2021/09/28

Piekielna rzeźnia (część 1) - Joanna Trzaska & Tomasz Siwiec

"(...) W końcu udało jej się rozchylić powieki. Pierwsze co zobaczyła, to jakąś obcą twarz. Należała do kobiety. Ciemne, lekko kręcone włosy opadały na ramiona. Dopiero po krótkiej chwili zorientowała się, że kobieta niesie ją na rękach. Próbowała się poruszyć, ale była zbyt słaba. Starała sobie przypomnieć, co się stało. Pamiętała podwórko, a potem tę samą kobietę stojącą nad piaskownicą. Zanim przyłożyła jej dziwnie pachnącą chustkę do nosa, powiedziała, cześć Asiu. Najwidoczniej musiała ją znać." - z opowiadania Tomasza Siwca pt. "Mamusia"

Fani literackiej ekstremy z cała pewnością kojarzą niepozorne książki wydawnictwa Horror Masakra, których parę ładnych sztuk ukazało się kilka lat temu. "Sakrament Okrucieństwa", "Liturgia Plugastwa" czy "Symfonia Zgorszenia"  to tylko niektóre z nich. "Piekielna rzeźnia" wygląda zupełnie jak kontynuacja wspomnianej serii. Kilkadziesiąt stron, czarny grzbiet bez tytułu (dopóki stoi na półce, nikt się nie zgorszy), a w środku samo mięso. Ile jest książek, które witają cię hasłem: "Czuj się jak u siebie w domu, skurwysynu!"? Raczej nie za wiele. :)


"Ja, Dariusz" - Joanna Trzaska
Debiutanckie opowiadanie autorki nie rozczarowuje. Dostajemy w nim mieszankę sprawdzonych motywów (klub nocny rodem z "Nightwhere" Eversona, do tego klimaty sekciarsko-zombiestyczne z nutą egzystencjalnych rozkmin), z konkretną dawką chorego humoru (propsuje). Sporo brudu, seksu i brutalności. No i nawet jest jest w tej krótkiej historii przesłanie... Za mało, żeby móc wyrobić sobie jakieś zdanie, ale wystarczająco dużo, żeby zauważyć potencjał. Czekam na więcej, bom ciekaw. :)

"Mamusia" - Tomasz Siwiec
Powraca temat, który niejednokrotnie przewinął się w opowiadaniach Tomka, mianowicie krzywda, której doświadczają dzieci. Autor jest rodzicem, więc zapewne od czasu do czasu dręczą go tego typu koszmary. Fabuła "Mamusi" jest bardzo prosta: ktoś porywa dzieci, lokalny policjant stara się je odnaleźć. Przemoc wobec najmłodszych to motyw, który może budzić szczególnie silne emocje nawet pośród "doświadczonych" czytelników horroru ekstremalnego. W tej historii nie ma kompromisów - czujcie się ostrzeżeni. Dodatkowy plus za zakończenie. Całość to naprawdę fajny materiał na krótką i treściwą ekranizację.

Lektura "Piekielnej rzeźni" może zapewnić Wam wieczór pełen wrażeń, o ile jesteście gotowi na TAKIE wrażenia. Czekam na część drugą. 

"Piekielna rzeźnia" (część 1) - Joanna Trzaska & Tomasz Siwiec
Wydawnictwo: Horror Masakra
Rok wydania: 2021
Stron: 72
Ocena: 7/10

2021/09/16

Galeria - Karolina Kaczkowska

"(...) Chwiejnym krokiem, brodząc w rzece ludzkiej krwi, potykając się o pętle wyprutych jelit i połamane kości, Robert udał się do opuszczonej lodziarni  w pobliżu. Zataczał się, obijając o sprzęty, ale zdołał jeszcze nałożyć sobie wielką porcję malinowego sorbetu. Nie zważał na wszechobecne plamy posoki i smród ludzkiego mięsa. Zatknął na szczycie waflową rurkę i udał się do stolika. Z najbliższego krzesła zrzucił trupa, z którego oczodołów wystawały trzonki sztućców, usiadł i z zapałem zaczął pałaszować deser." - "Galeria" K. Kaczkowska

Przyjrzyjcie się dokładnie tej okładce. Dostrzegacie więcej niż na pierwszy rzut oka? Podobnie jest z opowiadaniami Karoliny Kaczkowskiej. Hurtowa ilość ekstremy na pierwszym planie, ale można z tego wyłowić coś jeszcze... Wstęp do "Galerii" napisał sam Edward Lee, który nie szczędzi ciepłych słów o autorce. Trudno się z nim nie zgodzić. 


