2020/04/14

Samotność - Jozef Karika

"Jesteś sam przez to, że żyjesz. Twoje jestestwo to esencja samotności. Mógłbyś z kimś być tylko pod warunkiem, że w ogóle byś nie istniał. Każda molekuła twojego ciała i każde drżenie twej myśli tworzą tę samotność". 
Kilka dni temu Wydawnictwo Stara Szkoła udostępniło na Woblinku darmowe opowiadanie Jozefa Kariki. Taki prezent na święta. I tutaj pierwszy plus: opowiadanie jest naprawdę darmowe, jak masz konto to sobie pobierasz i tyle, nie musisz kupować innego e-booka, żeby 'przy okazji kupić' "Samotność" za 0,00 zł. Nawet gdybym musiał sobie założyć konto tylko dla tego jednego pliku, to i tak byłbym wygrany. Przeczytałem i jestem strasznie zadowolony. Uwielbiam jak ten facet pisze!

klik
Zaczyna się od mrocznego wyznania narratora - prześladuje go poczucie wszechogarniającej samotności. A właściwie czegoś innego. Czegoś gorszego. Żeby przed tym jakoś uciec, bohater musi być stale w ruchu. Nie chodzi tutaj jedynie o ruch fizyczny, ale także ten umysłowy. O ile lżej jest uciekać w ciągu dnia, tak nocą... Nocą jest o wiele trudniej. Kiedy zimowa aura nie pozwala na nocną tułaczkę po okolicy, mężczyzna znajduje schronienie w... pociągach. Podróże koleją dają mu chwilę na złapanie tchu. Ale tylko do czasu.

Uwielbiam styl Kariki. To jest nie lada sztuka stworzyć naprawdę gęsty, klaustrofobiczny klimat za pomocą w gruncie rzeczy prostego i klarownego języka. Autor nie sili się na straszenie, tylko straszy. Ot tak. Standardowo w tle historii pojawiają się góry ze swoimi tajemnicami. Jest sporo brutalności. Jest zaskakujące zakończenie. Świetna lektura z dyskretnie przedstawionym 'drugim dnem', gdzie pozornie nic nieznaczące sugestie, jakieś pojedyncze, krótkie zdania wywołują autentyczne ciary na plecach. "Mistrz słowackiego horroru". Jozef Karika zasługuje na takie miano. Mistrz słowa, mistrz klimatu, mistrz w straszeniu. Pomyśleć, że w Polsce znamy tylko kawałeczek jego twórczości. Ale ile dobrego może być przed nami?

"Samotność" - Jozef Karika
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Rok wydania: 2020 (oryginał 2009)
Ocena: 8/10

2020/04/13

Edmundopeja - praca zbiorowa

"Nagle zaświeciło się przerażające, czerwone światło alarmowe, po czym głośnik zaczął w szalonym tempie odliczać: 10... 9... 8... 7... Wszystkim zgromadzonym przeszły ciarki. Edkowi po grzbiecie, Fagusowi po trzonku, Panom Jajom po mięśniu-dźwigaczu, a Panu Dupie po ściance. Wiedzieli, że mają tylko jedną szansę... 6... No i właśnie wtedy pojawiła się ona".
To była najdziwniejsza książka jaką w życiu przeczytałem. Tego typu literaturę można śmiało uznać za legalną, ogólnodostępną i tanią alternatywę dla narkotyków halucynogennych. "Edmundopeja" zabiera nas w podróż, po której już nic nie będzie takie jak dawniej...

