!", naprawdę miło jest parsknąć śmiechem po jakimś dobrym dialogu. Zwróciłem uwagę na jeszcze jedną rzecz, choć można to też uznać za czepianie się - nazwy popularnych marek. Rozumiem, że to celowy zabieg mający nadać całości realizmu, jednak w moim odczuciu za dużo tego było. Zdania: "Wyjął je i położył na biurku koło komputera APPLE iMac 27 i5. Nie korzystał z Windowsa." uznaję za przejaw uszczypliwego humoru.

Rzecz o której koniecznie muszę wspomnieć to przewygodna czcionka. Spora, owszem, ale przy sztucznym świetle i całej tej ponurej jesieni (padało cały dzień) sprawdziła się idealnie. Okładka ze skrzydełkami też na plus. Generalnie sięgnąłem po "Nowoczesną niewolnicę" jako po taki mocno rozrywkowy przerywnik innej lektury, a skończyło się jak widać. Nie wiadomo kiedy dotarłem do końca. Nie jestem ani rozczarowany, ani wybitnie zachwycony. Po prostu dobra ekstrema mająca swoje 'momenty', z porządnie wykreowanym antagonistą. Poza tym duuużo seksu. Gdyby to było moje pierwsze spotkanie z horrorem ekstremalnym, pewnie dorzuciłbym jedną gwiazdkę do oceny. Polecam w każdym razie, lektura na długi wieczór jak znalazł.

"Nowoczesna niewolnica" - Tomasz Czarny, Patryk Bogusz
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2020
Stron: 240
Ocena: 6/10

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...