Na początek kilka starszych opowiadań z "Liturgii Plugastwa". Co prawda je znałem, ale nie potrafiłem odmówić sobie 'przyjemności' z powtórnej lektury. Zrobiły wrażenie jak za pierwszym razem - tyle mogę powiedzieć. Dostajemy kolejno: lovecraftowską orgię ("Mleko matki"), przeklęty dom z grupą nocujących w nim nastolatków ("Pierwszy dom po prawej"), "Baśń o poławiaczu pereł" (zaboli szczególnie męską część czytelników), bardzo złych ludzi ("Bestie") oraz motyw 'szalonego naukowca' ("Otworek"). Dalej mamy kanibalistyczne love story pt. "Zjedz mnie", nie wiem gdzie, ale już kiedyś czytałem to opowiadanie. Kolejne utwory to już dla mnie same nowości. 

"Tatuaże" - króciutko, przewrotni, do zapomnienia.
"Pantofelek" - retelling "Kopciuszka" z perspektywy księcia-fetyszysty. Wyborny humor. :D
"Ona, to coś i nóż" - kobieta twierdzi, że coś zalęgło się pod jej skórą. Nikt jej nie wierzy. Szokujące, z mocno wyczuwalną nuta paranoi. 
"Wzgórze czarownic" - rytuał, ofiara, zemsta. Nic nadzwyczajnego. Po raz kolejny świetny humor.
"Sposób na grzyba" - samotna Elżbieta walczy z grzybami. Humor rodem z "The Boys" - bardzo makabrycznie i absurdalnie, a jednocześnie całkiem poważnie. Po raz kolejny szalony mix, który robi niemałe wrażenie.
"Ciałomistrz" - prawie przy tym wymiękłem, szczególnie ciężki jest początek. Przytłaczający cyberpunk w stylu Williama S. Burroughsa (o ile by takowe pisał w ogóle). Szczególnie duży plus za mrugnięcie okiem w finałowej scenie.
"Galeria" - tytułowy budynek łączy losy kilku osób - nastoletniej galerianki z rozbitej rodziny, młodego koprofila, kwiaciarki obawiającej się, że jest w niechcianej ciąży... W moim odczuciu jest tutaj  ciut za dużo chaosu, mimo to czyta się świetnie. 
"Krasnoludki" - no i na koniec opowiadanie w duecie z Marcinem Piotrowskim (marzenia się spełniają, prawda? :) . Takiej apokalipsy raczej nikt się nie spodziewał. Tytułowe stworki robią totalną rzeźnię. Mnóstwo akcji i czarnego humoru. Żal, że takie krótkie.

Pora na podsumowanie: jestem ukontentowany. XD Wiedziałem czego się spodziewać, miałem na to nadzieję, dostałem to, na co liczyłem. Z całą pewnością nie jest to lektura dla wszystkich, i z cała pewnością nie jest to bezsensowne szokowanie dla szokowania. Fajnie, że wznowiono opowiadania autorki sprzed kilku lat - "Bestie" czy "Otworek" to kapitalne, wstrząsające historie, o których ciężko zapomnieć. "Pantofelek", "Sposób na grzyba" czy "Krasnoludki" to z kolei konkretna dawka absurdalnego humoru i gwarancja wytrzeszczonych oczu (również oczu wyobraźni). Trochę szkoda, że nie pojawiło się nic z 'uniwersum' znanego z "Domu Gry" (do przeczytania w "Ofiarologii"). Jeśli się wahasz - czytać/nie czytać, to możesz zerknąć na w miarę świeży wywiad z autorką na "Grozowni" i się odpowiednio ustosunkować. Tyle z mojej strony, róbcie co uważacie. ;)

"Galeria" - Karolina Kaczkowska
Wydawnictwo: Dom Horroru
Rok wydania: 2021
Stron: 218
Ocena: 8/10