klik

Właściwie to... Nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od okładki. Więc okładka jest świetna - jak widać. Jej autorem jest Michał Danielewicz. W moim odczuciu, ta grafika wygląda jak wizualizacja bólu zęba. Co ciekawe, okładka jest matowa, w przeciwieństwie do niemal wszystkich książek od Domu Horroru. Ładnie to wygląda. Książka jest krótka - w tym przypadku to chyba nawet dobrze. Nie wyobrażam sobie dłuższej podróży w takich klimatach bez doznania trwałych uszkodzeń mózgu. W 2015 roku (albo wcześniej) Kazimierz Kyrcz Jr skrzyknął się z czterema znajomymi na portalu Niedobre Literki i Panowie napisali sobie wspólnie nowelkę. Tak to się zaczęło. Można sobie znaleźć i przeczytać. Ale papierowa "Edmundopeja" to coś więcej - efekt współpracy trzynastu autorów i autorek parających się tworzeniem rzeczy w konwencji bizarro fiction. W ogromnym skrócie - Edmund S. jest niezbyt rozgarniętym, niezbyt atrakcyjnym ale za to bardzo jurnym mieszkańcem podwarszawskiego osiedla. Bohatera nawiedza Gnom Twarzowy, który sprawia, że wszystkie partnerki seksualne Edmunda zaczynają błyskawicznie rodzić zmiennotwarzowe istoty. Kiedy czytelnik po raz kolejny zadaje sobie fundamentalne pytanie: "co do ch#ja???" (choć przeczytał dopiero 10 stron) pojawia się przewodnik duchowy Edmunda - Remington Tittyfuck. Razem wyruszają w daleką podróż [na początku tramwajem]. Edmund ma misję do wykonania.

To jest bardzo, naprawdę bardzo dziwna historia. No ale czego można się spodziewać po bizarro? Właściwie wszystkiego. I tutaj to 'wszystko' dostajemy. Czy całość ma sens? Nie wiem. Narratorzy deklarują, że nie ma. Chyba najtrudniejsze zadanie miała osoba, która kończyła nowelę. Żeby wszystko miało przysłowiowe 'ręce i nogi', a w tym przypadku także kilka nadprogramowych kończyn. Jak można wywnioskować, choćby z imion bohaterów, "Edmundopeja" to nie tylko szalenie kreatywna fabuła ale również wysmakowane poczucie humoru. Być może grono fanów bizarro jest dość wąskie, ale jeśli do niego należysz to powinieneś przeczytać tę książkę. A może chcesz zobaczyć co się stanie, jeśli 13 osób postanowi zlepić w jedną całość niepokojące produkty tkwiące w ich głowach, w najgłębszych zakamarkach wyobraźni? Uważaj. Jakby co - ostrzegałem. 😉

Niedobre Literki przedstawiają: "Edmundopeja" - nowela bizarro fiction
Autorzy: Darek Barczewski, Bartłomiej Dzik, Marek Grzywacz, Dawid Kain,
Darek Kuchniak, Kazimierz Kyrcz Jr, Kornel Mikołajczyk, Karol Mitka, Bartosz Orlewski, Agnieszka Pilecka, Wanda Stanisławska, Michał J. Walczak, Zeter Zelke.
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2020
Stron: 84
Ocena: 6/10

2020/04/06

Zaburzenia snu - Jack Ketchum, Edward Lee

"Przeczłapali przez pokój, klękając niezdarnie przy Johnie. Kobieta nie miała twarzy, tylko kawał węgla. Całe ciało przypominało szkielet obciągnięty przypalonym boczkiem. Ciało chłopaka było pozieleniałe, obecnie wisiało luźno na żebrach po tym, jak zeszło z niego topielcze nabrzmienie. Para oczu lśniła w nakrapianym, krwistym pudddingu, który był kiedyś twarzą." - "Na lewo patrz" J. Ketchum, E. Lee
Jeśli spojrzeć na oceny na pewnym [ehu, ehu] popularnym serwisie o książkach, to "Zaburzenia snu" spotkały się z raczej umiarkowanie ciepłym przyjęciem przez polskich czytelników. Jak, według mnie, wypadła współpraca dwóch legendarnych twórców amerykańskiej grozy? O tym za chwilę, najpierw kilka słów o poszczególnych opowiadaniach...
klik
"Zaburzenia snu" to krótki zbiór opowiadań zawierający 7 historii. Właściwie to 5, bo dwie z nich są 'solowymi' tekstami autorów, zanim zaczęli sobie przy nich nawzajem majstrować...