2021/08/24

ŻERTWA - Antologia słowiańskiego horroru

"Czas formuje kształty przedmiotów i myśli, czas zabiera im też prawo do istnienia, sprawiając, że kruszeją i rozsypują się na coraz drobniejsze kawałki. Okruchy przeszłości tkwią gdzieś wokół nas, jak zagrzebane w ziemi skorupy pięknych amfor, gruz z nieistniejących zamków, czy pojedyncze skrawki pergaminowych stronic zaprzepaszczonych ksiąg. Można wprawdzie wydobyć je na powierzchnię, częściowo rozpoznać, ale nigdy nie udaje się przywrócić im pradawnej postaci, ani nawet jej sobie wyobrazić, gdyż wola kształtująca je pierwotnie i nadająca znaczenie, już dawno ulotniła się bez śladu". Radosław Jarosiński - "Pielgrzym"

"Żertwa" to już piąty tom antologii słowiańskiej grozy, pomysłodawcą której jest Maciej Szymczak. Seria zapoczątkowana w 2016 roku przez "Krew zapomnianych bogów" tym razem ukazała się pod banderą "Dziewiątki". Kawał książki, ładna okładka, ale co najważniejsze - lista nazwisk, na widok której zaświecą się oczy każdego miłośnika polskiego horroru/weirdu. Coś takiego musiało się udać. 


"Czerwona grządka, białe kurczątka" Anna Maria Wybraniec
Na początek pierwsza dama polskiego weirdu (nie przesadzam! pozdrawiam autorkę!) czyli czytajcie, i poczujcie ten dyskomfort istnienia. :) Opowiadanie, do którego nie tyle będziecie wracać myślami, co ono będzie wasze myśli prześladować. Są wakacje, Daria przyjeżdża do ciotki na wieś, nie wie jeszcze, jak bardzo odmieni ją ta wizyta. Właściwa historia przeplatana jest fragmentami ludowych piosenek, wyliczanek i powiedzonek, co buduje fantastyczny klimat rosnącego niepokoju, zaś psychodeliczny finał stanowi doskonałe przypieczętowanie całości. Coś pięknego. Mózg w kawałkach.

"Kondukt chorych dusz" Bartłomiej Fitas
Artur jest zaniepokojony brakiem kontaktu i treścią ostatniego listu od swojego przyjaciela, postanawia więc go odwiedzić. Mimo trudności, mężczyzna dociera do wioski i odkrywa jej mroczną tajemnicę. Ogólnie spoko, nie zaskakuje ale miło się czyta. Opis tytułowego konduktu robi niezłą robotę.

"Lalunia" Michał Stonawski
Metrażowo to już taka prawie minipowieść. Najdłuższy utwór w całej antologii. Klaudia udziela "wywiadu" poznanemu w necie Maćkowi. Dziewczyna wraca wspomnieniami do przeszłości, kiedy to jako nastolatka trafiła do ośrodka wychowawczego. Akcja tych retrospekcji ma miejsce jakoś w okolicach 2000 roku i trafnie oddaje gorzkie realia tamtych czasów. Dużo dramatyzmu i patologii. Fajny twist na końcu, chociaż mam wrażenie, że motyw słowiański został wpleciony nieco na siłę... 

"Monument" Dawid Kain
Bardzo dziwne, bardzo przytłaczające. Nie do końca ogarnąłem szczerze mówiąc. 

"Na zażar" Kuba Bielawski
Dolny Śląsk, klimat "Dunkela". Wieś zabita dechami. Stypa po śmierci młodego chłopca, który zmarł w niejasnych okolicznościach. Pewien nauczyciel usiłuje dowiedzieć się, jak do tego doszło. Zabobonni mieszkańcy nie są zbyt skorzy do pomocy. Kuba, jak to Kuba - pisze w swoim stylu, a ja ten styl uwielbiam. Opowiadanie w nieco przekorny sposób pokazuje nam ludzką naturę przesiąkniętą lękiem i mechanizm, w jaki powstają przesądy. Bogiem a prawdą - kto wie co tam się wydarzyło? Nikt.

"Opętusy" Tomasz Krzywik
Wracamy do "Zacisza" i tego specyficznego, smutno/mglisto/nierealnego klimatu, który wykreował autor w swojej debiutanckiej powieści. Daję plusa. Ma w sobie jakiś urok pisarstwo Krzywika...

"Pani piękna jak księżyc" Dagmara Adwentowska
Stylizowany język, czasy Mieszka I. Samboja - pierwsza z siedmiu żon przywódcy Polan nie przepada (oględnie mówiąc) za potencjalną rywalką - czeską księżniczką Dobrawą. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i rozwiązać problem. Generalnie średnio mi podchodzi postarzany język (najczęściej irytuje), a jednak w tym przypadku czytało się nadzwyczaj gładko. Magia dobrej opowieści zadziałała.

"Panienka z okienka" Agnieszka Kwiatkowska
Klara jest dziennikarką śledczą. Postanawia napisać swój ostatni artykuł i rzucić robotę. Badając sprawę zagadkowego zaginięcia młodej dziewczyny, kobieta trafia do zapomnianej wioski, której społeczność zachowuje się co najmniej dziwnie. Świetna historia z klasyczną grozą we współczesnym opakowaniu. Tego się nie czyta - to się przeżywa.

"Pielgrzym" Jarosław Jarosiński
Melancholijna opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości. Pierwszoosobowa narracja. Jeśli tęsknicie, a nie wiecie za czym, to powinno wam się spodobać. Chociaż dalej będziecie tęsknić nie wiadomo za czym. Może nawet bardziej.

"Prawdziwe powołanie" Kazimierz Kyrcz Jr i Maciej Szymczak
Sławek - emerytowany wojskowy, zabija czas poszukując artefaktów z przeszłości wykrywaczem metalu. Informacją o najnowszym odkryciu postanawia podzielić się ze swoim znajomym - księdzem Mateuszem. Lekceważony przez mieszkańców wioski duchowny reaguje na znalezisko w niespodziewany sposób. Przyjemne, zgrabne opowiadanie w swojskim klimacie.

"Świat się zmienia" Maciej Kaźmierczak
Intrygujący zarys fikcyjnego świata - to na pewno. Jeśli chodzi o interpretację - znowu mam problem... :/ 

"Tylko trzy noce" Piotr Borowiec
Autor "Wszystkich Białych Dam" nie zawiódł. Współczesność. Były żołnierz, aktualnie alkoholik, (trochę) niechcący robi krzywdę swojej żonie. Ponieważ żona jest "czarownicą", facet ma poważne problemy... Fajny tekst, z jednej strony lekki, z humorem, a z drugiej pełen celnych uwag na temat naszej rzeczywistości, gdzie nie wszystko okazuje się być takie, jakie nam się wydaje na pierwszy rzut oka.

"W dół rzeki" Wojciech Gunia
Szalenie smutna opowieść o dziewczynie, która lepiej rozumiała zwierzęta niż ludzi, zwierzętach, które lepiej niż ludzie rozumiały życie, i ludziach, którzy nie chcieli rozumieć życia inaczej, niż jako jego urojeni władcy. Mądra, poruszająca historia. Zostanie w głowie na dłużej. 

"Zawżdy zwyciężny" Marek Zychla
Nie do końca moja bajka, a jednak przeczytałem i nawet mi się podobało. Dużo absurdu, dużo groteski, gatunkowo to prawdopodobnie bizarro, w większej dawce bym nie przełknął na tę chwilę. Pojawiają się tutaj  pojęcia takie jak "Wi@rus" czy "przeczywistość", więc stali czytelnicy autora zapewne odnajdą w "Zawżdy zwyciężny" sporo smaczków i nawiązań. Ja sobie powoli zwiększam dawkę Zychli i zobaczymy co z tego wyjdzie... :)

"Brnąc przez kosodrzewinę" Artur Grzelak
Grupa wędrowców z ważną misją musi przebyć niedostępne góry. Przygodowy klimat, walka o przetrwanie i powiew grozy w finałowym twiście. 

"Gdybym tylko mogła latać" Mariusz Wojteczek
No i na koniec kolejne cudeńko. ("Dreszcze" w kolejce). Ale to było dobre! Z kilku powodów przywiodło mi na myśl "Ćmę" Bielawskiego. Fikcja jest tak zręcznie połączona z rzeczywistością, że kupiłem to wszystko bez żadnych pytań. 