"Oddałbym ci wszystko" - Clare porzuca obsesyjnie zakochanego w niej Roderica. Może i jego matka jest milionerką, a syn nie szczędzi grosza dla ukochanej, ale co to za facet, który nie potrafi zaspokoić swojej partnerki? Co innego Wardell i jego 'Mięsna Petarda'... Z tym, że tytułowa deklaracja zrozpaczonego Roderica to nie są jedynie puste słowa...

"Listy miłosne z deszczowego lasu" -  schemat całkiem podobny do poprzedniego opowiadania: Clara zostawia mężczyznę, który stracił dla niej głowę, a z którym była 'nie do końca na poważnie'. Howard jest zapalonym mykologiem - w brazylijskim lesie deszczowym odkrywa unikalny gatunek grzyba. Bohaterowie piszą do siebie listy, a sama historia kończy się dość tragicznie.

"Maski" - Christine - zajmująca się historią sztuki, zagłębia się w romans ze Stephenem - bogatym kolekcjonerem reliktów przeszłości. Kiedy para wprowadza do swojego życia seksualnego bezcenne artefakty, rzeczywistość zaczyna się się nieco rozmywać, a kobietę nawiedzają dziwne wizje... Duszny klimat i niejednoznaczne, zaskakujące zakończenie. 

"Na lewo patrz" - trzej pracownicy telewizji ABC umilają sobie codzienne lunche obczajaniem atrakcyjnych kobiet przez szybę restauracji. Tylko, że jest coś jeszcze... Obok zwyczajnych ludzi, żyją sobie umarlaki. Mają swoje prawa, niektórzy są w stanie zaawansowanego rozkładu ale to szczegół... Co zrobią, kiedy powalająco piękna, a przy tym całkiem świeża 'sztywniaczka' zaproponuje im to, o czym marzą? 

"Zaburzenia snu" - Bill lubi mieć wszystko pod kontrolą. Co prawda okłamał kilka osób, ale przynajmniej dorobił się dzięki temu sporych pieniędzy. Problemy ze snem sprowadzają na niego jeszcze większe kłopoty. 

"Dobrze cie widzieć" - jest to pierwotna wersja "Zaburzeń snu" napisana przez Jacka Ketchuma. Mimo wspólnego 'rdzenia', obydwie historie idą w dwóch różnych kierunkach. I obydwie mają swój urok.

"Dla ciebie zrobiłbym wszystko" - tym razem "Oddałbym ci wszystko" w wersji Edwarda Lee. W tym przypadku różnice są niewielkie, fabuła pozostała praktycznie taka sama, zmienił się jedynie styl.
* * *
Książkę zamyka posłowie Jacka Ketchuma (świeć Panie nad jego duszą) w którym autor wyjaśnia, jak potraktował wspólne pisanie z Edwardem Lee, i jak to mniej więcej wyglądało z technicznego punktu widzenia. Współpraca z Lee było dla Ketchuma po prostu... dobrą zabawą. A czy ja podczas lektury dobrze się bawiłem? Pewnie, że tak! Sama idea umieszczenia dwóch pierwotnych tekstów fajnie pokazuje charakterystyczne cechy twórczości autorów, oraz to, jak doskonale udało im się nawzajem uzupełnić. Nie żeby któremuś czegoś brakowało. Z jednej strony jest szalona bezkompromisowość Edwarda Lee, który z niebywałą swobodą kreuje swoich stukniętych bohaterów wraz z soczystymi opisami scen seksu i dewiacji wszelakich, z drugiej nieodżałowany Jack Ketchum - specjalista od ponurych rzeczy które dzieją się w ludzkich głowach, piszący bardzo treściwie i sugestywnie o mroku ciążącym w nas samych. Nie czuje się ani trochę zawiedziony. Tych dwóch gości jak zawsze odwaliło kawał solidnej roboty. Potrzebowałem trochę horrorowego mięsa, wiecie, rozrywki. I je dostałem. Jeśli też macie ochotę, to polecam. I nie oczekujcie nigdy od lektury przysłowiowego (?) urwania dupy. No bo pomyślcie - jak tak żyć? Zresztą... Wasze fetysze to nie moja sprawa. :) 