Żyjemy w czasach, gdzie miłośnicy grozy nie mogą narzekać na brak dobrych jakościowo rzeczy do czytania. Nowe tytuły pojawiają się, ledwie zdążą zrobić trochę szumu - już znikają pod naporem kolejnych i kolejnych... Niestety czas, żeby się z tym wszystkim zapoznać, nie mnoży się równie ochoczo...  :/ "Żertwa" to taki zestaw degustacyjny rodzimej grozy - znane nazwiska, różne style, rozmaite podejście do tematu. Czytasz, wybierasz swoich faworytów, nadrabiasz ich twórczość albo czekasz na więcej. Proste? Proste. Specjalistyczna wiedza na temat słowiańskiej mitologii nie jest wymagana. Polecam - dużo dobrego w jednej książce. 

PS Bardzo dziękuję Wydawnictwu IX za egzemplarz do recenzji. Co prawda nie potrafię pisać recenzji, ale może nikt się nie zorientuje. 

"ŻERTWA" - Antologia słowiańskiego horroru
Autorzy: Dagmara Adwentowska, Jakub Bielawski, Piotr Borowiec, Bartłomiej Fitas, Artur Grzelak, Wojciech Gunia, Radosław Jarosiński, Dawid Kain, Maciej Kaźmierczak, Tomasz Krzywik, Agnieszka Kwiatkowska, Kazimierz Kyrcz Jr, Michał Stonawski, Maciej Szymczak, Mariusz Wojteczek, Anna Maria Wybraniec, Marek Zychla
Wydawnictwo: IX
Rok wydania: 2021
Stron: 494
Ocena: 8/10

2021/06/13

Uwodziciel - Jon Athan

 "(...) Liam przestał się ruszać. Patrzył na duży cień za kamerą. Chłopczyk na krzesełku sapnął, wyczerpany płaczem. - Robię to, ponieważ mi zaufałeś - kontynuował Cheese. - Zaufałeś zupełnie obcej osobie z Internetu. Byłeś na tyle łatwowierny, żeby wpaść w moją pułapkę. Czy rodzice niczego cię nie nauczyli? Prawdopodobnie teraz wypłakują sobie oczy, myśląc o zabiciu się za to, że cię zawiedli. A jeśli tego nie zrobią, wcześniej czy później zobaczą ten film. I wtedy... Wtedy naprawdę będą chcieli ze sobą skończyć. Ponieważ zamierzam cię skrzywdzić, Liamie. Tak bardzo cię skrzywdzę".

Wydawnictwo Horror Masakra zapowiadało "Uwodziciela" jako "najczystszą esencję ekstremalnego horroru". Przeczytałem, sprawdziłem, mogę się jakoś do tego odnieść. Lekko nie było. Tematyka przemocy wobec dzieci to nie jest coś, o czym chętnie się mówi. Ok, wiemy, że te złe rzeczy się dzieją, potępiamy je, ale tak naprawdę nie skupiamy się na ich istocie, wypieramy ich prawdziwość. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że coś takiego mogłoby spotkać kogoś bliskiego. Jon Athan przedstawia historię ojca, który za wszelką cenę będzie starał się odnaleźć swoją zaginioną córkę. Lepiej dobrze się zastanówcie, czy na pewno chcecie towarzyszyć mu w tej podróży.


 O tym,  że horror ekstremalny to nie jest literatura dla wszystkich pisałem już kilkukrotnie. W przypadku "Uwodziciela" ta 'reguła' jest wyjątkowo ważna. Najpierw należy ogarnąć, jakimi zasadami kieruje się ekstrema, i czemu ma to w ogóle służyć. Zaczyna się niewinnie - dziesięcioletni chłopiec po raz pierwszy spotyka się z poznanym w sieci kolegą. Park, mnóstwo ludzi wokół, co złego może się stać? Początkowa nieufność szybko mija i chłopiec daje się zaprosić do domu 'przyjaciela'. Bardzo szybko przekonuje się, jak wielki błąd popełnił. Równolegle poznajemy rodzinę Andrew McCarthy'ego - jego żonę Holly, oraz dwójkę dzieci. Nieznajomy młody mężczyzna zaczepia córkę Andrew - Grace, przy okazji robi dziewczynce kilka zdjęć. Zaniepokojony ojciec konfrontuje się z fotografem - Zacharym, do wszystkiego dołącza policja, jednak nie ma żadnych dowodów na złe intencje mężczyzny. Zapewne cała sytuacja poszłaby w niepamięć, gdyby fakt, że podobny incydent się powtarza. Zachary jawnie kpi sobie z Andrew, prześladuje jego rodzinę przy czym kreuje się na ofiarę paranoicznego ojca. Świat McCarthy'ego wali się, kiedy pewnego dnia jego córka zostaje uprowadzona. Poszukiwania nie przynoszą rezultatu, relacje z żoną i synem się rozpadają, lokalne media coraz rzadziej poruszają sprawę zaginięcia a policja działa w stereotypowy sposób, czyli tak nie za skutecznie. Zrozpaczony Andrew postanawia działać na własną rękę i odzyskać córkę. Cokolwiek się wydarzy - nie odpuści.

Pod względem przemocy jest bardzo, bardzo ostro. Ponieważ Andrew stosuje wobec zwyrodnialców te same metody, których oni używają wobec porywanych dzieci, jego poszukiwania zostawiają za sobą naprawdę krwawy ślad. Ciężko czyta się o torturowaniu dzieci, ale tylko w ten sposób możemy uświadomić sobie, że nie ma na świecie gorszego zła niż człowiek. To są klimaty rodem z "Dziewczyny z sąsiedztwa" Ketchuma. Może nie powinno się kibicować działaniom Andrew, przynajmniej oficjalnie, a zamiast tego wierzyć w działanie systemu, no ale cóż... I tak zaskoczyłem samego siebie, bo poczułem cień współczucia dla ludzi, od których zrozpaczony ojciec musiał siłą wyciągać informację o porwanej córce. Czy ci "ludzie" czuli współczucie dla ofiar realizując swoje chore fantazje? Nie, nie bardzo. Przestępcy seksualni mają całą masę wymówek którymi usprawiedliwiają swoje czyny. Czy są one cokolwiek warte? Czy powinno się ich leczyć? Powinniśmy zapytać Andrew, ten facet odkrył jeden prosty trik jak wyleczyć sadystycznych pedofili z ich "zaburzeń". "Uwodziciel" to przytłaczająca, ponura i autentycznie wstrząsająca lektura, która pokazuje bezkarność jednostek totalnie pozbawionych człowieczeństwa, jednostek świadomych tej bezkarności, przebiegłych i zepsutych do szpiku kości. A na dodatek istniejących naprawdę.

Nie polecam, nie odradzam. Na pewno nie jest to książka o której się zapomina w momencie zakończenia. Tym bardziej, że samo zakończenie po prostu miażdży. Zajawki Horror Masakry to nie były jedynie szumne zapowiedzi, to na serio jest horror ekstremalny najcięższego kalibru. Owszem, można w nim znaleźć drobne potknięcia, jednak w ogólnym rozrachunku nie mają one  znaczenia. Jeśli chodzi o wydanie - jest spoko. Na plus - świetna okładka, na minus - brak skrzydełek i oprawa z tendencją do rozwarstwiania się. Autora wrzucam na listę ulubionych i z całą pewnością sięgnę po jego kolejne tytuły, o ile się takowe ukażą.

"Uwodziciel" - Jon Athan
Wydawnictwo: Horror Masakra
Rok wydania: 2021 (oryginał 2020)
Stron: 286
Ocena: 7,5/10

2021/05/23

Wiatr - Jozef Karika

"(...) Z trudem żegnali się z normalnością, ona jest najdroższa wszystkim. Nawet tak zwanym poszukiwaczom prawdy, który przekonują, że chcą zajrzeć na drugą stronę. Im chyba najbardziej. Tak naprawdę pragną tylko podrażnić się z tajemnicą. Przez krwawe poszukiwania, straszne opowieści i wierzenia. W cieplutkim domku. Prawdziwy widok drugiej strony by ich dobił. Nie znieśliby go, rozsypaliby się. Znam to, przecież jestem taki sam. Ci dwoje też, podobnie jak dziewięćdziesiąt dziewięć procent populacji. Na szczęście".