"Zaburzenia snu" - Jack Ketchum, Edward Lee
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2019
Stron: 150
Ocena: 7/10

2020/04/05

Pieprznik Grozowy #29 (30.03-05.04.2020)

Siema. Miniony tydzień obfitował w dużo dobrego, przynajmniej jeśli chodzi o książkowe zapowiedzi w okołogrozowych klimatach. Zapraszam na kolejne podsumowanie!

klik
Najlepszy news [dnia, tygodnia, roku] nie ma co prawda nic wspólnego z horrorem - Vesper zapowiedziało na bliżej nieokreślony 2021 kontynuację "Na południe od Brazos" - "Streets of Laredo". Larry McMurtry jest absolutnie genialnym pisarzem, z całego serca polecam każdemu zapoznanie się z jego bodaj najsłynniejszym dziełem, dla mnie "Na południe od Brazos" to jedna z najlepszych książek jaką podczas dotychczasowej egzystencji przeczytałem. Piękna rzecz. Można się pośmiać jak wariat i popłakać jak bóbr. Zupełnie jak w życiu.

klik
Niezłą niespodziankę zaserwowało Wydawnictwo Phantom Books... <łamiąca wiadomość> :D
Primaaprilisowy żart przeistoczył się w rzeczywistość. Czekam!

klik
... i kolejny heheszek który ponoć jest prawdą - "Krokodyl widmo" Łukasza Radeckiego ze wstępną okładką od Shred Perspectives Works.

"Nad pewnym jeziorem na Pomorzu dochodzi do makabrycznych wypadków. Giną owce, turyści. Co wspólnego z tym ma opuszczona baza Armii Radzieckiej? Jak powstrzymać potwora w którego istnienie nikt nie wierzy? Jak zabić coś, czego nie widać?"

klik
Okładka do najnowszej powieści Artura Urbanowicza - 'Paradoks". Książka ukaże się w tym roku nakładem wydawnictwa Vesper.

"Maks Okrągły „Square” to najlepszy student matematyki na wydziale i chorobliwy perfekcjonista. Jego umysł, przesiąknięty królową nauk, przestawił się na skrajną efektywność – chłopak uczy się szybciej, robi więcej i osiąga lepsze wyniki niż rówieśnicy. Sytuacja ta ma jednak swoją ciemną stronę – Maks podświadomie gardzi innymi ludźmi i traktuje ich z góry. Paradoksalnie jednak najbardziej gardzi... samym sobą – zwłaszcza kiedy popełnia błąd, który jego zdaniem mu nie przystoi, i czuje z tego powodu potężną złość. Czasem przybiera to ekstremalne formy – Maks wymierza sobie coraz dotkliwsze kary poprzez samookaleczanie i dręczą go paranoiczne myśli przeplatane z przerażającymi wizjami – między innymi, że prześladuje go jego sobowtór, który go nienawidzi i chce go zabić. Nie wie jednak, że prawdziwy koszmar dopiero nadchodzi i na własnej skórze przekona się o dosłowności porzekadła „Lepsze jest wrogiem dobrego”. Czy sobowtór Maksa, uosobienie jego obsesji dążenia do doskonałości, naprawdę przestał być jedynie majakiem udręczonego umysłu?"

klik
Niebawem ruszy przedsprzedaż "Małpiego szału" Carltona Mellicka III. Pierwsza wersja okładki podobała mi się bardziej [PODGLĄD], z kolei ostateczna grafika ładnie się skomponuje z "Nawiedzoną waginą". Wydawnictwo, a jakże, Dom Horroru.

"Małpi szał to miłosny liścik Carltona Mellicka III do najlepszych (i zarazem najgorszych) horrorów klasy B.
Szóstka popularnych nastolatków – trzy cheerleaderki oraz trzech członków szkolnej drużyny futbolowej – wyjeżdża do samotnej chatki w górach na weekend, nastawiając się na alkohol, imprezy i szalony seks. Zamiast tego czeka ich walka na śmierć i życie z przeraźliwie zmutowanym, psychotycznym dziwolągiem, który za nic nie chce umrzeć.
Mellick parodiuje horrorowe motywy i przekształca je w twór znacznie głębszy i dziwniejszy. To literacki ekwiwalent niskobudżetowego kina. To mokry sen fana splatterpunku. To prawdopodobnie jedna z najbardziej posranych książek, jakie kiedykolwiek napisano.
Gratka dla wszystkich lubujących się w serii Martwe zło, wczesnej twórczości Petera Jacksona oraz horrorach o mutantach. Przeczytajcie, warto!"

klik
28 kwietnia nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka ukaże się "Jest krew..." Stephena Kinga. MOŻE będzie to tytuł który zniesie moją dziwną, nie wiem, 'separację' z twórczością autora? ;)

"Czytelnicy kochają powieści Stephena Kinga, ale i jego opowiadania - zawsze mocne i zapadające w pamięć - są prawdziwą mroczną ucztą dla zmysłów. "Jest krew…" to cztery nowe, znakomite opowieści, które z pewnością staną się równie sławne jak "Skazani na Shawshank".
King po raz kolejny pokazuje pełnię swojego kunsztu. W tytułowej noweli Holly Gibney, ulubiona bohaterka czytelników (znana z trylogii o Billu Hodgesie i z "Outsidera"), musi stawić czoło swoim lękom i być może kolejnemu outsiderowi - tym razem w pojedynkę. "Telefon pana Harrigana" opisuje międzypokoleniową przyjaźń, która trwa po grób… a nawet dłużej. "Życie Chucka" ilustruje ideę, że każdy z nas posiada wiele osobowości. A w "Szczurze" niespełniony pisarz boryka się z ciemną stroną swojej ambicji".

klik
31 marca ukazała się "Gwiazda szeryfa" Aleksandry Borowiec. Wygląda ciekawie. Swoją drogą kawał cegły - 656 stron. Wydawnictwo Zysk i S-ka.

"Pierwsze powojenne miesiące. Do Olsztynka na Mazurach przybywa Stefan Malewski służący w szeregach Milicji Obywatelskiej. Rzeczywistość, jaką zastaje, to bandy, Wehrmacht, panoszący się wszędzie Sowieci. A jakby i tego było mało, to jeszcze... makabrycznie okaleczone zwłoki, porzucone w lesie w pobliżu miasteczka. Można by je uznać za dzieło dzikich zwierząt, gdyby nie to, że po miesiącu zostaje znalezione następne, identycznie okaleczone ciało.
Cały Olsztynek jest jak jedna beczka prochu, wystarczy iskra, by podpalić lont. Panika może wybuchnąć w każdej chwili. Trzeba jak najszybciej znaleźć winnego. Kto mógł dopuścić się takiej zbrodni? Hitlerowcy? Rosjanie? A może to dzieło szaleńca? Milicja rozpoczyna śledztwo, a raczej rozpoczyna je sam Malewski, który jako jedyny dąży do poznania prawdy.
Samotny szeryf rusza zatem na łowy. Nie ma jednak pojęcia, jak trudne zadanie go czeka. Jego współpracownicy ukrywają przed nim więcej, niż mogłoby się wydawać. W mazurskich lasach na dobre zalęgły się siły, na które pistolet, nóż i gołe pięści to stanowczo zbyt mało..."

klik
Ciekawa zapowiedź od Wydawnictwa Marginesy: "Bordertown. Lalkarz" - J.M. Ilves. Premiera 22 lipca.