Lubię Starą Szkołę. Kameralne, skromne wydawnictwo, ale jak już coś wyda... Dobre książki bronią się same. Po fantastycznym "Kuklanym lesie" Anny Musiałowicz, przyszła pora na kolejną, (czwartą) powieść niezawodnego Jozefa Kariki. W moim prywatnym rankingu pierwsze miejsce nadal zajmuje "Szczelina", ale grubo się zastanawiam, czy nie zrobić z "Wiatru" wicelidera...


Od pierwszych zdań czuć, że to Karika. Słowacki pisarz ponownie zabiera czytelnika w nie za wesołą podróż. W swoim stylu - z pierwszoosobową narracją, bohaterem skaleczonym przez życie, brudnym i smutnym światem oraz górami, które kryją w sobie złe rzeczy. Historia zaczyna się od znalezionego na zapyziałym parkingu wideorejestratora (znajomy motyw, prawda?). Nagranie wydaje się zupełnie nie mieć sensu. Dwaj mężczyźni - kierowca i pasażer, chaotycznie krążą po okolicznych miejscowościach. Zupełnie jakby przed kimś uciekali. Tylko, że nikt ich nie goni. Relacja z panicznego rajdu kończy się porzuceniem kamerki na parkingu, dalszy los mężczyzn pozostaje tajemnicą. W tym momencie nasz narrator popełnia wielki błąd - popychany uczciwą naturą (oraz cholerną ciekawością), postanawia odnaleźć prawowitych właścicieli urządzenia. Korzystając z pomocy starej znajomej (w której niegdyś się podkochiwał) i jej męża, udaje mu się odkryć tożsamość poszukiwanych osób. Tylko co TAK NAPRAWDĘ ich spotkało? Cała trójka zaczyna drążyć temat. Lokalne legendy, fragment drogi, na której od lat giną w niewyjaśnionych okolicznościach ludzie, kaleki mężczyzna, który cudem uniknął śmierci, ubrana na czarno staruszka snująca się przy szosie... O co w tym wszystkim chodzi? 

"Wiatr" jest sklejony dokładnie z tych samych motywów, co ciesząca się dużym uznaniem "Szczelina". Powtórka z rozrywki? Tak. Czy to wada? Jak dla mnie - absolutnie nie. Czytało się świetnie, były emocje, miałem ciary. Główny bohater to zwykły gość - ktoś, z kim bez problemu można się utożsamić. Trochę zagubiony, wiodący raczej nudne życie, borykający się z typowymi problemami. Przypadkowe znalezisko staje się zapalnikiem, który wywraca jego życie do góry nogami. I nie tylko jego. Zaskakujące, ile akcji można upchać w tak małej przestrzeni, jaką jest samochód z trójką ludzi wewnątrz. Albo ile grozy może doświadczyć jeden ludzki umysł, kiedy konfrontuje się z czymś, do czego zupełnie nie jest przystosowany... Im dłużej myślę o końcówce tej powieści, tym większe robi na mnie wrażenie. W pewnym momencie książki pada takie wyrażenie: "transcendentalna pajęczyna", co nieźle oddaje klimat finału. Jest jeszcze jeden fajny cytat: "Kiedy szaleństwo wedrze się pod skórę, od razu zaczyna płodzić liczne potomstwo. Wystarczy jedna drzazga". Fikcja fikcją, ale kiedy wieje halny, to ludziom serio odwala. "Wiatr" reprezentuje ten rodzaj grozy, który przypomina, że ludzka świadomość to dość krucha konstrukcja, która w sprzyjających warunkach się zwyczajnie zawali. Co wtedy??? Miłej rozkminy.

"Wiatr" - Jozef Karika
Wydawnictwo: Stara Szkoła
Rok wydania: 2021 (oryginał 2020)
Stron: 248
Ocena: 8/10

Wszyscy grzesznicy krwawią - S.A. Cosby

"(...) A teraz siedział na ganku z butelką whisky i strzelbą do tłumienia zamieszek na kolanach. Chmury się rozstąpiły i od dawna już m...