"Kari Sorjonen, komisarz elitarnej jednostki policji w Helsinkach, nie lubi trupów. Z każdą sprawą coraz trudniej przychodzi mu panowanie nad sobą, kiedy patrzy na ciało zmarłej osoby. I choć obdarzony jest genialnym instynktem do wykrywania zbrodni, potrzebuje odmiany.
Wraz z dochodzącą do siebie po ciężkiej chorobie żoną oraz nastoletnią córką przeprowadzają się do Lappeenranta, miejscowości malowniczo położonej na Pojezierzu Fińskim, przy granicy rosyjskiej. W ich marzenia o idyllicznym krajobrazie i wolniejszym życiu szybko jednak wkrada się brutalna rzeczywistość. Młoda dziewczyna śmiertelnie odurzona lekami nasennymi, sprzedawca samochodów zastrzelony w pokoju o wygłuszonych ścianach – zło na prowincji jest równie namacalne jak w dużym mieście, a porządni obywatele potrafią skrywać niewyobrażalne wręcz tajemnice. Czy Sorjonen zechce ponownie stawić czoło swoim lękom? Czy zdoła powstrzymać falę zbrodni zanim sięgnie ona jego własnej rodziny?"

klik
1 kwietnia swoją premierę miał krótki komiks Adama Fydy - "Góry szaleństwa". Fajna sprawa dla fanów H. P. Lovecrafta. Wydawnictwo Timof i cisi wspólnicy.

"Góry szaleństwa to komiks oparty na motywach słynnej powieści H. P. Lovecrafta At the 'Mountains of Madness'.
W 1932 roku śladami tajemniczej wyprawy sprzed dwóch lat wyrusza kolejna antarktyczna ekspedycja. Tuż przed wypłynięciem jej kierownik, profesor uniwersytetu w Miskatonic Howard Pym, otrzymuje notatnik od nieznajomego z prośbą, aby przeczytał go zanim dotrą do celu wyprawy. Jednak zajęty codziennymi obowiązkami zapomina o nim. O tajemniczym podarunku przypomina sobie dopiero wtedy, gdy statek przekracza krąg polarny. Okazuje się, że jest to dziennik poprzedniej wyprawy. Czytając go, Pym stopniowo odkrywa przerażające fakty i tajemnicę, od której nie ma już odwrotu, a która czeka na niego i jego towarzyszy na biegunie południowym".

klik
I jeszcze jeden intrygujący komiks na koniec - "Nim wstanie dzień" od Egmontu. Premiera 3 czerwca. Rysunki: Ernesto Gonzales, scenariusz: Grzegorz Janusz, Marika, Tomasz Pastuszka oraz Rafał Skarżycki.

"Najlepiej byłoby, gdyby ten komiks nigdy nie powstał. Niestety żyjemy w świecie, w którym ciągle toczą się wojny wywoływane w imię wybujałych faazji, przez potwory bez sumienia. Wbrew dość popularnej wśród ludzi bez wyobraźni teorii, wojna nie jest przygodą. Nie jest też czasem bohaterów, kiedy hartują się charaktery i wykuwa męstwo. Wojna to śmierć, zniszczenie i rozpacz ocalałych. To o nich są te historie. O niewinnych ofiarach wojny". 

2020/04/02

Dziwka - Łukasz Mularski

"W początkowej fazie każdego związku widzi się świat i siebie w kolorowych barwach. Gdy chemia jest silna, nawet najbardziej niedopasowane charaktery pokryte lukrem obustronnej fascynacji są w stanie idealnie do siebie pasować - jak puzzle. Gdy przychodzi moment, w którym kolory tracą intensywność, chemia słabnie, wtedy zaczyna się widzieć partnera z innej perspektywy. Dostrzega się wady, różnice, a związek wchodzi w fazę próby zmieniania drugiej osoby w ideał z wyobrażeń. To duży błąd. Nigdy nie uda się stworzyć człowieka na nowo".
Dziś zaczynam bez żadnego wstępu, za to od niezłej rewelacji: "Dziwka" nie jest powieścią o dziwce. :) Głównym bohaterem i narratorem jest młody chłopak, świeżo po dwudziestce, który w całkiem fartowny sposób zdobył pracę jako barman w jednym ze śląskich klubów ze striptizem. Właściwie jest to po prostu burdel, ale żeby ładniej brzmiało i było 'legalne', przybytek oferuje tzw. "pokoje na godziny". Bezimienny bohater nieźle odnajduje się w nowej robocie, kocha życie w mieście i nie stroni od używek. Jego skrytym marzeniem jest zostanie pisarzem. Nasz barman snuje opowieść o swojej codzienności, w której na pierwszy plan wysuwają się relacje z kilkoma kobietami...

klik
Akcja rozgrywa się w latach 2009-2010. Tak przynajmniej wydedukowałem. Wiele się od tamtej pory nie zmieniło jeśli chodzi o ludzką mentalność. Realia funkcjonowania domu publicznego są przedstawione dość szczegółowo. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Z powodu braków kadrowych, zadaniem barmana jest 'urabianie' dziewczyn zatrudnionych na barze w taki sposób, żeby zdecydowały się na pracę 'na górze' i znacznie większe pieniądze. A same 'dziewczyny' przedstawiają całą paletę ludzkich charakterów. Narrator, z racji dość luźnego podejścia do kwestii seksu, kończy w łóżku z kilkoma z nich. I o tym jest ta książka - o relacjach damsko-męskich, skomplikowanym świecie uczuć, pragnień i próbach odnalezienia się w tym wszystkim przez młodego faceta.

Generalnie miałem bardzo mieszane uczucia wobec narratora, a mimo to 'słuchałem' jego wynurzeń z ciekawością. Chociaż ciężko by mi było zgodzić się z niektórymi [moralnie wątpliwymi] zachowaniami i poglądami, to sporo z nich w pełni podzielam. Trochę irytowały przechwałki dotyczące seksualnych 'osiągnięć', nie wiem, może to naturalne u mężczyzn? Oprócz wiadomych tematów, barman opowiada także o swoim podejściu do życia, religii, polityki... Mamy okazję naprawdę dobrze go poznać, jak na realia tej krótkiej powieści, czy wręcz noweli. Te kontrowersyjne idee zaliczam na plus - dają do myślenia. Narrator bywa irytujący, owszem, ale nie można odmówić wiarygodności jego postaci. Wydaje mi się, że autor w znacznym stopniu inspirował się własnymi życiowymi doświadczeniami i stąd ten autentyzm. 

Miasto nocą tętni życiem. Alkohol leje się strumieniami, marihuana i amfetamina są nieodłącznymi towarzyszami młodych ludzi. Ludzi samotnych i zagubionych, usiłujących ukryć swoje problemy namiastką szczęścia które oferują używki. Szybki, niezobowiązujący seks? Czemu nie. Ale co dalej? Jak zabić pustkę, która pochłania bohaterów gdy chwila przeminie? Czy w takim świecie można liczyć na szczęśliwe zakończenie? Ile błędów trzeba popełnić, aby wreszcie podjąć dobrą decyzję? Polecam lekturę "Dziwki" osobom ceniącym bezpośrednich, do bólu szczerych bohaterów oraz miłośnikom współczesnych powieści obyczajowych o kontrowersyjnej tematyce, myślę, że nie będziecie zawiedzeni. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że książka może pośrednio wpłynąć na uczuciowe dylematy, o ile ktoś takowe posiada, ponieważ przedstawia je z wielu różnych, nie zawsze oczywistych, perspektyw. Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję Wydawnictwu Nowoczesnemu.

"Dziwka" - Łukasz Mularski
Wydawnictwo: NowoCzesne
Rok wydania: 2020
Stron: 120
Ocena: 7/10

https://www.facebook.com/wydawnictwonowoczesne/

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...